O pracy w katowickiej Ikea (nie odmieniamy!) można pisać książki.
Brak jakiejkolwiek organizacji. Każdy robi, co chce. Macie dużo zaległości? Jedna lub dwie osoby się tym zajmą, podczas gdy pozostali będą siedzieć i gadać o duperelach.
Nowi pracownicy uciekają, bo nie ma czasu na szkolenia wprowadzające. Cięcia. Za to czeka Cię dwutygodniowe "intro", na którym ok. 5 razy dziennie będziesz opowiadał innym ciekawostki o sobie. Śmiech. Później trafisz na dział, posadzą Cię przed komputerem, gdzie będziesz sprzedawał rzeczy, o których nie masz pojęcia, używając programu sprzedażowego, którego nie potrafisz obsługiwać.
Działy zarządzane przez ludzi nie mających zielonego pojęcia o biznesie, którym kierują. Rozmowa z kierownikiem, o ile znajdziecie na nią "space", przypomina zabawę z dzieckiem w piaskownicy. Spokojnie - na zebraniu dzialowym, trwającym 6-8 h usłyszysz frazesy, które podniosą Twoją motywację. Wniosków ani planów na przyszłość nie oczekuj, one zostaną wysłane mailami, których - z powodu tłoku klientów - i tak nie zdążysz przeczytać. Twój kierownik, od czasu do czasu, pojawi się na dziale, aby podnieść morale zespołu i z entuzjazmem odpowie na pytania klientów, wprowadzając ich w błąd i powodując zamęt.
Problemy zaczynają się od team leaderów, którymi są najczęściej osoby zatrudniane z zewnątrz. Bladego pojęcia o strukturze, pracy, asortymencie. Jeśli masz kłopot z grafikiem, zmianą, rzeczą na dziale - miej pewność, że team leader Ci nie pomoże. Jeśli zostałeś w pracy godzinę dłużej, TL skasuje niewygodną godzinę, zamiast puścić Cię wcześniej innego dnia. Manipulacje grafikowe to ich specjalność.
Jeśli dasz radę wyrwać się na przerwę, możesz poczęstować się jedzeniem z torebki w kantynie. Zresztą, na "intro" zobaczysz magazyny zupek w proszku. Spodziewaj się natomiast, że w kantynie ujrzysz stałych bywalców z górnej półki, którzy - mimo promowanej równości - nie raczą spojrzeć, gdy mówisz im "cześć". Mowa o kierownikach funkcyjnych, którzy pełnią również rolę kierowników zmiany. Poznasz ich po tym, że w dni szczytu po sklepie chodzą szybko, omijając punkty informacyjne. Nie patrzą na boki, by - broń Boże! - nie zauważyć awantury. Aktywują się za to w luźne dni, żeby wytknąć Ci krzywo wiszący streamer lub źle zapiętą koszulę.
Nałogowe mydlenie oczu trzynastką. Wszelkie pieniądze, które dostaniesz ekstra, będą na karcie podarunkowej do wykorzystania w Ikea.
Wartości Ikea przestrzegane są wyłącznie przez pracowników niższej rangi. Nikt nie szanuje pracy, którą wykonujesz. Zawsze można coś zrobić lepiej, a wypracowane metody zmienić na nieefektywne i niezrozumiałe.
Grafik jest porażką. Niezależnie od etatu, w sklepie będziesz spędzać większość czasu. Zapomnij o życiu prywatnym. Robisz maratony po 5, 6 dni, dzień wolny i znowu. Rano, wieczór. Dziś do 22, jutro na 9. Masz stałe niedostępności? Powinieneś z nich zrezygnować, bo przez Ciebie nie potrafimy spiąć grafiku. Chcesz wolne? Mam za dużo wniosków na ten dzień, nie dostaniesz. Chcesz inny dzień? Przykro mi, termin składania wniosków minął.
Pokręcony system awansowania. Musisz być entuzjastą wartości, przyjacielem kierowników, wyrabiaczem goali, człowiekiem dostępnym na każde zawołanie. Trudno stwierdzić. Może musisz ładnie wyglądać w żółtym?
Legendy krążą o atmosferze w sklepie. Atmosfery nie ma, został zaduch i ciężkie powietrze przemielone przez klimatyzatory po 13 godzinach otwarcia sklepu. Wszyscy kiszą się w sosie niezgody i pretensji. Wsparcie znajdziesz prywatnie, u dobrego psychologa. Brak reakcji kierowników na mobbing wobec nowo zatrudnionych.
Jeśli jesteś z natury złośliwy, to miejsce dla Ciebie. Wyobraź sobie, że mozesz wszystko - przyczepić się do krzywo postawionego towaru, rozpiętego guzika u koszuli, stosować pokrętne techniki socjotechniczne wobec podwładnych. Gdy sprawa wychodzi na jaw, idziesz na płatny urlop, a potem - bez żalu i wstydu, wracasz na kierownicze stanowisko. Brzmi jak marzenie? Zatrudnij się w katowickiej Ikea.