Japoński rynek obligacji od tygodni elektryzuje świat finansów. Rentowność 10-letnich papierów skarbowych przekroczyła 1,76 procent – najwyżej od 2008 roku, a inwestorzy z niepokojem śledzą każdy ruch Banku Japonii i nowej premier Sanae Takaichi. Gdy państwo rozważa rekordowy pakiet fiskalny, a stopy procentowe utrzymują się na poziomie 0,5 procent, w powietrzu czuć napięcie, które może zmienić globalny porządek kapitału.

Polityka Takaichi i rosnące rentowności

Pierwsza kobieta na stanowisku premiera Japonii chce wskrzesić ducha „Abenomiki” – połączenia wydatków publicznych z reformami strukturalnymi. Rząd planuje pakiet stymulacyjny o wartości ponad 25 bilionów jenów, który ma pobudzić gospodarkę po latach stagnacji. Rynek zareagował błyskawicznie – długoterminowe obligacje gwałtownie podrożały, a ich rentowność wzrosła do poziomów niewidzianych od kilkunastu lat. W tej sytuacji Bank Japonii stoi przed dylematem: utrzymać ostrożność czy zdecydować się na podwyżkę stóp, ryzykując dalsze turbulencje na rynkach.

Globalne skutki japońskich decyzji

Podwyżka stóp w Japonii mogłaby zakończyć erę taniego finansowania, z którego korzystały fundusze na całym świecie. Strategia carry trade, oparta na pożyczkach w jenach i inwestowaniu w bardziej dochodowe aktywa, traci rację bytu, co grozi odpływem kapitału z rynków wschodzących. Jednocześnie rosnące zyski z japońskich obligacji mogą skłonić krajowych inwestorów do wycofania środków z zagranicy, osłabiając popyt na dług państw zachodnich.

Buffett i jego „samuraje” wracają do gry

W tym kontekście pojawia się Warren Buffett, który przez Berkshire Hathaway szykuje kolejną emisję obligacji w jenach. Nie chodzi już tylko o tani dług, lecz o strategiczne umocnienie pozycji na rynku japońskim. Buffett od lat zwiększa udział w spółkach handlowych takich jak Mitsubishi czy Sumitomo – symbolach potęgi gospodarki Japonii. Trudno oprzeć się wrażeniu, że gdy inni wciąż zastanawiają się nad konsekwencjami rosnących rentowności, on już gra w kolejnym rozdaniu — na własnych zasadach.

Źródło: bankier.pl