Promocje w sieciach handlowych od lat cieszą się popularnością, jednak nie zawsze spełniają oczekiwania klientów. Tym razem pod lupę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów trafiła sieć Biedronka, której zarzucono naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Sprawa dotyczy dwóch akcji promocyjnych oferujących zwrot na voucher – „Specjalna Środa” oraz „Walentynkowa Środa”. Według UOKiK reklamy nie jasno określały zasad, wprowadzając klientów w błąd co do możliwości wykorzystania voucherów.

Promocje, które budzą wątpliwości

W ramach promocyjnych akcji Biedronka obiecywała klientom zwrot 100 proc. wartości zakupów w postaci vouchera. Problem pojawił się, gdy okazało się, że rzeczywiste warunki były bardziej skomplikowane niż sugerowały reklamy. Przykładowo, klienci otrzymywali voucher na kosmetyki o wartości 13,99 zł za zakup czekolad, ale pod warunkiem, że kupią kosmetyki za minimum 29,99 zł. Co więcej, w przypadku produktów na wagę zwrot dotyczył maksymalnie jednego kilograma, a na jedną kartę lojalnościową można było otrzymać tylko jeden voucher. Klienci często nie byli świadomi tych ograniczeń w momencie zakupów, ponieważ szczegóły promocji były dostępne głównie na stronie internetowej lub na wydrukach vouchera.

Biedronka odpowiada na zarzuty

W odpowiedzi na zarzuty Biedronka wyraziła zaskoczenie działaniami UOKiK. Spółka Jeronimo Martins Polska podkreśliła, że promocje były organizowane zgodnie z wcześniejszymi wytycznymi Urzędu, a klienci mieli dostęp do pełnych informacji w sklepach, aplikacji mobilnej oraz na stronie internetowej. Zdaniem przedstawicieli sieci, celem akcji było stworzenie realnych oszczędności dla klientów. Mimo tych zapewnień UOKiK przypomina, że przedsiębiorcy mają obowiązek prezentować wszystkie warunki promocji w sposób czytelny i jednoznaczny, by konsumenci mogli podjąć świadome decyzje zakupowe. Teraz pozostaje czekać na finał tej sprawy, która może zakończyć się wysoką karą dla Biedronki.

Źródło: biznes.interia.pl