Nie polecam, 9/11 ;)
O tej firmie można się dłuuuuuugo rozwodzić. Większość osób, które już z niej odeszły, odżywa etapami, ale hejt pozostaje na długo. I łączy ludzi. To chyba największy plus tej "firmy".
Zacznijmy od tego, że prawdziwą nazwą, bądź hasłem testro powinno być "Słuchawki na uszy i testować" - istnieje spora szansa, że każdy, kto tam pracuje choć raz usłyszy takie żałosne i nieprofesjonalne teksty. Albo, jak powiedział jeden z koordynatorów "testerzy nie są od myślenia, tylko od testowania". I te dwa hasła widać na każdym kroku.
Na początek człowiek musi się tam rozstać z telefonem komórkowym. Jeszcze do przeżycia, prawda? Ale następnie dochodzi brak dostępu do "cywilizacji" - zakaz używania internetu z przyczyn bezpieczeństwa, a do tego dochodzi jeszcze ochrona i konieczność bycia skanowanym przy każdym wyjściu z budynku. Czyli będąc testerem gier zarabiającym niecałe dwa koła i wgapiającym się smętnie bez przerwy w ekran smartfona jednocześnie można poczuć się niczym tajny agent, tyle tych "regulacji". Dodajmy jeszcze, że nie wolno jeść kanapek przy biurku xD
Oczywiście to nie wszystko. W tej firmie może się zdarzyć, że na lead meetingu najważniejszym problemem będzie trzymanie przez ciebie kubka na półce nad biurkiem, które się przecież nie godzi. Ale żeby ogarnąć jakieś naprawdę ważne sprawy, typu 20-minutowe kolejki do skanowania po godzinie 22... po co. Dokupić głupie wieszaki na kurtki, bo w firmie jest coraz więcej osób... po co. Wreszcie zaopatrzyć się w nowe PCty czy konsole... po co. O wykupieniu dodatkowego miejsca, żeby wreszcie ludzie przestali przychodzić na zmiany pewnie nawet nie ma co marzyć XD W firmie widać też brak jakiegokolwiek organizacyjnego myślenia w tą stronę, by pracownikom było lepiej i łatwiej - dodanie/zainstalowanie na każdego PCeta podstawowych programów i skrótów to za wiele, lepiej tracić czas na pytania nowych xD A niby czas klienta jest najważniejszy, święty i w ogóle olabogaświętego.
Przerwy są wyliczone i prezentują się następująco: 10 minut - 30 minut (lunchówka) i 10 minut. Na wielu projektach godziny są STAŁE. Tak. Stałe godziny 10 MINUTOWYCH PRZERW. NAWET NA DRUGIEJ ZMIANIE! Oczywiście niby liczone od wstania od "stanowiska" xD A więc, kiedy chcesz wyjść na papierosa na 10-minutowej, zanim przejdziesz przez korytarz i poczekasz w kolejce do skanowania, znajdziesz kurtkę w stosie innych, bo przecież po co wieszaki xD, może ci odpaść połowa tej przerwy. Fabryka? Nie, testowanie gier xD
Oczywiście bywa to różnie liczone, ale jest spora szansa, że ktoś obserwuje, podpie*doli i zrobi aferę, w skrajnych sytuacjach nawet "kolega". Ściąga ci się build? Patrz w ekran, nędzny testerze, nie możesz wyjść na dodatkową przerwę.
Na większości projektów brak jest porządnego wprowadzenia - przychodzisz, nie wiesz co się dzieje, ale masz coś robić, nawet i regresję pierwszego dnia na nowym wielkim projekcie xD, bo czas klienta tak bardzo. W efekcie wiedzę przyswajasz powoli od kolegów, jeśli są mili, a jeśli ci się nie chce, to wcale. Firma, która się w swoich materiałach chwali quality i professional jest potwornie nieogarnięta - nie szkodzi, że jesteś mistrzem projektu (już nie mówiąc o tym, że się zżyłeś zwyczajnie i po ludzku), wziąłeś dzień wolnego, więc idź na inny projekt, na inną godzinę, a za ciebie przyjdzie ktoś nowy xD Byle się cyferki zgadzały w Excelu. Człowiek w testronicu jest właśnie taką cyferką.
Koordynatorzy w tej firmie to generalnie dno i niewiele dobrego można o nich powiedzieć. Jeden z nich został tu już wspomniany i sam fakt, że taki człowiek-saszetka zajmuje takie stanowisko wiele mówi o testronicu. Niestety, większość leadów przejmuje od swoich koordynatorów ich najgorsze cechy - chamstwo, bycie służbistami, traktowanie pracowników jak przedszkolaków itp. i po otrzymaniu awansu chyba zapominają, że sami byli testerami :/ Nie ma (już) w testronicu leadów z prawdziwego zdarzenia, którzy naprawdę wiedzą, co robią, potrafią "zarazić" team entuzjazmem i sprawić, że chce się pracować. Na szczęście zostało jeszcze kilku sympatycznych :P, ale wygląda na to, że wszystko idzie w stronę bezmózgiego lizania rzyci.
Plusy testronica? Towarzysze niedoli(wspomnienia na lata!), a także... no tak, doświadczenie. Przyda się, żeby wynieść się do lepszej firmy (ponoć mile widziane w cv). Można się tam także sporo nauczyć, jeżeli chodzi o konsole, pisanie błędów itp. Tutaj niestety nie wystarczy chęć, ale potrzebne jest też szczęście. Jeżeli chcecie ogarnąć konsole, a wrzucą was na mobilkowy projekt do budynia i w dodatku się "spodobacie"... będzie ciężko. Najlepiej nie przyjść do pracy na dzień, wtedy jest szansa zmiany projektu xD no, może xD
Szansa na "awans" - czytaj "umowę o pracę" jest nikła i nie ma się co spodzi