Na rozmowie rekrutacyjnej byłam w lutym ubiegłego roku, gdyż wtedy także szukano specjalisty ds. kadr i płac.
Zastanawiałam się czy opisać przebieg rekrutacji, ale odpuściłam. O firmie przypomniałam sobie wczoraj, gdy ponownie trafiłam na ofertę Postanowiłam więc podzielić się moimi odczuciami, być może przyda się to innym kandydatom.
Zacznę od aplikacji - otworzono ją dopiero chyba po upływie miesiąca (zapewne czekali na wszystkie aplikacje i jak zakończył się termin ogłoszenia na pracuj.pl kontaktowali się z wybranymi kandydatami - koleżanki znajoma nie miała tyle szczęścia co ja;). Byłam bardzo zadowolona, że mnie zaprosili. Oferta pracy i branża bardzo ciekawa, ładnie opracowane ogłoszenie, nic tylko postarać się wywrzeć dobre wrażenie i zaimponować wiedzą. Niestety na tym zakończyła się moja fascynacja:)
W dniu rekrutacji na holu ruch jednostajnie przyspieszony:). Byłam chwilkę przed czasem - ok 5 min. Schodząca po mnie Pani odprowadzała przy okazji inna kandydatkę:) Cóż za oszczędność czasu! Gdy odprowadzano mnie, na dole już stała kolejna osoba. Także bardzo "profesjonalne" podejście:) Może nie jestem HR-ówką, ale podstawowe zasady znam. Wychodziłam zdegustowana, ale na to miała wpływ także rozmowa kwalifikacyjna.
Rozmowę przeprowadzały dwie panie, a właściwie jedna bo druga pełniła jedynie rolę przewodnika po korytarzu zaprowadzając i odprowadzając kandydatki - aczkolwiek wywarła na mnie dobre wrażenie, szczerze się uśmiechała i próbowała rozluzować atmosferę w drodze do meeting point - co uważam za najsympatyczniejszym elementem mojej wizyty w wakacje.pl.
Pytania zadawała "Pani blondynka"- aparycja poniżej przeciętnej, w moim odczuciu bardzo niemiła osoba z przerośniętym ego. Takie odniosłam wrażenie po chwili rozmowy, ale może to tylko wrażenie?... grzecznie wytrwałam do końca.
Pytania...hmmm ogólnikowe, standardowe dotyczące miękkiego HR. Dlaczego chce Pani zmienić pracę, co skłoniło Panią do wyboru naszej firmy i mój hit sezonu przy pytaniu o plany odpowiedziałam, że planuje podjąć dodatkowo studia podyplomowe z prawa pracy - odpowiedź "Pani blondynki" Po co? Co mi dadzą te studia?...serio? takie pytanie? Rozumiem wszystko, może intencja pytania nie była zła, ale forma w jakiej je zadano świadczy albo o niekompetencji, albo "Pani blondynka" chciała mi dosadnie dać do zrozumienia, że u nich nie liczy się doświadczenie poparte wiedzą:)
Nie zadano mi żadnego, ale to żadnego pytania ściśle związanego z branżą i wiedzą z zakresu prawa pracy, Zus czy pit. Rozumiem, że niektóre firmy prowadzą wieloetapowe procesy rekrutacyjne, ale w takim wypadku należy powiadomić kandydatów jak wygląda cały proces rekrutacyjny i że wybrane osoby zostaną zaproszone na dalsze etapy. Niestety nic takiego nie usłyszałam.
Z mojego doświadczenia wiem, że jeśli nie pada żadne pytanie branżowe to rozmowę przeprowadza osoba, która nie zna się na temacie.
Odpowiedź zwrotną, negatywną otrzymałam kilka dni po umówionym terminie kontaktu - nie byłam zawiedziona:)
DO PANI REKRUTERKI - proponuję zapoznać się ze standardami rozmów kwalifikacyjnych.
DO KANDYDATÓW - oferta z pozoru bardzo ciekawa (przez sekundę przeszła mi myśl, żeby aplikować ponownie zwłaszcza, że firma ma podobno nową, dogodniejszą lokalizację), aczkolwiek po opiniach widzę, że jest tylko gorzej ...atmosfera.... mega rotacją... a co za tym idzie masą pracy w kadrach...Ja osobiście pracy się nie boję, ale za tym musi iść odpowiednie wynagrodzenie, a z opinii, które czytam wynika, że kasa też słaba.
Nie dajcie się także zwieść pozorom - czasami w ogłoszeniu jest podana masa benefitów dodatkowych, ale to tzw. chwyt marketingowy, który ma na celu zwabić dużo kandydatów. W rzeczywistości trzeba bić się o jabłko, a i czasami o podstawowe przybory biurowe;)
Ja osobiście znalazłam nową pracę, odpowiadając na pozornie ogólnikowe ogłoszenie bez obietnic typu banany w środę a rzodkiewka w piątek:) - Jest wszystko...kawy do wyboru, przekąski, słodycze, owoce, imprezy integracyjne średnio co kwartał... także koleżanki po fachu same zdecydujcie czy warto aplikować:) POWODZENIA;)