Firma regularnie zmienia zakres obowiązków pracownika, na takie o których nie było informacji w umowie. Przykład: dział posprzedażowy odpowiedzialny za kwestie techniczne nagle miał zacząć dosprzedaż ubezpieczeń i parkingów. Pracownicy oczywiście są rozliczani z dosprzedaży, której mieli początkowo nie robić. Dodatkowo wprowadzenie zasady; brak wymaganych wyników sprzedażowych = zwolnienie. Aby zwiększyć dochody firmy, pracownicy muszą wciskać produkty dodatkowe przy każdej rozmowie z klientem. Zasada tej firmy jest taka; trzymamy pozory wymyślonych wartości, ale nie stosujemy ich w praktyce. Komunikacja praktycznie zerowa odnośnie wdrażanych nowych procedur i systemów. Najpierw wprowadzają, potem informują i prowadzą szkolenia w momencie, gdy nowość już weszła lub na ostatnią chwilę. Aktualnie został również wprowadzony system, który automatycznie dzwoni do klienta, gdy ten napisze maila (np. reklamacyjnego, z prośbą o nie dzwonienie lub w celu uzyskania podstawowych informacji). System będzie dzwonił kilkukrotnie, w różnych odstępach czasowych, póki klient nie odbierze telefonu. System ten służy zwiększeniu obrotów firmy, ponieważ podczas rozmowy należy namówić klienta na ubezpieczenie i parking. Zdecydowanie nie są to działania proklienckie, tylko i wyłącznie biznesowe. Funkcjonowanie w firmie odbywa się na zasadzie stereotypowej, typowej korporacji. Masz znajomości = przechodzisz dalej i się utrzymujesz. Powiesz szczerze co uważasz lub masz zastrzeżenia do procesów = zwolnienie lub w najlepszym wypadku nagana team lidera i dalsza ignorancja na realne potrzeby pracowników oraz klientów. Procedury obmyślają osoby, które nie mają z nimi styczności na codzień. Gdy wyjdzie jakaś inicjatywa zmiany bezsensownego systemu lub procedury ze strony pracownikow, są utrzymywane pozory, że firma nas z góry słucha. Jesteśmy nawet dopuszczani do zrobienia projektu inicjującego zmianę danego działania firmy. Niestety na tym to się kończy. 90% takich projektów zostaje puszczona w eter po ich zrobieniu. Zero feedbacku, firma daje tylko pozory realnej zmiany procesu, by pracownicy czuli, że mają jakiś wpływ na środowisko, w którym pracują. Dodatkowo firma prowadzi nieuczciwe praktyki odnośnie zasobów ludzkich w firmie. Jeśli obroty roczne są mniejsze od planu, który wyliczyli, wychodzą coroczne masowe zwolnienia - niezależnie od stanowiska, które zajmujesz. Zwolnienia dotyczą większości działów. Zamiast zmniejszyć procent wakatów (za co firma dostałaby karę), przeprowadzają po prostu masowe zwolnienia i podają jakiś błachy powód, ponieważ muszą coś wymyślić. Zwykle 20-50 osób co roku przed sezonem, ponieważ co roku źle wyliczają. Kolejną kwestią są team liderzy. Nie są oni jak nazwa wskazuje team liderami, tylko pionkami do kontrolowania nastrojów w firmie. Masz sprawę i potrzebujesz wsparcia team lidera? Będzie on stał murem za zdaniem firmy (dostali takie polecenia z góry, iż nie mogą mówić co naprawdę myślą), a jeśli masz inne zdanie to niedobrze. Będą podejmowane działania, żebyś zmienił zdanie. Team liderzy nie wspierają więc swoich pracowników w codziennych kwestiach. Nie można na nich polegać i trzeba uważać na słowa. Zwykle zajmują się oni projektami dla firmy, zamiast realnym prowadzeniem zespołu. Następna kwestia; wyjazdy zagraniczne. Często na rozmowach rekrutacyjnych lub na późniejszych szkoleniach pada informacja, że będziesz jeździł na wyjazdy za granicę, bo przecież to firma turystyczna. Nic bardziej mylnego. Istnieją tak zwane study tour, natomiast aby się na nie dostać trzeba zbierać punkty (proces ich zbierania nie jest przejrzysty). Aby pojechać na takie study trzeba pracować co najmniej 1,5 roku by mieć szansę się dostać. Na jedno study jest 1 miejsce dla działu. Posprzedaż to około 200 osób. Jeśli chcesz pojechać, możesz zgłosić się na płatne study. Cenowo wychodzi trochę taniej, niż gdybyś pojechał sam, ale na miejscu za granicą normalne pracujesz zwykle 9-16. Podsumowując: odradziłabym pracę w tej firmie, jeśli cenisz sobie zdrowie psychiczne. Jedyny atut: dobra stawka.