Witam Pana Prezesa,
do tej pory tylko biernie sie przygladalam, wypowiedziom na tym forum, ale zdecydowalam wtracic swoje
przyslowiowe trzy grosze, po tym jak Pan sie wlaczyl do dyskusji.
Przed wprowadzeniem nowego systemu wynagrodzenia zglaszalismy dyrektorom salonów, regionalnym, zarzadowi,
ze nowy system sie nie sprawdzi i ze pracownicy zaczna mniej zarabiac. Nikt nas nie sluchal! W Waszych magicznych tabelkach, wyliczeniach,
wychodzilo ze mamy zarabiac wiecej. Co jest jawnym klamstwem i manipulacja, bo wystarczy tylko wywindowac budzet
miesieczny i jest po wszystkim. Przyklad luty no i slynny lipiec 2015 r.
Caly czas mowicie ze jestesmy zespolem. Ciekawy w jaki sposob, skoro pracownicy salonu i menadzerowie sa rozliczani
w roznych systemach miesiecznych. Slynna srednia kroczaca.
Menadzer pracujac na salonie, wykonujac prace w laboratorium nie ma z tego ani zlotowki. Ok, maja wyzsze podstawy,
ale dlaczego nie moze rozdzielic wedlug wlasnego uznania, wypracowanego przez siebie bonusa? Jak ma motywowac pracownikow
do pracy, skoro nie ma zadnych narzedzi motywacyjnych? Jak moze podziekowac, wynagrodzic pracownika za to, ze go zastepowal
w biurze? Jak moze wynagrodzic pracownika za to, ze zrobil postep w jakis parametrach KPI? No jak? Bo ja nie wiem.
Dobrym slowem pracownik nie wyzywi rodziny.
Kto w okresie urlopu menadzera, bedzie robil papiery dzienne, odpowiadal na maile, prowadzil salon? Asystent? Za darmo
ma to robic? Wy naprawde nie wiecie jak wyglada praca na salonie w biurze ile na to wszystko trzeba poswiecic czasu.
Menadzerowie nie maja czasu na to aby siedziec w biurze. I bez wzgledu na to, czy jest to salon nisko, srednio czy
wysokobudzetowy musza pracowac na salonie. To nie jest problem, bo mu uwielbiamy prace z klientem, ale nie ma czasu
na prawidlowe zarzadzanie, odpowiadanie na maile, robienie obserwacji pracownikow itp.
Zabraliscie nam godzine przed otwarciem salonu, bo stwierdziliscie ze jest to godzina bezproduktywna. Uwierzcie,
ze nikt w tym czasie kawy nie pil, tylko robil papiery w biurze, ogarnial, to co nie udaje sie ogarnac za dnia.
I teraz najwazniejsza kwestia. Kwestia wynagrodzen. Nikt mi nie wmowi, ze wiecej zarabiamy i ze dostalismy podwyzki.
Nie musze miec ukonczonych studiow z MBA aby wiedziec ze jest to klamstwo, bo wystarczy, zwykla prosta matematyka
i kalkulator.
W wielu salonach pracownicy maja podstawy 2000 brutto, co daje 1400 zlotych netto.
Czy probowal Pan kiedys przezyc caly miesiac za to? Czy Pan lub Zarzad wie jakie sa koszty zycia w Polsce?
Pracownik Lidla na przyslowiowej kasie ma 2700 brutto, czyli okolo 1890 zlotych. Zaraz bedzie riposta,
ze nie maja dodatkowych bonusow, premii itp. Owszem u nas to jest, ale jak pokazal miesiac luty tylko na papierze.
Nie ujmujac osobom pracujacym na kasie w tego typu sklepach, bo ich praca
rowniez jest ciezka, nie musza posiadac wiedzy fachowej, specjalistycznej, nie musza znac na pamiec
aktualnych wynikow konwersji netto, brutto, wskaznikow jakosciowych, ilosciowych, ich nie rozlicza sie z tego czy zapytal
sie klienta "Co robi w wolnym czasie", nie musi "trzasc portkami" na widok prezesa, dyrektora sprzedazy czy pozostalych
czlonkow zarzadu, ktorzy ganiaja po salonie, przepytywuja pracownikow ze znajomosci celow, czepiaja sie ze tabelka
na tablicy wisi krzywo itp.
Pracownicy godzili sie wczesniej na niskie podstawy pensji brutto, bo wiedzieli, mieli pewnosc,
ze swoja ciezka praca sa w stanie wypracowac drugie tyle, jak nie wiecej. A teraz? Gołe podstawy. Zostalo
zabrane nam wszystko. Pisanie ze zarabiamy wiecej lub ze mamy zarabiac wiecej jest klamstwem.
Obcieto wszystkim pensje od asystenta salonu, laboratorium, po kierownika i dyrektora salonu.
Prosze nie mowcie ze zarabiamy wiecej. Kazdy z nas wiedzial, ze jak tylko zostanie wprowadzony nowy
system wynagrodzenia to budzety zostana ustalone na poziomach ktore nie beda mozliwe do realizacji.
I czy tak sie stalo?
A stalo.
Motywacja pracownikow na poziomie zerowym. Przyjdzie maj czerwiec, a w salonach zostana tylko menadzerowie.
Wiele firm odchodzi od umow smieciowych, a my zaczynamy w to wchodzic. W jaka strone zmierzamy?
Nie wiem czy jest sens na jak to Pan pisze konstruktywna dyskusje, bo nikt sie na to nie odważy, bo wiemy czym to grozi.
Pracujac pod Pana rzadami w salonach panuje strach. Na kazdym kroku jestesmy sprawdzani, inwigilowani, monitorowani.
Obecnie z Vision odchodza bardzo dobrzy pracownicy, ktorych nie jestesmy w stanie w zaden sposob zatrzymac.
Jak mozemy mowic o poprawie obslugi jakosci klienta, kiedy w wielu salonach ponad 50% zalogi stanowia nowi ludzie,
bez doswiadczenia, bez wiedzy i do tego zatrudn