Planowany program „Mój rower elektryczny” obiecywał dopłaty, które miały ożywić rynek elektrycznych jednośladów w Polsce. Propozycja Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej spotkała się z dużym zainteresowaniem zarówno ze strony konsumentów, jak i przedsiębiorców. Niestety, fundusze z Unii Europejskiej, które miały zasilić ten program, nie zostaną przekazane, co wywołuje spore zamieszanie na rynku. Co było powodem tej decyzji i co czeka polski rynek elektrycznych rowerów?
Dlaczego program „Mój rower elektryczny” nie dostał unijnych funduszy?
Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska miał nadzieję, że europejskie wsparcie z funduszu modernizacyjnego zasili budżet programu „Mój rower elektryczny”. Niestety, Europejski Bank Inwestycyjny (EBI), który odpowiada za rozdzielanie tych środków, odrzucił polską propozycję. Kluczowym argumentem była brak konkretnej analizy wpływu programu na redukcję emisji CO2, co według EBI jest podstawowym wymogiem dla projektów wspieranych przez fundusz.
Polscy urzędnicy bronili programu, twierdząc, że był on „merytoryczny i konkretny”. Nie udało się jednak przekonać europejskich instytucji. W dodatku projekt spotkał się z licznymi uwagami ze strony partnerów społecznych, co spowodowało opóźnienia. W efekcie projekt nie ruszy zgodnie z planem, co rozczarowuje potencjalnych klientów oraz sprzedawców rowerów elektrycznych, którzy mieli nadzieję na wsparcie finansowe dla swoich klientów.
Skutki braku dotacji – co na to sprzedawcy?
Zapowiedzi programu dopłat wywołały pewne zamieszanie na rynku rowerów elektrycznych. Wielu potencjalnych klientów wstrzymało się z zakupem, licząc na obiecane dopłaty. Niestety, jak się okazuje, dotacji nie będzie, a rynek odczuwa skutki tych niespełnionych obietnic. Sprzedaż rowerów elektrycznych spadła, zwłaszcza w okresie, który normalnie jest szczytem sezonu – wiosną i latem.
Magazyny sprzedawców są pełne, a sprzedaż pozostaje na niskim poziomie. Branża rowerowa, szczególnie w segmencie elektrycznych jednośladów, znalazła się w trudnej sytuacji. Wstrzymane zakupy konsumentów, którzy liczyli na dofinansowanie, oraz brak realizacji obiecanego wsparcia finansowego odbija się na wynikach finansowych sprzedawców. Rynek nie podniósł się z tego ciosu i może zająć trochę czasu, zanim sytuacja się unormuje.
Co dalej z programem „Mój rower elektryczny”?
Mimo tego, że program „Mój rower elektryczny” nie otrzymał unijnego finansowania, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie zamierza się poddać. Prace nad programem trwają, a Fundusz intensywnie szuka nowych źródeł finansowania. Możliwe, że środki na dopłaty zostaną pozyskane z innych źródeł, jednak jest to nadal niepewne.
W pierwotnych założeniach program miał oferować dopłaty od 5 do 9 tys. zł na zakup nowych rowerów elektrycznych. Niższe kwoty miały dotyczyć standardowych rowerów elektrycznych, a wyższe rowerów typu cargo, które coraz częściej wykorzystywane są np. przez firmy kurierskie. Program był skierowany zarówno do osób prywatnych, jak i do samorządów oraz przedsiębiorców, którzy chcieli inwestować w ekologiczne rozwiązania.
Wydaje się, że mimo licznych problemów, program może wystartować, ale najwcześniej w 2025 roku. Na ten moment wszystko zależy od tego, czy NFOŚiGW uda się znaleźć inne źródła finansowania, które pozwolą na realizację ambitnych planów dotyczących elektrycznych jednośladów w Polsce.
Źródło: zielona.interia.pl