Zainteresowanie dopłatami do samochodów elektrycznych przeszło najśmielsze oczekiwania – budżet programu NaszEauto może się wyczerpać jeszcze w styczniu. Fundusz zarejestrował już ponad 34 tysiące wniosków, co oznacza wykorzystanie niemal całej dostępnej puli środków. Tempo składania dokumentów nie zwalnia, a urzędnicy szykują się na scenariusz warunkowego naboru. Tyle teorii. A w praktyce? Wygląda na to, że każdy, kto jeszcze zwleka, balansuje na krawędzi spóźnienia.

Lawina wniosków, napięty budżet

Od początku stycznia Polacy złożyli prawie 5 tysięcy nowych wniosków, pochłaniając kolejne 152,5 mln zł z programu. Przy obecnym tempie składania wniosków – około 300 dziennie – środki mogą się skończyć w ciągu najbliższych dziesięciu dni. To tempo kontrastuje z początkiem programu, gdy miesięcznie wpływało średnio nieco ponad tysiąc zgłoszeń. Grudzień 2025 zakończył się już rekordowo, ale styczeń zdaje się jeszcze mocniej przyspieszać. Zainteresowanie rośnie, a z nim presja – nie tylko na wnioskodawców, lecz także na instytucje odpowiedzialne za rozpatrywanie zgłoszeń.

Wnioski warunkowe i poprawa rozliczeń

Nabór nie zostanie wstrzymany – po wyczerpaniu budżetu Fundusz będzie przyjmował wnioski warunkowo, z zastrzeżeniem rozpatrzenia w przypadku dostępności środków. Jednocześnie widać poprawę tempa rozliczeń – zatwierdzono już 5735 wniosków, a 3381 wypłat zostało zrealizowanych. To wzrost odpowiednio o 737 i 762 względem poprzedniego miesiąca. Nadal jednak jedynie 17 proc. zgłoszeń przeszło przez pełną ścieżkę administracyjną. Przy tej skali trudno mówić o pełnej skuteczności systemu – ale kierunek jest właściwy. Pozostaje pytanie, czy przy takim zainteresowaniu uda się utrzymać płynność do sierpnia, kiedy zaplanowano zakończenie programu.

Źródło: money.pl