Mateusz Konieczny - jeszcze trzeźwy! 02.04.2016 17:50
Inne
Ja i normy nie nadajemy na tych samych falach jednak załóżmy hipotetycznie, że nie spędzam dwóch godzin dziennie w pracy na laniu wody na młyn plotkarski i kolejnych dwóch na onanizowaniu się w ubikacji przeglądając na smartphonie zdjęcia posłanki Anny Grodzkiej i nowa norma jaka by nie była jest dla mnie osiągalna.
Szybkie obliczenia na przykładzie detalu W5045J - obecna norma 1700/8h (zgrzewanie + kontrola).
90% wyrobienia normy 1530 szt. (średnia miesięczna, która kwalifikuje pracownika do otrzymania 200 zł brutto premii).
85% wyrobienia normy 1445 szt. (średnia miesięczna, która kwalifikuje pracownika do otrzymania 100 zł brutto premii).
Jak na materialną dziwkę przystało skupie się na tej większej kwocie obecnie robię 1150/8, żeby dostać premie musiałbym zrobić minimum 380 szt. więcej (1150 + 380 = 1530) czyli 33% mojego obecnego wyrobienia wtedy jeśli utrzymam taką wydajność przez cały miesiąc to może dostanę premie 200 zł brutto (172,58 netto według jednego z kalkulatorów wynagrodzenia netto-brutto on-line). W kwietniu jest 21 dni roboczych 172,58/21 = 8,21 zł netto dziennie. Inny pracownik, któremu zależy bardziej robi obecnie 1250/8 do premii brakuje mu 280 szt. czyli musi zrobić o 23% więcej. Powyższe obliczenia to skrajny przykład maksymalnej różnicy pomiędzy starą i nową normą, który ma zobrazować każdemu to czy gra jest warta świeczki, a nie to czy nowa norma na zgrzewarkach jest do wyrobienia! Podejrzewam, że będą minimum dwa obozy oceniające moje wypociny jedni napiszą, że lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu i nieco ponad 8 zł premii dziennie będzie dla nich kwotą satysfakcjonującą w zamian za wyrabianie nowych czasami kuriozalnych norm oraz drudzy, którzy napiszą, że starego wróbla na plewy nie nabierzesz i mam nadzieje będą walczyć o to, żeby premia wzrastała wprost proporcjonalnie do wzrostu wydajności. Niektórzy mówią, że uczciwa umowa to taka, z której obie strony są niezadowolone. Ja z obecnych norm jestem niezadowolony, a pracodawca? Według mnie zyskuje zwiększając normy i oferując w zamian coś, co nazywa premią. Ustalmy, że średnia nowych norm to 20% robiąc o tyle więcej dostaniemy w przybliżeniu 172,58 zł miesięcznie premii tydzień roboczy to 5 dni po 3 zmiany dziennie czyli 15 zmian tygodniowo. Zakładając optymistyczny scenariusz czyli każdy robi o 20% więcej to daje pracodawcy 3 zmiany do przodu w tygodniu czyli równowartość tego, co zrobiłaby każda zmiana przychodząc w sobotę do pracy. Jeśli N to norma wtedy N x 20% x 5 dni x 3 zmiany = N x 6 dni x 3 zmiany. W każdym miesiącu są minimum cztery weekendy ustalmy, że zarabiam miesięcznie 2100 zł netto daje mi to w kwietniu średnią 100 zł dziennie (4 soboty po 100 zł x 200% = 800 zł) gdybym chciał przyjść w każdą sobotę trące 20h, ale zamiast 172,58 zł dostaje 800 zł na stawce 2100. Jeśli miałbym być zadowolony z nowych norm to powinny one wzrosnąć maksymalnie o 8% dla osób zarabiających 2100 zł netto (172,58/2100 = 0,0821). Na tym kończę. Pozdrawiam serdecznie nawet kapusiów!
Kryspin