Trochę nie do końca związane z samym oddziałem Wrocławskim, ale na pewno są tutaj ludzie, którzy pamiętają (nawet jeżeli nie - nieistotne), iż istniała jeszcze lokalizacja, która jakiś czas temu została zlikwidowana, a mianowicie CCDS Wałbrzych.
Pracowałem tam gdzieś około pół roku (sama lokalizacja miała rok z hakiem od początku jej otwarcia aż do "końca"), więc coś tam po tym czasie się widziało i też pracownicy z większym stażem mogli sporo opowiedzieć.
Jak dobrze ktoś już tutaj podkreślił, to CCDS jest "podfirmą" większej "firmy matki" CCIG. Tutaj zawsze będą różnice między jednym, a drugim na korzyść CCIG. Skupiając się na oddziale Wałbrzyskim celem zobrazowania ogółu firmy - pracowały tutaj różne osoby, głównie wiadomo były to osoby młode, w wieku szkolnym/studenckim, duża różnorodność wśród ludzi, człowiek mógł poznać naprawdę wiele ciekawych osób i to był główny plus. Kolejna sprawa, że w kadrze menagerów w większości byli dotychczasowi pracownicy, którzy wykazywali zaangażowanie, mieli doświadczenie i sukcesy w dziedzinach związanych ze sprzedażą lub po prostu nadawali się na te stanowiska (oczywiście wcześniej się wykazując na różne sposoby). Moim zdaniem po części sztucznie - wspomniana kadra starała się budować dosyć luźną atmosferę, pomimo wiadomej hierarchii (szczególnie w sprawach służbowych i od tego czy było się w miarę "lubianym") niby każdy miał być traktowany na równi, ludzie mieli się integrować, niczym coś w rodzaju "wspólnoty" albo niczym "rówieśnicy" z jednego podwórka. Praktycznie wszystko zależało od sytuacji i od danej osoby.
Jak to w CC - było też pewnego rodzaju parcie na wyniki, choć po części to zrozumiałe bo w końcu za samo siedzenie na dupie zarabiać nie będę, to wciąż przychodzenie do pracy. Lecz tak naprawdę to zależało od dwóch proporcjonalnych rzeczy:
1. Umiejętności/chwytów (nawet czasem teoretycznie niedozwolonych)/"siły przebicia" konsultanta
2. Szczęścia (np. trafienia na odpowiedniego klienta, ludzie nie są chętni by zaufać, szczególnie przy telesprzedaży itp.)
Jeżeli nie miało się obu tych rzeczy w odpowiednich "proporcjach" to wynik danej osoby mógł wynosić okrągłe ZERO na dany dzień, a dodając do tego "lepsze i gorsze dni" to już w ogóle częściowa loteria. Wiadomo, byli lepsi i gorsi, jednym się chciało, a drugim niezbyt, jeszcze inni po prostu się nie do końca do tego nadawali na dłuższą metę, zależnie od osoby jak komu szło.
Co to wszystko ma do rzeczy? To, że gdy wynik teamu szedł na dno szczególnie w gorsze dni to w większości odpowiedzialność spadała na konsultantów, nawet gdy dane osoby dawały z siebie 110%, a klienci byli nieugięci i odmawiali, tu ktoś nie odebrał, tu ktoś odrzucił, tu ktoś kazał na wstępie wulgarnie sobie pójść (klienci nie mają czasu i są coraz bardziej nieufni względem telesprzedaży). Wtedy czar pryskał, do czasu poprawienia się wyników było "smutniej", ciężej coś było załatwić po części, ale gdy wyniki wracały do normy to zła aura znikała w magiczny sposób. To właśnie główny minus tej firmy, teoretycznie nie da się go uniknąć w pewnym stopniu, ale taki obrót o 180 stopni co jakiś czas burzył całą otoczkę tego miejsca, oczywiście patrząc na to "trzeźwo", a nie będąc zaślepionym po części jak tu jest cudownie - ponieważ jakoś wątpię, żeby czyjąś pracą marzeń był telemarketing jeszcze na takich zasadach jakie były tutaj.
Co do zasad to najgorsza była "ruchomość" tej pracy. Jeżeli chcecie jej na stałe i nie wiem, macie na utrzymaniu rodzinę, dom, potrzebujecie po prostu gotówki "stale" to liczcie się z tym, że mogą być dni/okresy gdzie będziecie mieli przymusowe (nawet wystarczy choroba jakaś by nas rozłożyła na konieczne leżenie w domu) wolne i za to niestety nikt nie płacił (i pewnie do tej pory nie płaci). Trzeba się z tym pogodzić albo szukać innej pracy typowo na stałe, ewentualnie robić tak kosmiczne wyniki by mieć przysłowiową nadwyżkę z czego się tylko da. Typowa praca dla ludzi chcących sobie dorobić, studentów, albo szukających czegoś na szybko niezależnie od ewentualnych konsekwencji/sytuacji, o których wspomniałem - co kto lubi.
Same zarobki nie są złe, osoby robiące większe wyniki (zależnie od projektu, i przed pewnymi "złymi" zmianami) - mogły zarobić coś więcej niż w innych pracach typu praca na lince produkcyjnej.
Ogólnie jeżeli chodzi o Wałbrzych i jego los to chodzą różne plotki, już nie ma znaczenia co jest prawdą, a co nie. Przez pewien moment wydawało się, że wszystko rozkwitnie ponownie po lekkim "krachu" w okolicach wiosny, że CCDS Wałbrzych wejdzie na wyżyny swojej świetności, no ale wyszło finalnie tak, że lokalizacja została zamknięta.
Od siebie pozdrawiam całą byłą załogę CCDS Wch, pomijając fakt jak się sprawy potoczyły z zamknięciem placówki.
Generalnie na koniec dodam, że spróbować można, ale jeżeli CCDS teoretycznie tak się "stacza", to firma może podupaść z czasem na tyle, że zostanie po niej tylko wspomnienie.
To nie jest wdzięczna praca dla wszystkich i jeszcze na dłużej, patrząc racjonalnie!