Mleko z laboratorium to jeden z najnowszych pomysłów naukowców na to, jak zastąpić w diecie niemowląt mleko matki. Czy produkcja jego w fabryce to dobry pomysł na biznes? Tak uważa Billa Gates! Miliarder zainwestował ponad 3,5 miliona dolarów w firmę Biomilq, która ma misję zmienić sposób, w jaki podchodzimy do macierzyństwa oraz karmienia piersią.

Mleko matki z fabryki, czyli jak Biomilq chce zmienić życie mam

Czy rynek usług i produktów dziecięcych jest gotowy na mleko matki z fabryki Biomilq? Tak, zdaniem założycielki firmy, dr Leili Strickland, która na własnej skórze przekonała się, że mamy potrzebują nowych alternatyw dla karmienia piersią. Zwłaszcza, kiedy myślą o powrocie na rynek pracy i zaczynają rozglądać się za nowymi ofertami pracy.

Badaczka została matką zaledwie kilka miesięcy przed ukończeniem stypendium doktoranckiego na prestiżowym Uniwersytecie Stanforda. Kobiecie, wychowanej w przekonaniu, że najzdrowsze dla jej dziecka będzie tradycyjne karmienie go piersią do mniej więcej 2. roku życia, ciężko było jednak dostosować się do tej reguły.

To właśnie jej własna historia położyła podwaliny pod jej pracę nad autorskim startupem, zajmującym się produkcją mleka z laboratorium.

– Czułam się odizolowana i nieprzygotowana na to wyzwanie. Mało spałam, miałam problemy z produkcją odpowiedniej ilości pokarmu, czułam się uwiązana w domu. Dlatego w końcu zdecydowałam się na karmienie mojego dziecka mlekiem z butelki. To było dosyć ożywcze też dla mojego małżeństwa. Mąż mógł karmić malucha również pod moją nieobecność, łatwiej było nam znaleźć chwilę dla siebie. Jednocześnie wciąż miałam wyrzuty sumienia, że mleko, które dostarczam dziecku, nie ma wystarczająco odżywczego składu i pozbawiam je możliwości prawidłowego rozwoju – zwierzała się w rozmowie z brytyjskim portalem TheGuardian.com Strickland.

Mleko z laboratorium – Bill Gates w to wierzy!

Biomilq szybko zyskało na rozgłosie. O tym, czy projekt ma szansę z powodzeniem zadebiutować na rynku i czy mleko matki z fabryki to przyszłość wychowywania niemowląt, najlepiej świadczy zainteresowanie pomysłem samego Billa Gatesa. A jeśli ktoś tu wie, jak odnieść sukces w biznesie, to na pewno on!

Miliarder, lubiący trzymać rękę na pulsie nowych technologii, zainwestował w firmę Strickland przeszło 3,5 miliona dolarów. Udziały w spółce kupione przez osobę, która odpowiada za powstanie jednego z największych gigantów technologicznych na świecie, Microsoftu, mają stanowić dowód na to, że produkt Biomilq naprawdę ma szansę rozwiązać więcej niż jeden problem.

Nie od dziś wiadomo, że Gatesowi na sercu leży ochrona losu głodujących dzieci. Dlatego w produkcji mleka z laboratorium miliarder widzi również szansę na dostarczenie potrzebującym dzieciom w Afryce i innych krajach Trzeciego Świata wartościowego, taniego pożywienia.

Czy mleko produkowane w fabryce jest bezpieczne dla dzieci?

Jak podkreśla Strickland oraz CEO Biomilq, Michelle Egger, mleko produkowane w fabryce to nie to samo, co mleko matki z piersi, ma jednak szansę być bardziej pełnowartościowym pożywieniem dla dziecka, niż produkty bazujące na mleku pochodzącym od krowy.

Co ciekawe, mleko matki potrafi nawet… zmieniać swój skład w zależności od potrzeb karmionego dziecka lub temperatury danego dnia. Dziki upał? Mleko z piersi w tym dniu natychmiast stanie się bardziej rozwodnione tak, aby ugasić pragnienie malucha.

ZOBACZ TEŻ: Praca zdalna z dziećmi w domu – 5 sposobów, jak to przetrwać!

Tego mleko z laboratorium nie zastąpi. Jednak jego skład, oparty na technologii komórek macierzystych, dostarczy dziecku odpowiedniej ilości składników odżywczych, niezbędnych do jego wzrostu i nabierania odporności.

– Nie będziemy tu kłamać, mleko z fabryki to definitywnie nie to samo, co mleko z piersi matki. Nie zawiera hormonów ani pożytecznych bakterii, pochodzących z organizmu mamy. Nie znajdują się w nim również przeciwciała. To jednak znacznie lepsza alternatywa dla produktów bazujących na składnikach odzwierzęcych. Najlepiej byłoby więc potraktować Biomilq jako uzupełnienie diety dziecka, dodatkową opcję dla zabieganych, współczesnych mam – dowodziła w jednym z podcastów Egger.

Mleko z laboratorium – czy to dobry pomysł na biznes?

Biomilq swoją ofertę komercyjną chce kierować głównie do pracujących mam, które nie mogą sobie pozwolić na pozostanie z dzieckiem w domu. Mleko z laboratorium ma być, podobnie jak było w przypadku samej Strickland, wybawieniem od wyrzutów sumienia i chwilą zasłużonego odpoczynku.

– Na rynku istnieje niby wiele produktów, które choć nie są najlepsze, to wystarczają na potrzeby większości dzieci. Tylko której matce wystarczy hasło „całkiem dobre”? Chciałam stworzyć mleko z laboratorium, które nie będzie odstraszać matek sztucznym składem czy budzić w nich wątpliwości, czy zadbają odpowiednio w ten sposób o dietę swoich najmłodszych. Nie każda matka produkuje też odpowiednią ilość pokarmu i to, jak sama wiem, potrafi stać się olbrzymim problemem – dodawała Strickland. 

Potencjalnych klientek ma ponoć nie zabraknąć. Okazuje się nawet, że w sieci kwitnie biznes… sprzedaży mleka z piersi matki. Zwłaszcza młode mamy próbują sobie w ten sposób dorobić parę groszy, z czego korzystają te kobiety, których organizm nie nadąża z produkcją odpowiedniej ilości pokarmu. Jak jednak przekonuje badaczka, lepiej zdać się tu na produkty zastępcze, niż cudze mleko. 

Co jej zdaniem jest najlepszym dowodem na popularność takiego rozwiązania? Od momentu założenia jej firmy w innych krajach, w tym w Indiach, powstały już jej klony. A czy Wy skorzystałybyście z takiej formy karmienia dziecka? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach!