Na dziale przemysłowym pracowałam od września 2012. Menadżerami wówczas byli Michał i Dorota. Po ich odejściu, menadżerem na dziale został Krzysiek. Od tego momentu zaczęło się podlizywanie i donoszenie, jak również przynoszenie dla menadżera i lidera przez niektórych pracowników czekoladek, cukierków i ciastek, co niektórym w późniejszym okresie pozwoliło na nic nie robienie, jak i "awansować" np. na coacha/trenera bądź lidera.Jak się później okazało był to dopiero początek pogarszania się sytuacji, do czego w głównej mierze przyczynili się Krzysiek, Kornela i Agnieszka. Za sprawą tej trójki atmosfera jak i zarządzanie działem sięgnęło dna. Podział na lepszych i gorszych pracowników stał się faktem. Prace są rozdzielane według widzimisie i złośliwości skoczków, jak również Kornelii i Agnieszki, codziennie te same osoby dostają lekkie prace, na których spokojnie wyrabiają ponad 100% normy, czego skutkiem jest chodzenie po hali i nic nie robienie, jak i zbieranie plotek, czego oczywiście menadżerowie i liderzy jakimś dziwnym trafem nie widzą, no ale niektórzy są uprzywilejowani, przez co pozostali pracownicy muszą się zmagać z pracami, na których nie ma szans wyrobić nieraz nawet 70%, o czym menadżerowie doskonale wiedzą, ale lubią z siebie jak i z pracowników robić idiotów i twierdzą, że taka sytuacja nie ma miejsca. Cała ta menazżeria ewidentnie nie radzi sobie z zarządzaniem działem. Stworzyła się KLIKA, która brak kompetencji, kompleksy i własne lenistwo, zastąpiła kolesiostwem, ignorancją, hipokryzją, a przede wszystkim MOBBINGIEM, czym "zaskarbili" sobie u wielu pracowników pogardę i wyśmiewanie się z nich. Krzysiek z Kornelą nie mają żadnego pomysłu czy sposobu na motywowanie pracowników, wręcz przeciwnie, świetnie im wychodzi ich demotywowanie. Pracownicy są bardzo często obarczani winą za słabe wyniki, które zazwyczaj są wynikiem fatalnej organizacji pracy, wiecznie mają jakieś pretensje do pracowników, potrafią się czepiać dosłownie o błahostki. Część pracowników traktowana jest przedmiotowo, olewa się ich, kiedy ci zgłaszają im jakiś problem, albo twierdzą, że pracownik sobie ten problem wymyślił. Są na tyle obłudni, że jeśli nawet mają jakieś "ale" do pracownika, to mu tego nie mówią, wręcz przeciwnie mówią, że jest wszystko OK. Tak było w moim przypadku, na ocenie pracowniczej twierdzili, że są zadowoleni z mojej pracy, a 2 dni później bez skrupułów i słowa wyjaśnienia zwolnili mnie. Na moje pytanie jaki jest powód, usłyszałam od Krzyśka, że on ma prawo nie udzielać mi odpowiedzi na to pytanie i z tego prawa skorzysta (mówiąc to patrzył się w podłogę, a nie na mnie, tak jak by miał coś na sumieniu), nawet wtedy nie było go stać na odrobinę szczerości, moim zdaniem dlatego, że nie miał żadnego powodu, a zwolnienie nas (mnie i Agaty), było wynikiem tego, że kilka dni wcześniej, Krzysiek z Kornelą dostali niezłą burę od dyrekcji firmy, za słabe wyniki na dziale i chcąc pokazać, że coś z tym robią, zareagowali w swoim stylu, czyli obarczyli winą za swoje nieudacznictwo pracowników. Było to zwolnienie ewidentnie pod publiczkę, a z nas zrobili kozły ofiarne całej tej sytuacji, ale oni właśnie w taki sposób pozbywają się niewygodnych dla nich ludzi, za to zostawiają takich, którzy często chodzą na zwolnienia lekarskie, ale donoszą i włażą w dupę. No, ale czy można się spodziewać innego zachowania po TCHÓRZACH i SZUJACH-zdecydowanie nie, ponieważ ich dewizą, którą się kierują w swoim postępowaniu jest "Do celu po trupach". Ktoś kiedyś wymyślił ładne określenia na ten typ ludzi, nazwał ich LEMINGAMI bądź też SIECZKOBRZĘKAMI.