Miliony Polaków obudzą się 27 stycznia w nieco innym świecie energetycznym – zniknie logo PGNiG, a w jego miejscu pojawi się marka Orlen. To nie tylko zmiana estetyczna – to sygnał, że koncern z Płocka zamierza głębiej zakorzenić się w codzienności konsumentów, łącząc gaz, prąd i paliwo w jednym cyfrowym ekosystemie.
myORLEN zamiast PGNiG – co się właściwie zmienia?
Dotychczasowa spółka PGNiG Obrót Detaliczny zostaje przekształcona w myORLEN i zintegrowana z pozostałymi usługami koncernu. Od 27 stycznia 2026 roku rusza nowa strona internetowa, a faktury, korespondencja i obsługa klienta przechodzą pod szyld Orlenu. Mimo nowego logo, umowy pozostają aktualne – bez konieczności aneksowania czy osobistych wizyt. Klienci mogą nadal korzystać z dotychczasowych punktów obsługi, choć już pod nową nazwą.
To ruch przewidziany w strategii budowy tzw. koncernu multienergetycznego. W praktyce oznacza to próbę ujednolicenia doświadczenia użytkownika w ramach jednego systemu – bez konieczności lawirowania między aplikacjami, kontami i różnymi usługodawcami. Cóż, przynajmniej na papierze wygląda to schludnie.
Platforma VITAY jako cyfrowe centrum zarządzania mediami
Orlen zamierza uczynić aplikację VITAY głównym narzędziem do zarządzania domowym budżetem energetycznym. Docelowo użytkownicy zyskają dostęp do wszystkich usług – gazowych, elektrycznych, paliwowych – w jednej „super-aplikacji”. Cyfryzacja dotyczy również programu lojalnościowego. Od teraz punkty VITAY będą naliczane nie tylko za tankowanie, ale i za działania takie jak aktywacja e-faktury czy zakupy związane z umową gazową.
Co ciekawe, według wewnętrznych badań aż 83% ankietowanych deklaruje pozytywne skojarzenia z marką Orlen – co może sugerować, że rebranding spotka się z akceptacją. Tylko czy Polacy rzeczywiście pragnęli, by gaz i prąd nosiły ten sam emblemat co paliwo na stacji? To już kwestia nie tyle strategii, co kultury energetycznej – i zaufania do nowego porządku.
Źródło: polskieradio24.pl