Podpisałam się prawdziwie, choć nie muszę, tutaj można wszystko, można mieć 1000 imion i pseudonimow, nie ma nad tym kontroli. Miałam się już nie angażować ale jeszcze jednak muszę się podzielić pewnymi przemyśleniami. Otóż tak, jest sobie ten Gowork i wyjątkowo często dotyka fundacji. Dziwne to trochę ponieważ od ponad dwóch miesięcy byliśmy na pracy zdalnej, jednostki tylko do pracy przychodziły stacjonarnej, niezależnie od koronawirusa ktoś musiał wszystko nadzorować. No i właśnie każdy w domu spokojnie pracował, bądź też nie bo nie było takiej potrzeby, w fundacji cisza jak makiem zasiał a na goworku głośno. I tak siedzę dzisiaj w pracy i analizuję, zwłaszcza po wpisie niejakiej zawiedzionej. Jakże to mocno trzeba być zawiedzionym i związanym z przyjaciółką żeby po wielu miesiącach ponownie uderzyć w fundację. Dantejskie sceny muszą się dziać na tej Żabiej. I wymyśliłam, a właściwie doszłam do wniosku, że to nie jest portal opiniotwórczy jak dajmy na to np. Znany lekarz. Tam trzeba napisać opinię popartą wizytą, podać swój mail i opinia po kilku godzinach, sprawdzona przez administratora ukazuje się bądź też nie, bo jest wątpliwą. Tu można wszystko, z jednego adresu komputera wysłać choćby 1000 opinii, nie trzeba podać żadnych swoich namiarów, można sobie wymyślać do woli imiona, ksywki i nicki, hulaj dusza ile chcesz. Pracownik, pseudo pracownik, była znajoma która kogoś nie lubi, sąsiad z Żabiej, Żurawiej itd. bo zwyczajnie fundacja mu nie na rękę, no każdy może pisać co chce jak chce i ile chce. Z tupetem, odwagą, zakłamaniem., bo całkiem incognito. Może to być też wciąż jedna i ta sama osoba, która może i wciąż w fundacji pracuje, nie podoba jej się ale jest bo nic innego się nie przytrafia. Nie wiem, każdy ma swoją fantazję i tu można się wykazać. Co może pracodawca w tej sytuacji?? Niestety nie za wiele, właściwie to nic, przeczytałam regulamin, jedyne co może to odpierać atak i tłumaczyć się ze nie jest wielbłądem. Nie jestem pracodawcą ale zatrudniam osoby do fundacji, nauczycieli zwłaszcza i ten portal nie pomaga bo jest źle opracowany, słabo przemyślany. Uważam, że każdy ma prawo wyrazić swoją opinię, choć wiadomo, że po takie narzędzie sięgają raczej niezadowoleni, ci co są zadowoleni mniej lub bardziej lub jest im to obojętne i po pracy mają swoje życie raczej nie będą marnować czasu na wystawianie laurek. Napisałam chyba najdłuższy wpis w historii Gowork, chce dać tym do myślenia szukającym pracy, że warto oprócz tego co tu przeczytacie pomyśleć samemu, przyjść, zobaczyć, porozmawiać zatrudnić się, zwolnić jak będzie źle i tyle. Nie chcę mi się codziennie tu wchodzić sprawdzać i odpisywać. Nie chce mi się też uruchamiać rodziny by zasypać to miejsce pochwałami na temat fundacji. Można przecież bo już tłumaczyłam, żadnych ograniczeń. Postanowiłam jednak, że czasem dopytam tu kogoś o konkrety, o przykład z życia fundacji co było tak źle i kto był tak skrzywdzony. Jeżeli ktoś będzie chciał być traktowany poważnie to chyba się wypowie. Nie buduję się opinii na ogólnikach, tylko na faktach. Jestem tu codziennie, pracowałam w wielu miejscach i jest tu jak wszędzie, lepiej, gorzej, radośniej, smutniej, super lub do kitu i zależy to od nas wszystkich nie od 1 czy 2 osób bo jest nas tu ponad 100. Pozdrawiam i zapraszam do polemiki wnoszącej coś w temat. Małgosia