Pracowałem tu na tyle, że przykro się patrzy jak to funkcjonuje od środka.
Zakład kompletnie nie dba o jakąkolwiek formę work-life balance dla niektórych pracowników.
Najlepiej jakbyś się nie odzywał, każdą winę wziął na siebie, nie dyskutował, pracował ponad możliwości, kłaniał się w pas, nie chorował, nie miał hobby ani rodziny. I najlepiej jakbys nie planował urlopów 😂 Urlopy planuje się w styczniu. A i tak niektórych dat można się nie doczekać. Sam miałem zaplanowane priorytetowe dwa wyjazdy hobbystyczne w połowie roku. Upominałem się miesiąc w miesiąc. I bylem notorycznie zbywany z nadzieję, że sobie w końcu odpuszczę. Na zaplanowane wyjazdy poniosłem niemałe koszta, a o tym czy w ogóle pojadę dowiedziałem sie o 13:50 na koniec zmiany dzień przed wyjazdem. Jeden z byłych moich mistrzów zapytany czy mogę wziąć dzień urlopu. Odpowiedział, że zobaczy i da znać. Po czym chodził tak dookola żeby tylko mnie omijać i przypadkiem nie musieć mi odmówić, bo może plebs da sobie spokoj.
Także nie zdziwcie się jak będziecie chcieli wziąć urlop na imieniny kota, ale jednak inny kolega jedzie na mecz 5 ligi i to on musi wolne dostać, bo syn wujka sąsiada gra w składzie.
Przez kilka miesięcy z przyczyn braków kadrowych pracowałem sam. Prośby o możliwość pójścia na przerwę spotykały sie ze wzruszaniem ramionami przez mistrza zmiany. W koncu to nie jego sprawa. Zwracanie uwagi kierownictwu spotykało sie z żalem jakby to robola wina była, że zakład nie ma kogo przyjąć do pracy aby rozwiązać problem. Więc na dobrą sprawę kilka miesiecy ciągiem nie miałem możliwości pójścia na JEDNĄ przerwę. A na mailu piętrzyły sie dowody do inspekcji. Ale w sumie nie zgłosiłem, bo czemu mam walczyć o cudze interesy jak niektórym pasuje brak przerw. Aczkolwiek kiedy pracowałem sam, ogarniałem duze przejścia na zmianie i pilnowałem tego calego barłogu sam. To spotykałem sie z krytyka, że wciąż za slabo pracuję. I że nie pilnuje tego co trzeba. Została mi zabrana premia za braki w produkcji z przyczyn mechanicznych, które wpisane zostały w dzienny raport sluzbowy. Jak powoływałem sie na informacje w dokumentacji, skoro to wpisałem to tego nie ukryłem, a usterkę usunąłem sam, to spotkalem sie z odpowiedzią, że mojego przełożonego nie obchodzi co tam napisalem, bo on tego nie czyta. Ale jak dla testu nie wpisałem ile kilogramów farby użyłem, to zaraz był telefon czemu nie wpisałem tego w karte 😂 Godziny pracy to też ciekawy temat. Najlepiej jakbyś przyszedł 20 minut przed czasem przygotować stanowisko. I zszedł 10 po żeby przypadkiem nie skończyć pracy za szybko. Potrafili mi raz zwrocic uwagę, że na bramie na nocnej zmianie odbiłem sie za szybko. A tej nocy byla zmiana czasu i odbiłem sie o 3:01. I wedle przełożonego to za szybko, bo pracę kończymy o równej godzinie 😂 Kiedyś potrzebowałem wyjść wcześniej zeby ojca na zabieg do szpitala zawieźć. Przełożony uznał, że nie wie czy mnie wypusci, bo jak nie pojedzie i umrze to to będzie problem zakladu pogrzebowego, a nie jego więc po co ma mnie puszczać. Kilka razy ten sam mistrz mi ubliżał, raz czy dwa nawet ostrymi słowami. Ale tylko gdy był przy kims. Sam odważny w gadce nie był. A do kierownictwa to spuszczał łeb i bawił sie w jakąś psychologiczną retoryke. Jak go kierowniczka zjechała od gory do dołu to z pełną powagą zapytał "a co pani ma na myśli" 😂 A do pracowników to od (usunięte przez administratora) umiał wyjeżdżać. A jak złożyłem wypowiedzenie to do mnie wydzwaniał gadając mi jaki to policzek dałem zakładowi i jak to im teraz pokaze zeby traktować ludzi xD
Wszyscy się na jednej hali boją kierowniczki, idzie bubel to lepiej liczyć, ze sie nikt nie dopatrzy albo najlepiej zrzucić winę na nie pilnującego pracownika. Niz znaleźć problem u źródła. Raz zgłoszony problem w procesie technologicznym nie został rozwiązany. Technik z zewnętrznej firmy przyjechał na testy, zobaczył co sie dzieje. Skierował mail do dyrekcji z tym, że zgłaszany problem nie został przekazany do niego. I winni byliśmy my, robole. Za co była dokręcana nam śruba. A ja, z tego co słyszałem, trafiłem na listę nie lubianych pracowników.
Duzo by pisac.
W obecnej pracy pytają mnie czy chce iść na przerwę, jak sa zmiany w weekend to padają propozycje zamawiania obiadu. Jak czegos nie wiem to jest organizowane wsparcie. A urlop wpisuje w system online i w 2 dni dostaje info, czy za miesiac mam wolny dzien. Nikt nie stoi nade mna, nie kontroluje czy aby przypadkiem nie oszukuje na wykonanej pracy. I jak trafia się wyjątkowo ciezki dzień to lider sam wydaje mi polecenie pójścia na dodatkowa przerwę czy żeby iść się napić. Bywa, ze w aucie jestem o 6:01. I nikt nie gada, że za szybko. Ubrania, kask, buty czy jakieś dokumenty da się załatwić od reki z przełożonym. Pierwszy raz w życiu czuje, ze w pracy jestem częścią systemu i mam swoje mozliwosci. A nie tylko możliwość zachować milczenie i robic ponad możliwości