Śmieciożer - 2013-08-21 14:03:21
Witam wszystkich. Moja historia będzie zawierała elementy zabawne :), jak i szokujące więc polecam przeczytać :)
Jestem Karczewiakiem. Był 2003 rok, miałem 18 lat i poszedłem do Super Drobiu pracować na wakacje. W życiu albo mam dużego pecha, albo mam duże szczęście. Szczęście w tym pechu miałem takie, że przydzielili mnie na dział pakowania wędlin. Uważam, że spośród wszystkich działów, ten był najlepszy. Dowodziła mną Kapo [usuniete przez moderatora]. Sprawiała wrażenie zarozumiałej i wyniosłej, ale ja mam ten dar, że nawet takich ludzi potrafię prześwietlić i znaleźć na nich klucz. Po kilku dniach już z [usuniete przez moderatora] żartowaliśmy. Na dziale byłem jedynym facetem, Panie, które ze mną pracowały (imion nie pamiętam) były bardzo miłe i przy różnych pracach świetnie się nam gadało, to i czas szybko leciał. Cięliśmy paróweczki, pakowaliśmy uda do kartonów i inne takie. Trzeba było się ciepło ubierać, bo w zakładzie musi być zimno. Szybko się do tego przyzwyczaiłem. Obok była chłodnia, gdzie nie patrzyły kamery, to mogłem sobie podjeść cieplutkie jeszcze przyprawione szaszłyczki, a to kiełbaski. No jedzenie mają super, nie to co dają w stołówce - tam po pierwszym dniu miałem takie sranie, że musiałem biedz do toalety dla Pań, gdyż jakiś dziad się zamknął w męskim i palił szluga. Sam tam też paliłem.. Nie kombinujesz, to nie zajarasz aż do fajrantu. PS (w szatni też paliliśmy) Nazajutrz mój żołądek już się do tego żarcia przyzwyczaił i nie było problemów. Pamiętam, że zauważyliśmy z koleżanką, że talerzyki plastikowe, jak i sztućce chyba są wyjmowane z kosza po wyjściu pracowników ze stołówki, myte i abarot wracają do menu. Zaczęliśmy na spodzie tych talerzyków coś wypisywać i jakież było moje zdziwienie, kiedy po kilku dniach podpisany przeze mnie talerzyk do mnie wrócił :O To co robiliśmy po jedzeniu? Gnietliśmy to wszystko i już Panie nie mogły robić `recyclingu` :) Polecam to rozwiązanie! Codziennie co jakiś czas jeździłem paleciakiem z pustymi skrzynkami na myjkę. Nie zapomnę tego widoku, jak jechałem obok trybowni, otworzyły się wielkie drzwi na fotokomórkę, wyleciała zimna para, a tam stały dziewczyny w moim wieku, patrząc na mnie błagalnym wzrokiem. Obdzierały indyki ze skóry, a tam to już była SYBERIA! Straszny widok. Drzwi się zamknęły, a ja pojechałem do ciepłej myjki. Innym razem wpadła inna [usuniete przez moderatora] (usunięte przez administratora) z twarzy i mówi do mnie - "Ty pójdziesz do mnie robić na garmażerkę" Zgodziłem się, bo nie wiedziałem co mnie czeka... Postawiła mnie obok Pana, który gołymi rękami wyjmował ze skrzynki wypełnionej krwistą na wpół zamarźniętą cieczą (kawałki lodu) uda kurczaków - i wbijał je na takie haki. To ja mówię do tej Kapo - proszę mi dać gumowe rękawiczki. A Ona na głos parsknęła śmiechem - ŁO PATRZTA FRANCUSKI PIESEK HAHAHA!!!...babsztyl żałował mi głupiej pary gumowych rękawiczek. W końcu uległa i dała. Po 5 minutach pracy nie czułem rąk. Zamarzły chyba na lód. A Pan, który ze mną pracował powiedział że robi już 10 lat i też Ja się przyzwyczaję. Haki na których wieszaliśmy te uda były powyginane i trzeba było mocno dociskać. Niestety co chwilę udziec się na bok ześlizgiwał i uderzałem się tym hakiem w zamarznięte palce - do krwi. Wkurzyłem się i wychodzę z powrotem na pakowanie wędlin, a ta Kapo do mnie - A TY GDZIE?!! A ja do niej - Pocałuj mnie w .... :) i wyszedłem wściekły. Nawet za mną nie goniła, nie miałem żadnych nieprzyjemności z tego tytułu :) Wróciłem na pakowanie wędlin. Tam się fajnie pracowało, no i jedyna rzecz za którą do dzisiaj tęsknię, to możliwość podjadywania sobie w chłodni tych wszystkich pyszności. Raz nawet [usuniete przez moderatora] miała zły dzień (co trzeci taki miała) i kazała mi robić za 3 osoby. Czas gonił, a ja musiałem poukładać indycze uda w skrzynkach. Ona mnie non stop poganiała. To wiecie co zrobiłem? Ułożyłem sobie tak około z 6-7 skrzynek jedna na drugiej (niby jak kosz basketball) i na oczach dwóch kamer rzucałem sobie tymi udami do skrzynek niczym Michael Jordan. Trafiałem 100% rzutów, nic nie spadło na podłogę. Młody byłem, popracowałem nawet niecałe wakacje, moja pierwsza wypłata mnie ucieszyła, więcej tam nie wróciłem. Wróciłem na jesieni do nauki. Podsumowywując, zdarzały się niemiłe osoby, ale to nieliczne przypadki, trzeba powalczyć o swoje. Współpracowników wspominam generalnie bardzo miło, Pani od księgowości to była fajna [usuniete przez moderatora] ;) i nie robiła problemów. No ale to było 10 lat temu, jak jest teraz? A to pewnie zależy od działu. W dropsach jak dla mnie było OK, ale gdybym pracował na trybowaniu, pewnie posłałbym tutaj niezłą wiązankę. Pozdrawiam serdecznie!Wyolbrzymiasz minusy i swoje ''cwaniactwo'' czasy pak.wędlin w karczewie minęły bezpowrotnie obrażasz ,negujesz na podstawie krótkiego wakacyjnego pobytu.Tyle w temacie.