Obniżki stóp procentowych – z pozoru korzystne dla każdego – ujawniają coraz wyraźniej swoją dwutorową naturę. Dla jednych oznaczają niższe raty i ulgę w budżecie, dla drugich: spadające zyski z lokat, obligacji i inwestycji. Decyzje Rady Polityki Pieniężnej mają więc znacznie więcej konsekwencji niż tylko te z nagłówków.

Kredytobiorcy z ulgą, oszczędzający z rozczarowaniem

Z początkiem 2026 r. kredytobiorcy mogą liczyć na dalsze cięcia stóp – ekonomiści przewidują spadek stopy referencyjnej NBP do poziomu 3,5 proc. W ślad za tym spada WIBOR, a wraz z nim – wysokość rat kredytów mieszkaniowych. Osoby spłacające hipoteki liczą więc realne oszczędności. Jednak ten sam mechanizm działa odwrotnie dla oszczędzających. Średnie oprocentowanie nowych lokat spadło do 3,46 proc., a trend ten postępuje mimo braku nowych decyzji RPP. Banki coraz częściej rezerwują lepsze oferty tylko dla klientów promocji lub depozytów krótkoterminowych.

Obligacje coraz mniej opłacalne

Zmiana otoczenia stóp uderza również w inwestorów detalicznych – obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu systematycznie tracą na atrakcyjności, a papiery o zmiennym oprocentowaniu, powiązane ze stopą referencyjną NBP, oferują coraz niższe kupony. Trzyletnie obligacje (TOS) dają dziś 4,65 proc. – o ponad 1,8 pkt proc. mniej niż rok temu. Z kolei dwuletnie papiery DOR spadły do 4,40 proc. – jeszcze niedawno dawały ponad 6 proc. W tym kontekście trudno nie zapytać, czy drobni inwestorzy nie stają się zakładnikami korzystnych warunków emisji dla państwa. Resort finansów pożycza taniej, więc skarbowe marże spadają – a razem z nimi cierpliwość tych, którzy liczyli na godziwy zwrot.

Tanie finansowanie – błogosławieństwo dla firm, pułapka dla rynku

Dla przedsiębiorstw niższe stopy oznaczają jedno: tańszy pieniądz to łatwiejszy dostęp do kapitału. Obligacje korporacyjne nadal cieszą się dużym zainteresowaniem emitentów, ale ich zmienne oprocentowanie, powiązane z WIBOR-em, szybko przenosi spadki na portfele inwestorów. Dochodowość maleje, a apetyt na ryzyko – przynajmniej w teorii – powinien rosnąć. Sęk w tym, że na tym rynku niewiele da się przewidzieć. Spadek stóp to teoretyczny impuls do wzrostu wartości akcji i nieruchomości – ale tylko wtedy, gdy reszta gospodarki nadąża za tym trendem. A jak pokazuje historia, ożywienie nie przychodzi z dnia na dzień.

Źródło: businessinsider.com.pl