Polski rynek pracy szykuje się na prawdziwą rewolucję, której efekty mogą odczuć nie tylko pracownicy, ale także pracodawcy. Planowane zmiany związane z pełnym ozusowaniem umów cywilnoprawnych budzą ogromne emocje, szczególnie w środowisku freelancerów, dla których praca na zlecenie czy dzieło była dotychczas jednym z głównych źródeł utrzymania. Wprowadzenie obowiązkowych składek ZUS od wszystkich umów może oznaczać dla wolnych strzelców pensję niższą nawet o tysiąc złotych miesięcznie.

Co zmieni oskładkowanie umów?

Dotychczas osoby pracujące na umowy zlecenie czy umowy o dzieło mogły liczyć na bardziej elastyczne zasady w zakresie składek ZUS. Jeśli pracownik miał jedną umowę-zlecenie na minimalne wynagrodzenie, kolejne były zwolnione z obowiązku składkowego. Zmiany planowane przez rząd mają na celu pełne ozusowanie wszystkich umów, bez względu na liczbę zawartych kontraktów oraz wysokość wynagrodzenia. Oznacza to, że każdy freelancer, niezależnie od tego, czy pracuje na jedną czy kilka umów, będzie zobowiązany do odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne.

W praktyce oznacza to, że umowy o dzieło, często wybierane przez artystów, muzyków, pisarzy czy innych twórców, również zostaną objęte tym obowiązkiem. Dla wielu z nich to poważne uderzenie w portfel – składki ZUS będą bowiem odprowadzane zarówno przez nich, jak i przez ich zleceniodawców, co wpłynie na obniżenie wynagrodzenia netto.

Przedsiębiorcy i freelancerzy alarmują

Propozycja oskładkowania wszystkich umów nie tylko spotkała się z ostrym sprzeciwem freelancerów, ale również przedsiębiorców. „To podcinanie skrzydeł małym firmom i innowacyjnej branży freelancingu” – ostrzega Przemysław Głośny, prezes platformy Useme.com, która obsługuje wolnych strzelców. Według niego, zmiany mogą doprowadzić do wzrostu kosztów prowadzenia działalności gospodarczej o 40%, co zmusi wiele firm do redukcji etatów i cięcia wydatków.

Organizacje zrzeszające pracodawców, jak Business Center Club, także biją na alarm. „Nowe regulacje zwiększą koszty pracy, co negatywnie odbije się na konkurencyjności polskiej gospodarki” – mówi Katarzyna Lorenc, ekspert ds. rynku pracy. Podkreśla, że zmiany te są szczególnie niekorzystne dla małych i średnich firm, które już teraz borykają się z licznymi trudnościami.

Czy freelancing w Polsce przetrwa?

Freelancerzy stanowią istotną część rynku pracy w Polsce. To ponad 2,3 miliona osób, które wykonują różnorodne zlecenia, często dorabiając do etatu. Dla wielu z nich freelancing to elastyczna forma pracy, która pozwala łączyć kilka źródeł dochodu. Wprowadzenie pełnego ozusowania może jednak zniweczyć tę elastyczność, prowadząc do utraty znacznej części wynagrodzenia.

Według badań przeprowadzonych przez Useme.com, większość freelancerów już teraz dorabia do etatu, a opłacanie składek kilkukrotnie w ciągu miesiąca nie przyniesie im dodatkowych korzyści. Freelancerzy obawiają się, że mimo opłacania składek, nie będą mieli większych szans na godną emeryturę. Jak wynika z prognoz ZUS i Komisji Europejskiej, przyszła stopa zastąpienia, czyli wysokość emerytury w stosunku do ostatniej pensji, może wynieść zaledwie 20%. To oznacza, że freelancerzy mogliby otrzymywać jedynie jedną piątą swoich dochodów po przejściu na emeryturę.

Co więcej, wielu freelancerów, zwłaszcza tych, którzy zarabiają do 3 tys. zł miesięcznie, może być zmuszonych do przeniesienia swojej działalności do szarej strefy lub poszukiwania pracy za granicą. Przemysław Głośny z Useme.com ostrzega, że polska gospodarka może stracić na tej zmianie innowacyjnych, wysoko wykwalifikowanych specjalistów, którzy przyczyniają się do rozwoju konkurencyjności kraju.

Zmiany planowane przez rząd budzą ogromne kontrowersje i niepokój zarówno wśród freelancerów, jak i pracodawców. Dla wielu osób oznaczają one realne obniżenie zarobków i zwiększenie kosztów prowadzenia działalności, co może wpłynąć na kondycję całej polskiej gospodarki.

Źródło zdjęcia: https://pl.123rf.com/photo_73720508_dolar-z-r%C4%99k%C4%85-i-torb%C4%85.html

Źródło: forsal.pl