Vienna Institute for International Economic Studies (WIIW) nie pozostawia złudzeń – dług publiczny Polski do 2028 roku może wzrosnąć do poziomu, który jeszcze niedawno wydawał się abstrakcyjny. Według najnowszej prognozy opublikowanej w kwartalnym raporcie, zadłużenie państwa osiągnie wówczas 72 proc. PKB. To najwyższy wskazywany poziom od lat – i jeden z najbardziej alarmujących w regionie.
Trzy lata rosnącego zadłużenia
Raport WIIW kreśli wyraźną trajektorię: w 2026 roku dług publiczny sięgnie 65,5 proc. PKB, rok później wzrośnie do 69 proc., a w 2028 roku przekroczy symboliczną granicę 70 proc. Tempo wzrostu nie wydaje się gwałtowne, ale jego systematyczność budzi niepokój. Choć wzrost gospodarczy – według tych samych prognoz – nadal będzie dodatni, nie wystarczy on, by zrównoważyć dynamikę zadłużenia. W tle rozgrywa się klasyczny dylemat: jak finansować potrzeby państwa, nie podważając jego wiarygodności?
Deficyt mocno powyżej unijnych norm
Równolegle z rosnącym długiem pogłębia się deficyt sektora publicznego. W tym roku osiągnie on 6,2 proc. PKB, w 2027 roku wyniesie 6,0 proc., a w 2028 roku spadnie symbolicznie – do 5,7 proc. Nawet w końcówce dekady Polska pozostanie więc wyraźnie poza granicami fiskalnych kryteriów UE. Można zapytać, ile lat potrwa taki stan i kto poniesie jego koszt. Czy będzie to jedynie polityczny temat w kampaniach, czy może realny ciężar odczuwalny przez podatników?
Inflacja w trendzie spadkowym, ale to nie wystarczy
W zestawieniu z danymi o długu i deficycie, inflacja prezentuje się stosunkowo łagodnie. W tym roku średniorocznie wyniesie 3 proc., a do 2028 roku ma spaść do 2,5 proc. To poziom bliski celowi inflacyjnemu NBP. Jednak – jak pokazuje wiedeńska prognoza – stabilność cen nie rekompensuje fiskalnych napięć. Polska gospodarka rozwija się w tempie 3,7 proc., by w 2028 roku zwolnić do 2,9 proc. – wzrost, choć dodatni, nie dogoni kosztów. A to zapowiada nie tylko napięcia w budżecie, ale i konieczność fundamentalnych decyzji w polityce publicznej.
Źródło: bankier.pl