Prezydent Karol Nawrocki przypomniał w poniedziałek w Sochaczewie jedną z wyborczych obietnic Donalda Tuska — dwukrotną waloryzację emerytur w ciągu roku. Zaznaczył, że jako głowa państwa z przyjemnością podpisałby ustawę w tej sprawie, gdyby tylko trafiła na jego biurko. Na razie jednak rząd odłożył decyzję, tłumacząc to niskim poziomem inflacji.

Polityczna obietnica, która utknęła w ekonomicznych realiach

W kampanii wyborczej 2023 roku Koalicja Obywatelska zapowiadała, że emeryci i renciści mogą liczyć na dwie waloryzacje rocznie. Premier Donald Tusk potwierdził to także w swoim expose, zapowiadając szybkie wprowadzenie nowych zasad. Projekt odpowiedniej ustawy powstał w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, jednak przyjęcie przepisów zostało zawieszone. Rząd uzależnił uruchomienie mechanizmu od inflacji, która w pierwszej połowie roku musiałaby przekroczyć 5 procent.

Tymczasem rzeczywistość gospodarcza okazała się mniej spektakularna. Według danych GUS inflacja w pierwszych sześciu miesiącach 2025 roku wyniosła 4,5 procent i nadal spada. W październiku wskaźnik obniżył się do 2,8 procent rok do roku. To wystarczyło, by Ministerstwo Rodziny ogłosiło, że druga waloryzacja nie zostanie uruchomiona. Jak mówiła ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, projekt ustawy pozostaje „w rezerwie”, gotowy na moment, gdy inflacja znów zbliży się do granicy pięciu procent.

Prezydencka inicjatywa: projekt „godna emerytura”

Karol Nawrocki postanowił jednak nie czekać na rządowe decyzje. W Sochaczewie podpisał własny projekt ustawy — „godna emerytura”, który zakłada wzrost najniższych świadczeń o co najmniej 150 złotych. Dziś minimalna emerytura wynosi 1878,91 zł brutto, więc dla wielu seniorów byłoby to odczuwalne wsparcie.

Prezydent podkreślił, że jego inicjatywa to nie tylko element kampanijnych zobowiązań, lecz również gest wobec osób, które przez całe życie pracowały, a teraz zmagają się z rosnącymi kosztami utrzymania. Warto przypomnieć, że coroczna waloryzacja świadczeń zależy od wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych oraz wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. W 2024 roku te wskaźniki wyniosły odpowiednio 103,6 i 9,5 procent — czyli wzrost nominalny był znaczący, ale realna siła nabywcza wielu emerytur wciąż pozostaje ograniczona.

Czekając na polityczną decyzję

Rządowe kalkulacje i prezydenckie apele wpisują się w szerszy spór o to, czy system emerytalny ma być bardziej oszczędny, czy bardziej opiekuńczy. Obywatele, zwłaszcza ci starsi, słyszą różne obietnice, które w zderzeniu z ekonomią często okazują się nie do spełnienia. Tusk mówił o „dwukrotnej waloryzacji” jako o symbolu solidarności pokoleniowej, Nawrocki przypomina o niej jako o niedokończonej obietnicy. Być może obaj mają rację — bo nawet jeśli wskaźniki inflacji maleją, to potrzeby ludzi raczej nie spadają.

Źródło: money.pl