Panie Arkadiuszu, w przeciwieństwie do innych - jak to ktoś kiedyś dowcipnie określił - "przedpiśćców", Pan nic nie ryzykuje przedstawiając się z imienia i nazwiska. To po pierwsze.
Po drugie - faktem jest, to, co Pan pisze o możliwości wzięcia sprawy w swoje ręce - jednak do pewnego momentu. Nie powiem, kiedy to się stało, ale od jakiegoś czasu odwołanie rady nadzorczej stało się niemożliwe. Po prostu ilość głosów skupionych w rękach zarządu była taka, że odwołanie byłoby teoretycznie możliwe tylko w przypadku, jeśli wszyscy udziałowcy byliby na spotkaniu i byliby jednomyślni. Taka sytuacja zaś to tylko teoria. Byłem kiedyś udziałowcem i pamiętam te głosowania. 1 raz zdarzyło się, że jeden z członków rady był bliski odwołania. 1 raz na wiele spotkań - i było to wiele lat temu. Owszem, nie sposób nie przyznać Panu racji, że bardzo wiele winy leży po stronie udziałowców. Można było to zrobić - sęk w tym, że wtedy, kiedy jeszcze było to możliwe perspektywy MWM nie były jeszcze złe. Potem pracownicy zaczęli pozbywać się udziałów i taka akcja, jak odwołanie zarządu już się nie mogła udać. Tu faktycznie zgadzam się z Panem.
Co do pracy obecnego zarządu - z całym szacunkiem, ale jakoś "pracy" tu nie widzę. Takiego chaosu - jaki teraz panuje - nie było w tej firmie nigdy. Nie widzę, żeby poprzedni profil działalności był choć trochę lepszy od obecnego. Nie wiem, czy Pan się orientuje, ale poprzednio firma utrzymywała się głównie z produkcji dla firm zagranicznych. Własna produkcja to był margines. O ile pamiętam, któreś sprawozdanie finansowe mówiło o około 20% (i to chyba mniej niż 20%) zysków z produkcji komunalnej. Jest to do sprawdzenia. Nie wiem, jak Pan wyobraża sobie, że nagle firma zaczyna się utrzymywać z produkcji komunalnej zwiększając produkcję 5-cio krotnie. Ciekawe, czy armia zatrudnionych ostatnio przedstawicieli handlowych podoła temu wyzwaniu. Obawiam się, że nie - jak by nie było rynek na nasze wyroby nie jest nieograniczony. Co do tych osób - jak Pan to napisał - "pracujących o wiele więcej aniżeli etatowe 8 godzin" - podejrzewam, że ich pobory z nawiązką im ten czas rekompensują. Nie wspomnę o tym, że do pracy dojeżdżają nie za własne pieniądze i nie własnym środkiem transportu, który to środek transportu również wymaga zapłacenia ubezpieczenia, napraw i przeglądów. Oni to wszystko mają za zw. "darmochę". Myślę, że gdyby ludzie ci mieli pracować za netto mniej niż 2 tys. (jak piszący te słowa) to już by tak chętnie tego czasu nie poświęcali. No i jeszcze mam wątpliwości co do jakości tej "pracy". Jak na razie obecny Dyrektor i jego współpracownicy kompletnie zdezorganizowali pracę firmy. Proszę spróbować zorientować się np. w dziale zaopatrzenia, jak wygląda sprawa zakupów - otóż zalegamy z płatnościami w tak wielu firmach, że już nikt nic nam nie chce sprzedawać. Oczywiście produkcja przez to leży - ale według Dyrektora to wina szefów wydziałów - nie zaś kierownika działu zakupów. Proszę mi - prostemu człowiekowi - wyjaśnić, czy to tłumaczenie ma jakikolwiek sens. Według mnie nie. Przy okazji - jakie kompetencje powinna mieć osoba, która może np. zablokować zakup materiału wyłącznie z powodu ceny? Zdaje Pan sobie sprawę, że jeśli jakaś część została zaprojektowana z określonego materiału to był to materiał, który miał odpowiednie parametry? Nie wydaje mi się, żeby szef pionu zakupów wiedzę n/t np. stali posiadał.
Nie wierzę też w ograniczenie kosztów pracy. Proszę sobie porównać ilość Menadżerów, Kierowników, Pełnomocników i ich zarobki w stosunku do tego, co było dawniej. Nie wspomnę już o kompetencjach większości tych ludzi - to osobny temat. Chaos zaś panuje taki, że obecnie wielu pracowników dubluje swoją pracę kompletnie o tym nie wiedząc (dowiadują się zaś np. przychodząc do np. technologa, czy innego magazyniera i dopytując się o to samo). Tak wg Pana wygląda organizacja pracy? Rozumiem, że będąc w MWM przez 2 godziny w środę w salce konferencyjnej może Pan o tym nie mieć pojęcia, ale tak właśnie to wygląda - piszę to z perspektywy pracy w MWM od momentu jej powstania. I na koniec tego przydługawego wpisu - jest takie powiedzenie "Szanuj szefa swego, bo możesz mieć gorszego". Otóż, zawsze myślałem, że były Prezes (za odwołaniem którego głosowałem wiele razy) był dużo lepszy niż obecny. Przynajmniej śpiąc w zaciszu swojego gabinetu nie dezorganizował i nie przeszkadzał innym w ich pracy - jak ma w zwyczaju obecny Dyrektor.
Żegnam, jednak w przeciwieństwie do Pana nie przedstawię się z imienia i nazwiska. Co prawda nie uważam już, że praca w MWM umożliwia mi realizację moich planów życiowych, jednak mając na uwadze swój wiek nie zamierzam brzydko mówiąc "podkładać się".