Praca sama w sobie jest okej, natomiast miejsce, sposób zarządzania i toksyczne zachowania kierowniczki pozostawiają bardzo wiele do życzenia. Od samego początku można spotkać się z przytykami dotyczącymi tego, że czegoś się nie wie lub nie potrafi, mimo że pracuje się tam zaledwie kilka dni. Z czasem jest tylko gorzej.
Mimo że praca sprawia wrażenie przychylnej uczniom i studentom, w rzeczywistości wcale taka nie jest. W tym miejscu często trzeba stawiać pracę ponad szkołę, a uzyskanie wolnego dnia, żeby móc uczestniczyć w zajęciach, bywa bardzo trudne. Dodatkowo główna przełożona potrafi robić pod górkę osobom, które próbują pogodzić pracę z nauką. Grafik jest zmieniany praktycznie co tydzień, zdarzają się również zmiany godzin pracy bez wcześniejszego uzgodnienia. Zmiany bywają wpisywane w dni wolne bez pytania czy nawet poinformowania pracownika. Podobnie wygląda kwestia urlopów, są wpisywane bez konsultacji, a w gorszych okresach pracownicy są wręcz zmuszani do ich wykorzystywania lub brania zwolnienia lekarskiego. Dużym problemem jest również podejście kierownictwa do pracowników. Wyżywanie, krzyczenie przy klientach oraz wywieranie ogromnej presji jest na porządku dziennym. Z góry jest się traktowanym jako osoba niekompetentna i na siłę próbuje się jej wmówić, że sobie z czymś nie poradzi lub czegoś nie potrafi. Atmosfera jest bardzo napięta i szkodliwa. Ogromna presja jest również kładziona na realizowanie wyników, na które pracownik nie ma wpływu, głównie po to, żeby tabelki się zgadzały, a przełożeni mogli zgarniać premie i pochwały. Oszczędzanie na liczbie pracowników podczas zmian dodatkowo potęguje nerwową atmosferę i niepotrzebny, przewlekły stres. Bardzo duża rotacja pracowników również mówi sama za siebie i daje sporo do myślenia na temat tego miejsca. Generalnie wszystko pozostawia wiele do życzenia. Za te pieniądze zdecydowanie nie warto. Człowiek wychodzi stamtąd z większą ilością stresu niż pieniędzy, a przy takim poziomie presji i traktowania połowa wypłaty idzie na psychiatrę.