Coraz więcej firm w Polsce ogłasza zwolnienia grupowe, co staje się poważnym problemem na rynku pracy. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w sierpniu 2024 roku aż 27 zakładów pracy zdecydowało się na taki krok, co jest wzrostem o 5 firm w porównaniu do lipca i o 7 w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Eksperci ostrzegają, że korekta na rynku pracy może potrwać dłużej, a sytuacja jest najgorsza od 2022 roku.

Zwolnienia grupowe – gdzie sytuacja jest najgorsza?

Wzrost liczby zwolnień grupowych jest zróżnicowany w zależności od regionu. Łódź jest jednym z miast, w którym sytuacja jest szczególnie trudna. Aż osiem zakładów pracy ogłosiło plany zwolnień, co przełoży się na utratę pracy przez 1360 osób. Warto zaznaczyć, że największe zwolnienia dotyczą firmy Beko Poland Manufacturing, która planuje pożegnać się z 1093 pracownikami. Choć liczba zakładów ogłaszających zwolnienia nie zmieniła się w porównaniu z poprzednim rokiem, liczba osób, które stracą pracę, znacząco wzrosła.

W Zielonej Górze również odnotowano wzrost zwolnień o 25 procent rok do roku, co dodatkowo podkreśla skalę problemu. Warszawa natomiast pozostaje liderem pod względem liczby zgłoszonych zwolnień – w stolicy aż 39 firm zgłosiło zamiar zwolnienia łącznie blisko 5800 pracowników. Choć liczba zakładów wzrosła o 8 w porównaniu do zeszłego roku, liczba osób, które mają stracić pracę, zmniejszyła się nieznacznie. W Szczecinie natomiast, po roku bez zgłoszonych zwolnień grupowych, takie deklaracje zaczynają się pojawiać, co wskazuje na pogarszającą się sytuację także w tym regionie.

Powody i prognozy – co dalej z rynkiem pracy?

Według Roberta Lisickiego, dyrektora departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan, dane te świadczą o utrzymujących się problemach w niektórych sektorach gospodarki. Szczególnie dotkliwie odczuwane są one w branżach, które zależą od zamówień zagranicznych. Grzegorz Kuliś, ekspert rynku pracy z BBC, wskazuje na recesję w Niemczech jako główną przyczynę tej sytuacji. Niemcy, jako kluczowy partner handlowy Polski, notują spadek zamówień o 5,9 procent, co automatycznie wpływa na polski przemysł.

Eksperci przewidują, że korekta na rynku pracy może potrwać dłużej, a wzrost liczby zwolnień grupowych, obserwowany od początku roku, raczej nie zostanie zahamowany w najbliższym czasie. Bankructwa firm oraz pogarszająca się sytuacja w sektorze przemysłowym mogą spowodować dalsze pogłębianie się kryzysu.

Źródło: dorzeczy.pl