brak logo

Wolters Kluwer Polska Sp z o.o.

Warszawa

Opinie o Wolters Kluwer Polska Sp z o.o.

O co ci chodzi? 2017-05-02 01:14
Ty krytykujesz ludzi, którzy pracują w Woltersie, czy same wydawnictwo? Twój post z jednej strony jedzie po ludziach a potem ciśnie po firmie. Pracujesz dla konkurencji i szef każe wam pisać takie komentarze na forach, czy jak?
Adwokat Diabła 2017-05-02 10:29
Jesteś właśnie czytelnym dowodem kompletnej niekompetencji a i czytanie ze zrozumieniem to wielkiej miary dla Ciebie wyzwanie. Firmę tworzą ludzie więc ,więc na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam.Szef nie może kazać mi nic ponieważ go nie mam, natomiast to Ty musisz mieć szefa bo sam poruszasz się słabiutko do przodu.Nie brnij w to .To dla Ciebie lotne piaski
O co ci chodzi? 2017-05-02 20:40
Patrząc na twoją składnię nie dziwię się, że nie masz szefa ;) I daruj sobie bajeczki o tym, że prowadzisz własny biznes.

Nie pozdrawiam :)
Weronika 2017-05-04 09:04
Proszę o zamieszczanie merytorycznych komentarzy na temat pracy w Wolters Kluwer Polska Sp z o.o.
byłem w Woltersie 2017-05-06 00:43
Merytorycznie? Proszę bardzo :)

Atmosfera jest dziwna. Najfajniej jest kwadrans przed ósmą i gdy nie ma odpowiednich osób z kierownictwa na sali. Wtedy jest luz, śmieszki, heheszki, normalne zachowanie w pracy między ludźmi. Od ósmej jest arbait, ciśnięcie na wyniki, krzyki Eli jeśli dzienny plan odbiega od normy i tak przez cały dzień. Przed szesnastą nie ma co myśleć o jakimkolwiek rozluźnieniu. Przeciwnie, Aga i czasem Paweł "motywują" do jeszcze bardziej wzmożonego wysiłku, "bo koniec dnia za chwilę, a my nie mamy tego a tamtego z planu!!!". O czwartej ewakuacja. Dosłownie. W życiu nie widziałem, by punktualnie o szesnastej tyle osób tak sprawnie opuszczało miejsce pracy. Zero pogaduszek, żartów, czasem ktoś wszystkich pożegna, ale generalnie wygląda to tak, jakby wszystkim zależało by jak najszybciej opuścić open space. I tak od poniedziałku do piątku. Czy to jest normalne?

Na początku roku były meetingi do których firma była "świetnie" przygotowana - słuchaliśmy na starym, ledwie grającym głośniku rozmów przypadkowej osoby z zespołu. Później ocenialiśmy, co robiła źle, co dobrze itd. Po dwóch dniach, podczas których na porannych mitingach nie było "roastu" nad ocenianą osobą, Paweł stwierdził, że "te spotkania nic nie wnoszą, bo siedzimy tu od dwóch dni i poklepujemy się wzajemnie" - miało to oznaczać, że te spotkania miały polegać na wzajemnym podkładaniu sobie świń, aby lepiej się nam pracowało? ;)

Przygotujcie się na atmosferę rodem z rasowego call center. Ale nie takiego z amerykańskich filmów, gdzie młodzi ludzie na luzie wykonują swoją pracę. Tu na porządku dziennym jest nieustanna kontrola i pytanie o wyniki co parę chwil. Jak je spełniasz - nic, jesteś bezpieczny. Nie wykazujesz aktywności? Jesteś na celowniku przez cały dzień.

Druga sprawa - komfort pracy. Pracuje się przy zwykłych biurkach, niektóre mają boksy, inne nie. Jeśli Aga uzna, że się obijasz, nie pracujesz, etc. to bez słowa uprzedzenia weźmie swojego laptopa i usiądzie z tobą przy biurku, pozbawiając cię nie tylko połowy przestrzeni do pracy jak i 100% komfortu :)

Zmienność nastrojów Elki to już standard. Potrafi tego samego dnia naskoczyć na kogoś, że "nie zna się na sprzedaży, nie kontroluje klienta!" tylko dlatego, że konsultant/ka czeka na przelew od klienta, "który miał już być!" a gdy przelew przyjdzie trzydzieści minut później, to nagle jest "hura! jesteś mistrzem! jestem dumna, że mam takiego podwładnego w swym teamie!!!"

Do tego dochodzą "motywujące maile" z bijącymi po oczach kolorowymi tytułami, pisanymi Capslokami, bo jakżeby inaczej :D? plus oczywiście zadania do wykonania i "motywacyjny obrazek z internetów". Porażka

Sprawa najistotniejsza - kasa. Ela lubi się "mylić". Gdy podałem na rozmowie zakres swoich oczekiwań, to na wypłacie za pierwszy miesiąc miałem kwotę poniżej mojej dolnej granicy podanej na spotkaniu. Oburzające, ale w sumie zupełnie nie dziwne w miejscu, w którym nie szanuje się pracowników.
1
Grześ 2017-05-09 21:44
Każda firmę można przedstawić w dobrym i w złym świetle. Tak naprawdę opinie na forum są tylko subiektywnymi ocenami.
anonimous 2017-05-12 20:11
Pracowałem w arterii i wyciagalem niekiedy pensje 2800 netto.teraz sie zastanawiam wlasnie nad woltersem w poszukiwaniu lepszych zarobkow.czy warto na stanowisku konsutant.
Rada dla nowych! 2017-05-19 15:28
Niech nowi pracownicy mają na względzie fakt, że oprócz sumiennego realizowania planów, szans i wyzwań obowiązuje niepisany zakaz przeciągania się przed komputerem. Serio :) Bolą plecy, łapie skurcz? Lepiej "kliknąć przerwę" i pójść do toalety i to rozchodzić, niż wyciągać się na krześle - taka aktywność jest od razu wychwytywana przez Elę i Agnieszkę i surowo oceniana na indywidualnych spotkaniach.

Powodzenia życzę! :D
Weronika 2017-05-19 15:32
@Rada dla nowych! rozumiem, że jesteś/byłeś pracownikiem Wolters Kluwer Polska Sp z o.o.? Co więcej możesz napisać o pracy w tym miejscu? W jakim dziale jesteś zatrudniony? Jakie pozytywy dostrzegasz w pracy, a co według Ciebie wymaga zmiany?
Rada dla nowych! 2017-05-20 02:06
Nie mnie zmieniać i doradzać, nie mój cyrk, nie moje małpy.

Poruszę parę spraw: wiecie, czego możecie się dowiedzieć na szkoleniu organizowanym przez Woltersa dla swoich ludzi? O "bolesnej reklamie". Co to takiego?

To ponoć mechanizm sprzedażowy, który polega na tym, że, uwaga! w czasie od 15 do max 30 sekund (to bardzo ważne ;D) mówimy klientowi o tym, że nasi pozostali klienci często spotykali się z sytuacją, w której... i tu padają trzy, dokładnie trzy przykłady, które w kliencie mają wywołać "ból" - czyli skojarzenie, że takie sytuacje też mu się przytrafiają. Dlaczego? Bo nie ma naszych produktów, do cholery! :D

Potem pada decydujące pytanie: "czy któraś z tych sytuacji jest Panu bliska?" po którym, według informacji ze szkolenia, następuje darcie szat, wylewanie żali i klient kupi wszystko, jak szalony. W praktyce mówi krótkie "nie" bo przestał nas słuchać w momencie, w którym wyczuł że lecimy do niego z wyuczoną formułką ;]

To po pierwsze, teraz pora na drugą "mądrość sprzedażową" przekazaną przez Agnieszkę, która ową wiedzę tajemną uzyskała od innego "supper sprzedawcy!" a ja chętnie podzielę się nią z wami, chociaż to top sikret, konfydenszal itd.

Otóż według tej wiedzy, idealny sprzedawca ma być kaczką. Bez skojarzeń politycznych, proszę. Tak, dosłownie to usłyszałem, dzwoniąc do klienta mam być kaczką. Pomyślałem wtf? co ja tu robię? ale jakby tego było mało, dostałem wyjaśnienie: bo kaczka ma tłuściutkie piórka, po których wszystko spływa. Czyli jak klient mnie obraża, wylewa na mnie wiadro pomyj, to nie mogę się wyłączyć, mam to znieść, ponieważ "mam być kaczką"

Na koniec mała rada pro po odejścia z działu CC z Woltersa - nie podpisujcie wypowiedzenia tylko negocjujcie porozumienie stron :) Godząc się na okres wypowiedzenia będziecie jeździć do firmy, która faktycznie was zatrudnia (czyli agencji pracy IMQ) gdzie np. dostaniecie zadanie polegające na dzwonieniu po ludziach i prowadzeniu ankiet nt. ochrony środowiska. Będziecie sprawdzać, czy osoby zgodnie z deklaracją sprzed miesiąca wyłączają komórki przed snem, odłączają tv z gniazdka etc. etc. i tak przez cały dzień ;] (chociaż nie można wspomnieć, że atmosfera w tym biurze na mokotowie jest o niebo lepsza niż w openie na przyokopowej)
3
Gmyk 2017-05-22 23:00
Wolters Kluwer SA jest największym wydawcą publikacji prawniczych i biznesowych na rynku polskim. Myślę, że mogę chwalić się pracą w takiej firmie! Narzekań mamy już dosyć
Wiem 2017-05-25 00:10
Ja tez mam serdecznie dość ale kiepskiego kierownictwa w postaci Elki i Agi. Elka to lawirantka i kłamczucha, stąd nie dziwi mnie, że nowi pracownicy mieli obiecane prowizje za sprzedaż a nie dostali nic. A jak długo można mamić sprzedawcę do pracy tylko nęceniem prowizją ? Rasowy sprzedawca traci zainteresowanie sprzedażą jak jest rolowany na prowizji stąd rotacja. Elka jest bardzo rodzinna -sprowadziła synalka do pracy w podległym jej dziale i uczyniła go kier ! Fajnie ??? Nowi, którzy pracowali 2 miesiące byli mocno pogubieni w robo a jak wyglądało ich szkolenie z crm? Powinna to robić Aga , ale ona nie wie jak się zapisuje w crm , jak się rozpisuje ofertę, więc ze strachu przed kompromitacją szefowej co wypada z roli, zaleca wprowadzanie do pracy innym sprzedawcom, którzy mają w tym czasie dzwonić stąd są poddenerwowani, że muszą nowego uczyć. Po co jest takie kierownictwo co niewiele umie, nie motywuje do pracy w sposób w jaki powinno to wyglądać na sprzedaży, tylko chce wytworzyć duszną atmosferę strachu. Nie każdy ulega takiej presji, nie każdy się boi, bo strata takiej pracy nie jest stratą jest wyzwoleniem ! Krzyki Agi „ja oczekuje wyniku” źle działają na mój układ nerwowy a ona tak „zarządza„ działem „metodą z kurnika„ stąd nie dziwi mnie jej propozycja sprzedaży „na kaczkę” ;D. Jak krzyczy , że oczekuje wyniku to powinna sama wziąć się za dzwonienie , łatwo jest się szwendać w 8 godz, latać na zakupy do Fraca, latać na papierosa, albo wyjść wcześniej bo własne sprawy tego wymagają, oraz nie wyrazić zgody innym jak innych sprawy wymagają , pozazdrościć, że za zniechęcanie do pracy biorą niemałe pieniądze.
2
Wiem 2017-05-25 00:11
Ja tez mam serdecznie dość ale kiepskiego kierownictwa w postaci Elki i Agi. Elka to lawirantka i kłamczucha, stąd nie dziwi mnie, że nowi pracownicy mieli obiecane prowizje za sprzedaż a nie dostali nic. A jak długo można mamić sprzedawcę do pracy tylko nęceniem prowizją ? Rasowy sprzedawca traci zainteresowanie sprzedażą jak jest rolowany na prowizji stąd rotacja. Elka jest bardzo rodzinna -sprowadziła synalka do pracy w podległym jej dziale i uczyniła go kier ! Fajnie ??? Nowi, którzy pracowali 2 miesiące byli mocno pogubieni w robo a jak wyglądało ich szkolenie z crm? Powinna to robić Aga , ale ona nie wie jak się zapisuje w crm , jak się rozpisuje ofertę, więc ze strachu przed kompromitacją szefowej co wypada z roli, zaleca wprowadzanie do pracy innym sprzedawcom, którzy mają w tym czasie dzwonić stąd są poddenerwowani, że muszą nowego uczyć. Po co jest takie kierownictwo co niewiele umie, nie motywuje do pracy w sposób w jaki powinno to wyglądać na sprzedaży, tylko chce wytworzyć duszną atmosferę strachu. Nie każdy ulega takiej presji, nie każdy się boi, bo strata takiej pracy nie jest stratą jest wyzwoleniem ! Krzyki Agi „ja oczekuje wyniku” źle działają na mój układ nerwowy a ona tak „zarządza„ działem „metodą z kurnika„ stąd nie dziwi mnie jej propozycja sprzedaży „na kaczkę” ;D. Jak krzyczy , że oczekuje wyniku to powinna sama wziąć się za dzwonienie , łatwo jest się szwendać w 8 godz, latać na zakupy do Fraca, latać na papierosa, albo wyjść wcześniej bo własne sprawy tego wymagają, oraz nie wyrazić zgody innym jak innych sprawy wymagają , pozazdrościć, że za zniechęcanie do pracy biorą niemałe pieniądze.
5
Ja to ja 2 2017-05-25 19:44
Gmyku z tego co widać na forum udzielają się głównie pracownicy działu CC. Czy któryś z nich może tak samo jak Ty poszczycić się tym, że pracuje dla Woltersa?

Pamiętam szkolenie sprzedażowe robione w lutym, na które poszedł cały team, podzielony wcześniej na dwie grupy. Gdy zapoznawaliśmy się ze sprzedawcą i mieliśmy powiedzieć co sądzimy o naszym obecnym zajęciu, to w grupie w której byłem, nikt, oprócz Agi i Pawła (kierowników) nie wypowiedział się o pracy pozytywnie. Dominowały opinie w stylu "praca jak praca, robię swoje, wychodzę" a nie "jestem sprzedawcą w Woltersie! Ależ to duma i chwała!"
Mega 2017-05-25 20:01
nie dziwię się że Paweł i Aga chwalą sobie prace, tak się obijać jak oni mając kiepskie kompetencje. Za taaaaaką fuchę brać taaaką kase i nie ponosić konsekwencji, taka praca to skarb. Są to typowe huby firmowe. Powinni całować biurka przy których siedza, że im się taaka fucha trafiła. I nie dziwię się, ze sprzedawcy nazywaja rzeczy po imieniu i chwalić pracy nie mogą. Trudno żeby Aga lub Paweł narzekali na pracę, mogą na ludzi, że nie mają wśród nich autorytetu , ale ktoś palnął .......
3
Gmyk 2017-05-25 23:04
Niestety nawet praca w fajnej firmie dla niektórych nie wystarczy, muszą szukać dziury w całym. Nie rozumiem osób, którzy oceniają innych pracowników chociaż nikt ich o to nie prosi! Może trzeba spojrzeć w lustro i ocenić samego siebie? Często jest to potrzebne.
Ja to ja 2 2017-05-25 23:51
Czy firma, która swój dział handlowy (czyli najważniejszą komórkę w firmie - generującą klientów) traktuje w taki sposób jaki opisano powyżej może być uznana za "fajną"?

Pracujesz w Woltersie, co za szpan. Tylko że jeśli robisz w handlowym, to może być tak że od miesięcy śmigasz na zleceniu, urlop masz jak wybłagasz a do toalety możesz iść na dłużej niż pięć minut, jeśli CLUDO ci na to pozwala. Nie ma co, "fajna firma"!
4
Jermina 2017-05-28 22:00
Praca w Wolters Kluwer wstyd czy duma ? Wstyd i powiem wam dlaczego. Ponieważ ryba psuje się od głowy a w dobrych firmach eliminuje się gnijące ryby. Przyjechała do biura delegacja Wolters Kluwer z Niemiec . Elka zapowiedziała na open space: jak wejdzie nasz szef z przedstawicielem WK, żeby na sali było głośno, wszyscy gadajcie do słuchawek niby z klientami a nawet jeżeli nie rozmawiacie z klientem mówcie sami do siebie. Dam znać i w pewnym momencie niech wstanie niby po rozmowie z klientem (żeby koniecznie coś tam gadał wcześniej do słuchawki) wskazała kto i wpisze na tablicę wynik najlepiej kilka tysięcy, a wy dajcie aplauz. Przed wejściem przedstawiciela WK na tablicy z wynikami pojawiło się ich więcej aby sprawiały lepsze wrażenie. Weszła delegacja z Niemiec z szefem na sali zrobiło się głośniej i jak zapowiadała dała znać chłopakowi , pajac wstał i dopisał wynik, Elka zaczeła klaskać, wołać brawo , brawo ( z powodu tego fikcyjnego wyniku), a za nią wołała około połowa sali. Na szczęście połowa ludzi patrzyła z zażenowaniem i nie chciała uczestniczyć w fikcyjnym spektaklu. Zrozumiałam ta kobieta nie ma godności.
Wnioski: Jak można szanować firmę, która stawia zakłamana kobietę na czele działu sprzedaży, a ona bez żenady przed ludźmi namawia na odstawianie cyrku aby zamydlić oczy przedstawicielce WK ? oszukuje zarówno Centralę jak i ludzi na słuchawkach i kogo się da po drodze. Wiem , że dla niektórych liczy się tylko ich pełna miska co miesiąc i nic więcej. Jeżeli tak WK daje się oszukiwać to znaczy, że akceptuje nie etyczne zachowania swoich kierowników. Takiej firmy nie powinno się szanować. Nie jestem dumna z tej pracy.
5
Weronika 2017-05-29 09:41
@Wiem wspominasz o oszukiwaniu na prowizjach. Co masz konkretnie na myśli? Czy spotkała Cię jakaś nieprzyjemna sytuacja?
@Jermina czy naprawę takie sytuacje pojawiają się w firmie? Czy zdarzyło się coś podobnego już wcześniej?
Jermina 2017-05-29 19:40
Ja wiem, to dla normalnie funkcjonującego człowieka jest nie do pojęcia, namawiać swoich podwładnych na zmasowane oszukiwanie centrali, o innych przypadkach trudno mi powiedzieć gdyż nie wiem ile razy ta pani kłamała, za Elki centrala na sali była raz ...
O prowizjach przeczytaj w poście " Wolters the best! ;D 2017-03-29 14:52"
2
Wiem 2017-05-29 21:16
oszukiwanie na prowizjach polega na obietnicy otrzymania kasy za wynik a potem gdy telesprzedawca dwoił się i troił i wykonał ,na znalezieniu powodu, dla którego nic nie dostanie. Jest to np. ustna obietnica dla nowego pracownika, że otrzyma a potem okazuje się, że coś tam coś tam, jednak nic mu się nie należy... I do kogo można zgłosić takie sprawy ? ludzie zbuntowali się ponieważ mocno na niekorzyść zmienił się system prowizyjny, zostało wyjaśnione Elce o co chodzi a w ramach zemsty dostali plany naprawcze.
3
Weronika 2017-05-30 09:16
Dziękujemy za Wasze szczegółowe opinie. @Wiem jaki firma Wolters Kluwer Polska Sp z o.o. podała powód niewypłacenia prowizji pracownikom? Rozumiem również, że taka sytuacja nie pojawiła się jednorazowo, a cyklicznie?
Ashera 2017-05-30 18:08
Hej, właśnie dostałam zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Czy warto w ogóle iść? Mam pracę, ale faktycznie chciałabym coś zmienić... Tylko przydałoby się nie wpaść z deszczu pod rynnę :)
Tonny 2017-05-30 21:49
będzie pod rynnę (:
2
Ja to ja 2 2017-05-30 22:26
Zależy, na jakie stanowisko aplikowałaś. Jeśli na sprzedawcę w call center to z powyższych komentarzy możesz wywnioskować, czego możesz się spodziewać ;)
2
Wiem 2017-05-30 23:39
Nie ma dyskusji, jest informacja, że Elka nie wyraziła zgody na przyznanie premii tj. wypłatę prowizji, jak widzisz z opinii ludzi ten kto zbyt dyskutuje otrzymuje plany naprawcze , żeby siedział cicho. Więc nowi spotykaja się z tym standardowo. Zdaniem Elki najlepszym sposobem na utrzymanie zespołu w ryzach jest zwolnienie kogoś z pracy, sama tym się chwali. Podobają się te metody ?? skad ona je bierze ?? z niemiec nazistowskich ?? Ona jest też mocno tchórzliwa, boi się ludzi, którzy maja dobre relacje z szefem nad nią, oni mogą z nią się kłócić i ją poniewierać.
6
Bez nicka 2017-06-02 13:14
Prawda jest taka, że ta praca opłaca się jedynie kierownictwu oraz tym, którzy siedzą w zespole od bardzo dawna, ogarniają system oraz klientów, robią wyniki miesiąc w miesiąc dzięki czemu są nie do ruszenia. Pozostali muszą przygotować się na wyjątkowo krótką "karierę" która będzie służyć Elce do "motywowania" zespołu.
6
Weronika 2017-06-02 13:23
@Ashera o jakie stanowisko się ubiegałaś? Ogólne warunki pracy, atmosfera mogą się nieco różnić w zależności od obejmowanego stanowiska. Sprecyzuj swoje pytanie.
Wiosna 2017-06-07 23:35
Kierownictwo nie wprowadza ludzi do pracy... bo nie umi , a co ono umi ???? i ceduje to na ludzi z zespołu, w konsekwencji powstaje tu sprzeczność. Koleś namawiał innych, żeby nie pomagać nowej aby jej nie uczyć właśnie ze strachu o swój i kóleżanki tyłek, bał się konkurencji. Obawia się on , że jak nowych dobrze się nauczy i pomoże , to jego zwolnią z pracy ,wróci na wieś, pozostanie mu już tylko praca na roli i jazda traktorem. Oczywiście nie wszyscy tak podchodzą do pomagania nowym, chociaż zajmuje im to czas, ale wprowadzać do pracy powinno kierownictwo
5
Gmyk 2017-06-11 19:57
Myślę, że Wolters Kluwer ma sporo osób mało życzliwych. Szukanie tzw. dziury w całym i dopatrywanie się różnych machinacji. Poco tak myśleć, lepiej chyba zająć się swoją pracą i przynajmniej będą z tego korzyści! Ja osobiście jestem zadowolony z pracy.
Edukacja 2017-06-12 12:24
Nawet pisać po polsku dobrze nie potrafisz, "po co" pisze się oddzielnie, pewnie jesteś kierownikiem w WK, sądząc po treści wpisu i błędach ortograficznych. Tutaj kierownicy są na tak dennym poziomie.
3
Były pracownik Elki :) 2017-06-15 11:55
Cześć. Po zapoznaniu się z opiniami na forum uznałem, że podzielę się z Wami swoimi wrażeniami pracy u Eli i Agnieszki. Bez koloryzowania, wyolbrzymiania, po prostu - kawa na ławę. Przedstawię sytuację widzianą oczami szeregowego pracownika. Poza tym wspomnę o współpracownikach więc pewnie walnę tutaj parę postów :) Jeśli kogoś interesują moje elaboraty, to zapraszam ;]

Na początek parę słów o mnie - jestem jednym z dwóch Marcinów, którzy dołączyli do zespołu na początku stycznia. Przedstawię Wam, jak dostałem się do Woltersa.

Zaczęło się od ogłoszenia Addeco, które swoim zwyczajem, nie podało nazwy firmy, dla której poszukiwało pracowników. Dlatego pytanie, "co pana skusiło w naszej ofercie, że postanowił pan zaaplikować:)"? powaliło mnie na plecy, bo z wymienionych atutów w ogłoszeniu było jedynie "dogodna lokalizacja"; "umowa o pracę"; "benefity" czyli standard w dzisiejszych czasach.

Drugim etapem rekrutacji była rozmowa z samą Elą, która w niezwykle "miły sposób" przejechała się po moim życiorysie. Nie miałem wrażenia, że jestem na rozmowie kwalifikacyjnej, tylko na spotkaniu pt. "wytłumacz się, dlaczego szukasz pracy?". Zadanie sprzedażowe żywcem wyjęte ze szkoleń i z flagowego filmu dla sprzedawców, "Wilczka z Łolstrit". Tak, miałem sprzedać jej długopis.

Po rozmowie w której padło wspomniane wcześniej "wyróżnia się Pan! Biorę od razu!" przyklepaliśmy warunki i umówiliśmy się na szkolenie. Tu zaczyna się najprzyjemniejszy etap pracy w tej firmie.

Szkoleniami zajmuje się Marta, która jest takim aniołem, że trudno uwierzyć, że gdy wchodzi do firmy to jej skrzydła mieszczą się w drzwiach. Serio. Wystarczy na nią spojrzeć, by ją polubić, a rozmowa tylko utwierdza nas w tym przekonaniu. Idealne wyważenie między humorem a profesjonalizmem, tzn. wie, kiedy można potoczyć bekę a kiedy trzeba skupić się na robocie. Jej szkolenie trwało kilka dni i w tym czasie udało się jej przekazać nam wiedzę, którą ktoś inny wałkowałby przez tydzień. Profesjonalistka, pozdrawiam, jeśli to czyta :)

Na szkoleniu byłem z paroma osobami z czego dwie już nie pracują w WK ;) Gdy zakończyliśmy część teoretyczną, na dwa dni trafiliśmy do działu szkoleń, który zajmuje się prowadzeniem Klienta po systemie, który kupił od firmy. Przytulny pokoik, dziewczyny skupione na swojej robocie, które łagodnie, z dużą dozą wyrozumiałości, tłumaczą Klientom co i jak mają robić z produktami Woltersa. Do tego miejsca trafiła jedna z osób z rekrutacji, ja z drugim Marcinem trafiliśmy na sprzedaż (właśnie zdałem sobie sprawę z faktu, jak to zabrzmiało :D)
1
Były pracownik Elki :) 2017-06-15 12:07
Jeśli chodzi o wrażenia pomiędzy działem szkoleń a działem sprzedaży, to różnice były widoczne na samym wejściu. Wystarczyło wejść na open, by poczuć "atmosferę sprzedaży" jaka panuje w KL WK (wiem, niepoprawny skrót, przepraszam ;P).

Na czym polegały różnice? M.in. na tym, że będąc w dziale szkoleń, dziewczyny miały czas na to, by pokazać mi, na co zwrócić uwagę Klienta, w którym miejscu są opcje, o które Klienci pytają najczęściej a co więcej, pozwoliły mi poklikać w systemie, by odpowiednie komendy z CRM "weszły mi w rękę" - cenna rada. Osoba, która szkoliła mnie na dziale sprzedaży nie miała takiego komfortu. Przydzielono mnie do laski, która goniła z planem i wszystkie komendy napieprzała w przeciągu sekund. Poważnie, potrafiła przelecieć przez kilka/kilkanaście okien w CRM w czasie krótszym niż pół minuty. Propsy. Szkoda jedynie, że ja, jako laik, nic z tego nie wyniosłem, chociaż od razu tłumaczę, że rozumiałem okoliczności przyrody i nie mam pretensji o ten stan rzeczy.

Później trafia się pod skrzydła Ani, która tłumaczy CRM, który jej zdaniem jest "trochę skomplikowany" co jest dużym uproszczeniem. Jeśli ktoś dla sportu nie układa kostki Rubika w pięć sekund, nie powinien nawet składać CV w Woltersie do działu sprzedaży. Poważne. CRM to labirynt, w którym złe decyzje mają konsekwencje, ale o tym za chwilę.

W szkoleniu Anki powaliło mnie podejście, które polegało na tym, że "nie będzie nas szkolić z wystawiania ofert, bo na ten moment NIE BĘDZIE TO NAM POTRZEBNE". Czyli zatrudniono nas jako handlowców po co? By porozmawiać z klientem o pogodzie? Wystawienie oferty to podstawa w pracy handlowca, ale pewnie lepiej jest byśmy uczyli się tego od innych sprzedawców, odrywając ich od pracy.

Po tych szkoleniach usadzono nas przed komputerami i po krótkich problemach technicznych (trwających w naszym przypadku, cały dzień :D) zaczęliśmy dzwonić i wtedy się zaczęło. Parasol ochronny zamykał się z każdym dniem coraz bardziej, a my zaczęliśmy się orientować, do jakiego miejsca trafiliśmy.

2
Były pracownik Elki :) 2017-06-15 12:25
To co opisano na tym forum: "motywację", krzyki o wyniki, plany naprawcze za kłótnie z kierownictwem, etc. Zgadza się w 100%. Atmosfera w teamie była dwojaka - ludzie odnosili się do siebie z poszanowaniem i sympatią ale atmosfera mroziła się zawsze, gdy na sali pojawiała się Ela.

Poranne mitingi mające na celu poprawienie jakości naszej pracy były jak strzał kulą w płot. Organizowane z samego rana, w czasie w którym najłatwiej było się dodzwonić do dyrektorów szkół, prawników, etc. Pół godziny po ósmej była cisza w słuchawce? Trudno, szkolenie ważniejsze, zwłaszcza, że polegało ono na wysłuchaniu rozmowy z klientem, zadaniu krótkiego pytania do grupy: "było ok?"; "ok" i na tym się ono kończyło.

Jeśli chodzi o targety, to dla nowicjuszy przyznano najniższy pułap. Przy czym nie był on diametralnie niższy od planów przyznanych do pracowników z większym doświadczeniem. Po prostu dla Eli sprzedawca to sprzedawca i jeśli ktoś sprzedawał sznurówki przy stacji metra, to poradzi sobie ze sprzedażą ferrari z salonu, zgadza się?

Jeśli chodzi o realizację mych planów to biję się w pierś, nie udało mi się to. Dlaczego? Bo nie sprzedawałem zupełnie nowych rzeczy, jedynie uzupełniałem obecny abonament Klienta o nowe bajery, które były mu na *** potrzebne. To tak, jakby spragnionemu na pustyni sprzedać butelkę wody, a po zaspokojeniu pragnienia spróbować wcisnąć mu beczkowóz do wypicia na raz. Serio. Po przeliczeniu nowej stawki miesięcznej za abonament poszerzony o "super nowości z oferty" kwota często mnożyła się przez dwa - a mówimy tutaj o dokupieniu zaledwie jednego rozszerzenia do obecnej wersji posiadanej przez Klienta.

Jak dodamy do tego CRM, w którym można popełnić takie błędy, jak np. wystawienie oferty na cudzego klienta, do którego pójdzie faktura do zapłacenia (!!!) lub "zamazanie" notatek innego handlowca swoimi, to mamy pełny obraz sytuacji tego, jak nowi pracownicy radzą sobie z CRM po "szkoleniach".

Jeśli chodzi o kasę za pracę w WK, to było to opisane wcześniej na forum. Są plany? Są prowizje. Nie ma planów? Jest podstawa, a tą mamy taką jaką wynegocjujemy sobie z Elą.

Były pracownik Elki :) 2017-06-15 12:37
Jeśli chodzi o samą Elę, to jaka ona jest? Wymagająca. To pierwsze, co przychodzi na myśl. Mówiąc kolokwialnie, trzyma wszystkich za pysk i dba o słupki w wynikach a nie o osoby, które robią jej wyniki. Rozumiem, że to jest jej pracą, ale podejście przełożonej sprawiło, że sam miałem ochotę zawinąć się z tego teamu po zakończeniu umowy.

Wracając na chwilę do zarobków w call centre. Firma rekrutująca pracowników (IMMOQUE) deklaruje w ogłoszeniu, że zarobi się 100.000 rocznie. Czy na sali są osoby, które koszą takie kwoty (oprócz kierownictwa)? Owszem. Widać to po tablekach z targetami, dostępnymi dla wszystkich i w tym wykazie jest parę osób, które pracują na naprawdę sporym budżecie i robią swoje pensje ale na taką pozycję pracowali przez lata. Reszta walczy z tym, co ma przydzielone przez Elę.

Jeśli chodzi o podejście Eli, to jej nastroje były zmienne niczym rollercoaster. W przeciągu godzin potrafiła Cię ochrzanić - pochwalić - zagrozić zwolnieniem - porozmawiać spokojnie - poniżyć przy wszystkich - przytulić. Mniej więcej w tej kolejności :) Na wszystkie żale ekipy odpowiadała frazesami "jako człowiek was rozumiem! Ale jako dyrektor mam swoje wymagania!" lub "z korporacją się nie dyskutuje, tylko wypełnia polecenia!!!"

Jeśli chodzi o jej podwładnych, czyli o Pawła i Agnieszkę, to różnice są znaczące. Aga jest w teamie tylko po to, by być w teamie. Wystarczająca opinia? Natomiast Paweł jest od tego, by nadzorować, ogarniać, pomagać i wdrażać. Nie miał tak, że latał po sali od stanowiska do stanowiska, ale wyraźnie było widać, że ludzie częściej zgłaszali się do niego ze swoimi sprawami niż do Agnieszki, która w krytycznych momentach stosowała fortel "idź z tym do Pawła/kogoś z zespołu".

Nie twierdzę, że Aga nic nie umie, ale porównując jej ogarnięcie w systemach z tym, co wie Paweł, to nie ma o czym gadać. Sama pytała go o rady gdy pomagała swoim ludziom.
Były pracownik Elki :) 2017-06-15 12:59
Osoby dzwoniące do Kilentów to same laski oprócz jednego koleżki :) Różne charaktery, układy ale generalnie nie jest tak, że nie da się nawiązać relacji ze współpracownikami. Na przerwach można było pogadać jak człowiek z człowiekiem, wolnym od atmosfery panującej na open space.

Jeśli konieczność szkolenia nowych pracowników frustrowała koleżanki mające swoje plany do zrealizowania, to żadna nie dała tego po sobie poznać. Zawsze uzyskiwałem pomoc, gdy tylko o nią prosiłem, nawet jeśli przez swoje gapiostwo pytałem o tę samą rzecz kilka razy w ciągu dnia. Dzięki nim człowiek uświadamiał sobie, że w tym miejscu wciąż pracują ludzie, a nie korporacyjne twory.

Teraz zrobię prywatę, bo nie mogę nie wspomnieć o typie, z którym byłem na rekrutacji. Wystarczy, że przedstawię różnicę w stylu, w którym opuściliśmy team. Gdy kolega z zespołu wyszedł z akwarium Eli, wziął kurtkę, zakomunikował Pawłowi że wychodzi i po prostu wyszedł przed zakończeniem regulaminowego czasu pracy. Ja po szesnastej miałem tego farta, że na sali nie było Elki i Agi, za to był Paweł, z którym chciałem się pożegnać i w paru słowach podziękowałem zebranym za pomoc, atmosferę itd. Uścisnąłem rękę z Pawłem, a od dziewczyn usłyszałem budującą opinię "że mnie będzie naprawę żal za nieobecność w tym zespole".

Ale to nie wszystkie perełki, jakimi przez dwa miesiące błysnął Pan N. Na przerwach, bez żadnej żenady, głośno i wyraźnie mówił, że szef działu sprzedaży (wyższy od Elki) jest do wyje... wiadomo, o co chodzi, czym ściągał na siebie uwagę zebranych. To on wystawił ofertę na obcego klienta, a gdy to zrobił, przeleciał przez cały team, zagadywał do osób, które nie zamieniły z nim chociażby słowa (szczęściary!! :D) w stylu "cześć, jestem tu nowy i właśnie zrobiłem sprzedaż!"

To on robił przysiad nakazany przez Agę i gdy zrobił swoje wyniki, naskoczył na mnie, że od teraz mam "zapier..." bo on musi mieć z kim rywalizować, bo jest mistrzem motywacji pracowników, czego nauczył się gdy był managerem w poprzednich firmach.
1
Były pracownik Elki :) 2017-06-15 13:07
Gdy dodamy do tego obrazku takie szczegóły jak: oddychanie przez usta, nieustanne strzelanie gumą żutą w ustach (podczas rozmowy z Klientem :D!!!), ciągłe kopanie w ściankę działową przed sobą, przez co boks koleżanki z naprzeciwka latał na boki, co kwitował krótkim "O jezu, przepraszam! Więcej nie będę!", czy plucie na chodnik w trakcie rozmowy (raz splunął tak, że prawie mnie nie trafił swoją plwociną, ale oczywiście, jego zdaniem nic się nie stało, nawet nie przeprosił) to mamy pełen obraz osoby, której udało się przejść przez gęste sito selekcji Elki. I mało obchodził mnie fakt, że koleś miał robioną operację na mózgu, czego dowodem była widoczna pooperacyjna blizna. Jego zachowanie działało na nerwy mnie i koleżankom, które szybko straciły do niego cierpliwość. Kropką nad i było jego zachowanie na imprezie urodzinowej zorganizowanej w siedzibie IMMOQUE gdzie spędziliśmy okres wypowiedzenia naszych umów o pracę, gdzie w towarzystwie obcych kobiet opowiadał kawały rodem z rynsztoka. Współczuję osobom, które będą z nim współpracować w przyszłości.
1
Były pracownik Elki :) 2017-06-15 13:26
Podsumowując: czy praca w KL WK się opłaca? Na to pytanie mogą odpowiedzieć jedynie ci, którzy spróbowali swej "szansy". A czy można ufać Eli? Odpowiem na przykładzie, na którym możecie wyciągnąć własne wnioski.

Na końcówce lutego Ela zrobiła miting, który skończył się konkluzją, że "trzy ostatnie nazwiska w tabeli wyników są na zwolnienie". Wśród nich znajdowało się moje więc pomyślałem, że zbliża się kres mej przygody z Woltersem. Po tym ogólnym spotkaniu Ela przysiadła się do mnie i w "prywatny sposób" (czyli przy ludziach wokół :D) rozpoczęła ze mną gadkę. Gdy zrozumiałem, o co jej chodzi, zacząłem się kajać za brak wyników itd. na co zostałem pogładzony po ramieniu, usłyszałem prośbę, bym się uspokoił, bo to, co mówiła przed chwilą mnie nie dotyczyło (???) ponieważ Ela sporo we mnie zainwestowała, widzi we mnie "potencjał" oraz że zrobi ze mnie "gwiazdę sprzedaży, czego oczywiście chcę i mam świadomość, że to będzie bolało!"

Na drugi dzień, w związku z koniunkcją planet, ułożenia gwiazd na niebie a być może, ale tylko może, z powodu mojego lenistwa i ogólnego zniechęcenia, gdy ilość wykonanych przeze mnie połączeń wołała o pomstę do nieba, zostałem wezwany na dywanik, gdzie w obecności Agi i Ani zostałem przez Elę i Agnieszkę przetarty po podłodze i wyciśnięty niczym wyżymaczka w pralce Frania. W trakcie rozmowy usłyszałem, że z Elą "nie rozmawia się w ten sposób, wymaga szacunku" a to była reakcja na moją lakoniczną odpowiedź na pytanie "ile jutro będę miał zrealizowanych połączeń?" moją "obraźliwą, pozbawioną szacunku odpowiedzią" było po prostu "dużo" :)

Kolejny dzień był przypieczętowaniem absurdów panujących w teamie. Gdy spytałem Agę czy mogę odsłuchać rozmowę z Klientem, bo nieco się pogubiłem, usłyszałem, że teraz "nie ma na to czasu". Gdy powiedziałem jej, że dzwonił do mnie Klient, którego urabiałem od początku miesiąca, by przyklepać ofertę, zgodziła się sprawdzić czy wyliczenie, które przygotowałem dla niego wspólnie z Pawłem na początku lutego dalej jest aktualne, zgodziła się. (Kogo ja staram się oszukiwać, to Paweł zrobił całą robotę, ja się temu jedynie przyglądałem ;D). Siedziała przy mnie, gdy składałem ofertę Klientowi oraz cytowałem formułki, które zatwierdzały sprzedaż. Gdy skończyłem, usłyszałem od Agi "jakim prawem przedstawiłem taką wycenę Klientowi? Przecież są inne cenniki!" jedno wielkie WTF.

Niemniej, nie narobiłem wielkiej draki, udało mi się zrealizować część planu sprzedaży. Tak, część, co spotkało się z umiarkowanym entuzjazmem Eli, która zaprosiła mnie pod koniec dnia do swojego gabinetu, by przedłożyć mi pismo informujące o zakończeniu współpracy.

Jeśli ktoś rozważa pójście na rozmowę kwalifikacyjną do tego działu i przeczytał wszystko, co zostało zawarte na tym forum, sam najlepiej wie jaka jest odpowiedź na pytanie, czy ta gra jest warta zachodu.

Pozdrawiam! :)
Gregor 2017-06-18 18:57
Wolters Kluwer musi trzymać odpowiednie standardy, niestety pracownicy muszą mieć wyniki gdyż od tego zależy byt firmy.
vrw 2017-06-18 22:48
To co napisałeś to "oczywista oczywistość" przy czym są pewne różnice w osiąganiu tychże wyników. Mam na myśli fakt, że poprzednia szefowa działu sprzedaży miała do ludzi inne podejście, ludzie czuli, że są w pracy a nie w obozie i gdy ktoś miał problemy osobiste/ z osiągnięciem wyników, to mógł liczyć na wyrozumiałość i pomoc od przełożonej.

Magda poszła na macierzyński, na jej miejsce wskoczyła Elka i co? Z miejsca wywaliła tych, którzy nie spełnili jej planów oraz nie wykonali planów naprawczych. Tak dla "motywacji" pozostałych pracowników. Czy od momentu jej przyjścia ilość wznowień wzrosła? Oczywiście, że tak, bo przecież pracownik pracuje lepiej gdy ma na karku bat szefa a nie jest klepany po pleckach. To z tego względu Magda wracając z urlopu trafiła na inny dział, a na sprzedaży jest jak jest.
2
Nie_przemocy_w_pracy 2017-06-19 00:39
Elka w WK to nieporozumienie, firma kompromituje się utrzymując taka dyr. To nie jest firma call centre z pcimowia aby respektować jej metody postępowania z pracownikami a jej metody dyskredytują firmę WK., a są to : wyłudzenie pracy - masz mglistą obietnicę otrzymania kasy a na końcu okazuje się to twoja wina, że jej uwierzyłeś a nie doprecyzowałeś obietnicy na piśmie, chociaż nawet wysłane maile okazują się jej "pomyłką", w konsekwencji po wykonaniu sprzedaży nie dostaniesz prowizji.
Ma wywrzeć presje na ludziach stosując zastraszenia: zwolnieniami, planami naprawczymi np.: na podstawie bazy , z której masz uzyskać x zł / miesiąc nagle słuchawki otrzymują polecenie służbowe wyciągnięcia dodatkowo kilkunastu tysięcy więcej. Należy takie "polecenia" spokojnie olać, ona ma się w ten sposób popisać przed własnym szefem, że potrafi wywierać super presje na naiwniakach, a za udane wywarcie presji to ona dostaje ekstra premie. Szuka frajera ! i każdy powinien to olać , wszystkich nie zwolni, zostałaby Aga, która nie będzie sprzedawać i Paweł.
Uwaga dla kandydatów: ona zatrudnia nowych po to aby was zwolnić i uzyskać efekt grozy w zespole. Z nią też w ogóle coś nie jest tak, zadeklarowała kiedyś, że będzie robiła masaże chłopakom, i chociaż jeden prawiczek się bronił, zaczęła go miętosić po plecach i szyi , gdybyście widzieli jej głupkowa minę w czasie tych żenujących czynności a jest w wieku jego matki.
4
nobody 2017-06-19 13:19
nie przesadzałbym z argumentem, że "wszystkich nie zwolni". Do takiej pracy, wbrew pozorom, wciąż jest wielu chętnych i przez to nikt nie jest nietykalny. Możesz mieć wyniki, robić dochód firmie ale wystarczy jeden błąd lub kaprys Elki i out. Tak to już jest w sprzedaży, w której szefowa działa już "dwadzieścia lat..."

Na jednym z mitingów Elka wkurzyła się na jednego z nowych chłopaków w ekipie z tego powodu, że jej zdaniem, usiadł "za daleko" od osoby która miała prezentować temat. Ochrzaniła go za to przy całym teamie ;] Z kolei na innym spotkaniu grupowym, "dla rozluźnienia" puściła trailer filmu Zwierzogród, scenę w urzędzie w którym pracują oposy. Gdy ci, którzy nie widzieli tego filmu, tarzali się ze śmiechu, Elka wkroczyła ze swym "a teraz zastanówcie się, kim jesteśmy?! Zajączkiem, czy oposami!?" przez co śmiechy urwały się w jednej chwili. Dla Elki nawet "relaks" ma służyć do motywowania pracowników.
1
Karolina 2017-06-21 22:06
Czy Wolters Kluwer nie ma aktualnie żadnych nowych ofert pracy? Trochę zasmuciły mnie wpisy na forum, bardzo różne i zupełnie nie wiem co myśleć o firmie?
niemampomysłunanick 2017-06-21 22:21
Większość wpisów skupia się na dziale call center i na panujących tam zwyczajach, co nie musi oznaczać, że w innych zespołach jest podobnie :)
Actual 2017-06-23 18:49
Ta "Magda" tak naprawde ma inaczej na imię, ale poza tym wszystko się zgadza ????
1
Gmyk 2017-06-24 22:12
Wolters Kluwer jest spoko firmą i ludzie dziś są jutro ich już nie ma.
:D:D:D 2017-06-25 22:25
:D :D :D nie ma to jak samemu sobie zaprzeczyć w wypowiedzi chwalącej "super firmę"
nie _przemocy_w_pracy 2017-06-25 23:06
Gdyby ostatecznie zniszczyła team i zwolniła wszystkich sama zostałaby wywalona z robo. Więc nie zwolni. Co wynika z jej doświadczenia ? – nic bo nie potrafi wyciągać wniosków, ma za niskie IQ. Zamiast szkoleń puszcza głupoty. Słuchawki się śmieją z niej a nie z puszczanych bajek,bo jak głupoty mają te szkolenia zastąpić????a potem jej Piggy wrzeszczy „dawajta wynik, dawajta wynik..Płakać się chce, że trzeba w tym uczestniczyć . I ta „głębia pytania”, którą się sama napawa: jesteście oposami czy zajączkiem?????? I ona za to bierze kasę co miesiąc??????? Ona ma co wpisać do sprawozdania własnych działań,” zrobiłam szkolenia nawet kilka na tydzień „ Któryś z kierowników wyżej powinien się za to wziąć i zakończyć jej zabawę w dyr. Jak jeszcze raz puści głupi filmik to sama usłyszy bajkę „nosił wilk razy kilka i wilka ponieśli i wilka”.
Jeżeli wystarczy jeden błąd lub kaprys Elki i out, to znaczy, że ona jest niestabilna emocjonalnie z cechami psychopatki i zachowanie takiej osoby działa na szkodę wizerunku firmy oraz nie służy pracy. Jak ona robi wiele błędów a kamufluje je kłamstwami, za jej pomyłki też powinno być out z nią.
1
nobody 2017-06-26 23:29
Od razu widać, że Elka to kolos na glinianych nogach. Nie wnikam, czy jej "kariera w sprzedaży" wyglądała podobnie przez ostatnie dwadzieścia lat, ale widać, że jest osobą, która odreagowuje fakt bycia pod czyimś butem w sposób, który polega na dociskaniu śruby własnym podwładnym.

Z mądrości Elki na długo zapamiętam jej frustrację wynikającą z faktu, że jej pracownicy rozdawali rabaty na prawo i lewo, byleby tylko wyrobić miesięczne targety. Ujęła to słowami "słuchajcie, nie można ściągać majtek i dawać za darmo!!!" to były dokładnie jej słowa, a teraz przeanalizujcie je sobie na spokojnie i odkryjcie do czego Elka przyrównała pracę swoich handlowców :)
1
Mik 2017-06-27 19:10
Jeżeli rzuca takie niemądre teksty do ludzi, którzy sprzedają przez telefon to znaczy, że brak jej rozumu. Wypociny w tym stylu mogłaby rzucać w pracy z usługami towarzyskimi, a nie w WK, które powinno mieć markę. Właśnie w taki sposób zwierzchnik psuje obraz WK w oczach pracowników oraz obniża swój autorytet, dawno już notabene utracony. Po takich tekstach nie chce się sprzedawać, gdzie ja pracuję ??? Może ona ściągając gacie nigdy „darmo nie dawała” więc niech niech zostawi to dla siebie. Tylko dla niej to co gada jest zaje-fajne, tylko.
Zostaw swoją opinię o Wolters Kluwer Polska Sp z o.o. - Warszawa
UWAGA: Pamiętaj, aby Twoja opinia była zgodna z regulaminem i jak najbardziej merytoryczna - zależy nam na tym, by nasi użytkownicy mogli - także dzięki Twojemu wpisowi - dowiedzieć się jak najwięcej o pracy w firmie Wolters Kluwer Polska Sp z o.o.