Rosja, dotąd kojarzona z ropą, gazem i surowcami minionej epoki, szykuje się do nowego rozdania. Władimir Putin zlecił rządowi przygotowanie planu rozwoju wydobycia metali ziem rzadkich – fundamentu współczesnej technologii i zbrojeń. Bez nich nie ma ani smartfonów, ani rakiet, ani samochodów elektrycznych. Kreml zrozumiał, że w XXI wieku nie liczy się już baryłka, lecz atom.
Kreml chce własnego łańcucha technologicznego
Do 1 grudnia rosyjski rząd ma przedstawić „mapę drogową”, która określi, jak zbudować cały sektor wydobycia i przetwarzania metali ziem rzadkich – od kopalni po logistykę. Decyzja Putina zapadła po Wschodnim Forum Ekonomicznym we Władywostoku, gdzie omawiano rozwój Dalekiego Wschodu i jego powiązania z Chinami oraz Koreą Północną. Moskwa chce przestać być tylko dostawcą surowców energetycznych i wejść w obszar, który dotąd należał do Pekinu.
Chiny dyktują warunki gry
Chińska dominacja jest przytłaczająca: 70 procent światowego wydobycia i 90 procent przetwarzania metali ziem rzadkich to ich dzieło. W ostatnich miesiącach Pekin wprowadził ograniczenia eksportowe, powołując się na względy bezpieczeństwa narodowego. Dla Zachodu to był sygnał alarmowy – dla Rosji, okazja. Kreml próbuje wypełnić lukę, jaka może powstać między Chinami a rynkami zachodnimi, choć w praktyce oznacza to balansowanie między współpracą a rywalizacją.
Nowy wyścig o pierwiastki
Według szacunków amerykańskiej agencji USGS światowe złoża metali ziem rzadkich sięgają 110 milionów ton, z czego niemal połowa leży w Chinach. Stany Zjednoczone, Unia Europejska, a nawet Polska rozwijają własne projekty wydobywcze i recyklingowe. Warszawa wpisała aż 64 pierwiastki na listę surowców strategicznych, chcąc zmniejszyć gospodarcze uzależnienie od zewnętrznych dostaw.
Światowy wyścig nie toczy się już o ropę – lecz o metale, które są krwią elektroniki i broni przyszłości. Jeśli Rosji uda się wejść na ten rynek, geopolityczna mapa surowców może wyglądać zupełnie inaczej. Ale historia rosyjskich planów gospodarczych zna wiele wielkich strategii, które kończyły się na papierze. Tym razem gra idzie jednak o coś znacznie cenniejszego niż pieniądze – o władzę nad technologiczną przyszłością.
Źródło: money.pl