Sąd Okręgowy w Katowicach wydał zgodę na list żelazny dla Henryka Kani – byłego właściciela Zakładów Mięsnych Kania, podejrzanego o wielomilionowe oszustwa i przebywającego od kilku lat w Argentynie. Warunkiem ma być wpłata poręczenia majątkowego w wysokości 8 milionów złotych. To decyzja, która wzbudza emocje zarówno wśród obrońców, jak i prokuratury.

List żelazny z wysoką ceną zaufania

Wtorkowe postanowienie katowickiego sądu wyznaczyło Kani termin do 30 czerwca 2026 roku na wpłatę poręczenia. Dopiero wtedy list żelazny – dokument pozwalający podejrzanemu odpowiadać z wolnej stopy po powrocie do kraju – nabierze mocy. Prokurator Sebastian Głuch ze śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej przyznał, że sąd uznał sprzeciw oskarżyciela za niewystarczający. W praktyce oznacza to, że Kania może wrócić do Polski, jeśli zgromadzi środki i spełni warunki decyzji.

Obrona uznała jednak, że 8 milionów złotych to kwota nieproporcjonalna do obecnych możliwości podejrzanego. Adwokat Olgierd Pogorzelski zwrócił uwagę, że Kania został pozbawiony majątku w wyniku postępowań karnych, a skutki finansowe dotknęły również jego bliskich. Prawnicy zapowiadają zaskarżenie decyzji, gdy tylko otrzymają jej pisemne uzasadnienie.

Od zakładów mięsnych po międzynarodową ucieczkę

Historia Henryka Kani to materiał na film o wzlocie i upadku przedsiębiorcy, który przez lata uchodził za jednego z liderów polskiego rynku mięsnego. Zakłady Mięsne Kania dostarczały produkty do największych sieci handlowych w kraju i eksportowały je za granicę. Sytuacja firmy zaczęła się jednak dramatycznie pogarszać w 2019 roku, gdy zadłużenie przekroczyło 600 milionów złotych. W efekcie sąd zdecydował o sprzedaży części przedsiębiorstwa firmie Cedrob.

Rok później Kania został zatrzymany w Argentynie na podstawie międzynarodowego listu gończego. Prokuratura zarzuca mu kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i poważne przestępstwa skarbowe, za które grozi nawet 15 lat więzienia. Pomimo wniosku o ekstradycję, do tej pory nie doszło do jego sprowadzenia do Polski.

Sprawa, która wciąż dzieli

Decyzja sądu o wydaniu listu żelaznego to nie tylko kolejny etap długiej historii Henryka Kani, lecz także próba zbalansowania między prawem do obrony a potrzebą ochrony interesu publicznego. Prokuratura zapowiada odwołanie, obrona – walkę o zmniejszenie kwoty poręczenia. W tle pozostaje pytanie o granice zaufania do człowieka, który zbudował imperium mięsne, a potem – w oczach wielu – zniknął z pola widzenia w chwili, gdy zaczęło się palić pod nogami.

W tej historii pieniądze stają się miarą wolności, a każdy ruch – zarówno sądu, jak i samego Kani – może zaważyć na dalszym biegu jednej z najgłośniejszych spraw gospodarczych ostatnich lat.

Źródło: money.pl