wnusiu wnusiu wnusiu ... oj, wnusiu 24.03.2017 08:14
Inne
kochani tym razem bez sensu wpis, a w dodatku pedalski: no bo wspominałem: zaroiło się od twarzy, z którymi pracowałem miną w minę, niby to w klaserze dziecka obrotniejszego ode mnie; 100 było oraz więcej mignęło mi teraz - niektórzy szacowni pracownicy ..wielu średniaków zwłaszcza faceci o dobrych warunkach fizycznych, za to kobity z supportu jak walczą .. przypomniałem sobie kolejno ludzi 1. ważnych 2.ambitnych 3.średniaków,oj tych było dużo ..niestety twarze też jakieś takie podobne, zatem nic nie kojarzę wyraźnie 4. takich co widać było że są na tu na kilka dni, a mimo to pracowali dobrze i jeszcze większą satysfakcję sprawiało mi - niż widzieć ich pracę - widzieć ich porządne, uczciwe twarze.. którzy to na mnie patrzyli z niedowierzaniem i rezerwą, spodziewając się kolejnej osoby która się mili by jeszcze przed przerwą zrobić w _
to znaczy to było jakieś takie losowanie, w sensie kto naj - pochodna najbardziej sympatyczny, bo zrodził się w mej głowie plan, że kiedy przeczytam coś wymierzonego we mnie - to najlepiej będzie podejść do tego racjonalnie i na luzie, jak gdyby znowu po d dostawał lider na literkę taką czy refillowa taka - nakładam swe wspomnienia na tego typu doniesienia, w tym naszym forumowym bagienku gdzie kwitnie i rozwija się też nasze życie psychiczne - gnój i orgazm w jednym, ej no ja Dziękuję za to miejsce którego tak jednocześnie nienawidzę; kiedy przyjdzie moja kolej na ukręcenie mi łba lekkim podpompowaniem faktów, żebym się nie rozpłakał itp.
No i pomyślałem: to taki trik oszukam we wyobraźni, i momentalnie podstawię dla umysłu kogoś na moje miejsce, że to kogoś innego spotkało - znowu komuś ... rąbią.. No ale kogo by tu podstawić, oj zamigotały mi twarze we dwie sekundy trzycyfrowo ..umysł to jednak szybki jest, kiedy nie jesz tego, o czego dobroczynnym wpływie życzliwie ktoś napisał i nawet ci wydrukował, tylko to co twój organizm uważa że dobrze byłoby zjeść.
Adam, był taki gość Adam 4 razy chyba z nim robiłem a on tu nie był dłużej niż 60 dni łącznie - Adam, dzięki, ty wygrałeś, widać było że nie grasz tu o złote kalesony ale w ' żeś nie przywalił ni razu, to już może ja bo właśnie przypomniałem Twoją zmęczoną twarz, strapioną i w beznadziei - gdy podłamany że masz dzisiaj combo zadań nie do wykonania, podszedłeś do mnie jakoś niejasno to artykułując, natomiast ja właśnie ogarniałem własny upadek caratu i nawet nie dałem rady udawać że chcę Ci pomóc
Ale dzięki chłopie, że byłeś w porządku - ty na pewno tego nie przeczytasz, bo już Twój umysł wyparł prawdę że tu pracowałeś. Mój nie - ale ja sobie tu poradziłem, bo jedyne miejsce w którym sobie nie poradziłem to wśród polskich speedziarzy w Holandii, to było naprawdę straszne; nie idźcie w te drogi, tam tylko siedzą tacy co tu mają już zatarg z prawem; a "zabytki" też słabsze niż u nas, chociaż- chociaż.
Przy okazji: ktoś poniżej, ale w tym miesiącu pytał, jaką agencję wybrać. Polecam Work Service - rodzinna atmosfera, jeśli nie przychodzisz ściemniać tylko jak człowiek, wiadomo możesz mieć też słabszy dzień nie jesteśmy cyborgami - bo cyborgi by stąd sp.. Nie mają ani jednego zarozumiałego lidera, przynajmniej ..tam gdzie Ty idziesz, ty co się pytałaś - co do reszty też nie ma dramatu, sprawy nie znam; co do kablowania tym bardziej nie ma patologii - tyle tylko co żeby sprawdzić czy przewody jeszcze sprawne, ale nikt tego nie lubi i jakoś nie jest to towar rozchwytywany: my pracujemy w oparciu o perspektywę pracy, liczby i wyniku - a nie łopatki, dołka i teatrzyku. Nie wszystkie agencje znam, więc może jest lepsza - o takiej na razie nie wiem. Kokosów nie zarobisz, ale za to do współpracowników spokojnie możesz się odwrócić plecami i wspólnie cisnąć bekę z tych, co miotają się po hali grając o złote kalesony, albo patrzysz że masz lepiej od tych co dostaną parę groszy więcej, są w porządku jednak na innych warunkach niż my "wolni jak ptacy" - i jednak też są bardziej zestresowani, kwadrans po kwadransie.
Za cały rok stresu i poniżeń jedno zdjęcie z Mikołajem nie wystarczy, ani wyprzedaż ani nawet bal - to ja już wolę iść na posiłek dla biednych, tam przynajmniej jest chytra baba z Radomia - a Wy musicie siedzieć na balu i pewnie jeszcze zostawiać jedzenie, żeby nie było - a iluż tam siedzi, przy tych stolikach, chytrych? Taki chytry co się nie naje, to on dopiero będzie podk... w poniedziałek o 8 rano!.. Jedzcie, proszę was jedzcie - ja kiedyś na imprezie firmowej zjadłem 4 schaby w galarecie i po Januszowemu nałożyłem sobie zawczasu piątego - i tak przez dwie godziny potem na niego patrzyłem, bo nie chciałem zmarnować ..ale nie byłem w stanie się już ruszyć, to samo miał Bruce Lee na pewnym filmie - brzuch tak spęczniał że musiał poluzować pasek, ja natomiast nie mogłem już bardziej poluzować i tylko modliłem się, żeby w obliczu dyrekcji ..jedzenie nie wróciło tak jak przyszło, stanowiąc źródło dyskretnej wesołości dla