2 lata pracy na produkcji i 8 w biurowcu. Średnia z pensji za 12 miesięcy wliczając bony, jakieś delegację itp to niecałe 3000zł. Praca jak praca, zależy gdzie się trafi. Są miejsca gdzie trafisz na mendowatego kierownika i tam nawet za 5000 nie chciałbym pracować. Są miejsca gdzie faktycznie można nudzić i przeglądać internety, ale to też jest raczej sezonowe niż całoroczna korzyść. Są tez miejsca bardzo odpowiedzialne i stresujące i też dostaniesz małe pieniądze (mam znajomego który pracuje w biurowcu u produkcyjnych, ma bardzo odpowiedzialną prace i po dwóch latach dostaje 2300 na rękę). Podejrzewam, że w każdej firmie tak jest i zależy to też od szczęścia. Polityka firmy jest taka, że lepiej rotować ludźmi niż dać im podwyżkę, bo każdy jest do zastąpienia, albo co gorsza dla byłych kolegów w dziale, rozdzielą Twoje obowiązki na resztę działu i dalej karuzela się kreci. Cierpi na tym klient, dostawcy odbiorcy, a także pracownicy (jest to opisane wcześniej przez inne osoby, że z serwisem kiepski kontakt, że niekompetentni ludzie z praca z klientem). Prawda jest taka, że przy takiej mnogości produktów, żaden nowy pracownik nie nauczy się tego. tz nauczy się wiedzy katalogowej lepiej lub gorzej, ale reszta wiedzy przychodzi z czasem przez rozmowy z menago produktowym czy innymi starszymi stażem kolegami. Każdy jest się w stanie nauczyć danego stanowiska w tydzień/miesiąc (przeklikiwania tabelek czy przerzucania danych z jednego systemu do drugiego), ale ta wiedza produktowa jest tracona z odejściem osoby. Sam w tym czasie byłem świadkiem odejść dwóch osób z naprawdę tęgimi głowami. Których praca mogła być fizycznie przeliczona na złotówki jakie korzyści przynosi dla firmy. Nikt za nimi nie "zapłakał". Jedynie co to dyrektor mógł wnioskować o podwyżkę do działu kadr i zaoferować mu 300zł. Im to raczej też nie po drodze tracić tak dobrego pracownika, ale co zrobić jak się ma związane ręce przez dział kadr. Projekt instalacji systemu czy maszyny odciągnął się w czasie, obowiązki przejęli inni i dalej się kreci. Wiec jeżeli starasz się o prace jednego z setek szeregowców a to jeśli nie ma zbiorczych podwyżek w firmie to faktycznie możesz liczyć na te 100 zł brutto. Zapytacie czy narzekam. Nie, nie narzekam. Pracę mam lekką 8h i ani minuty dłużej ( są tacy co zostają po godzinach, ale to chyba zależy od charakteru ludzi a nie od tego, że ktoś od ciebie tego wymaga, no chyba, że jesteś na jakimś wyższym stołku i masz bardziej rynkowa pensje i Ci zależy). odrobić sumienni swoje i później chować się za paprotką do magicznej 15:30 by nikt nic od Ciebie nie chciał. Czas, gdy myślałem, że Boga za nagi złapałem już minęły. Gdzie mając małe pomysły zostały na dzień dobry odrzucane przez kierownika. Nie mówię, że wszędzie tak jest - mi się to przydarzyło, a teraz mi się nie chce:) Ogólnie atmosfera z innymi osobami na tym samym poziomie rozwoju "kariery" czyli setek zwykłych szaraków - z obserwacji nie tylko swojego działu, jest bardzo dobra. Mi się mobbing nie przydarzył, ale jak pisałem już, jak trafisz nie kiepskiego kierownika to lekko nie będziesz mieć. "W CV po dwóch latach na pewno będzie co wpisać i można uciekać nikt cię tutaj nie trzyma". To jest powszechne hasło w firmie, ale jakoś wszystkim odwagi brak siedzą i narzekają. Sam wysyłałem (i bardzo duża część osób to robi) i jest duży odzew z rynku - co mocno motywuje po takim okresie stagnacji w "karierze" zawodowej. Zostałem, bo jak znaczna część osób w firmie dorabia sobie po godzinach i korzyść z pracy do 15:30, ogólnie dobra atmosfera,stała pewna praca i wypłąta zawsze na czas przekonały mnie by nie zmieniać, być może na gorsze. Pewnie, że chciałbym zarabiać więcej, ale ludzie (mowie tutaj o pracownikach którzy to czytają) opamiętajcie się, u żadnego prywaciarza nie zarobicie tyle by dołączyć do grona śląskich milionerów. Wylewacie swoje żale na goworku, narzekacie na pensje na która w tej firmie nie macie wpływu. Albo zaakceptujecie realia w jakich się wszyscy obracamy i będziecie szczęśliwi, a jak nie to trzeba wziąć byka za rogi, otworzyć coś swojego/ dorywczego czy zmienić ta prace i wtedy cieszyć się z zarobków. Bo jak nie to za 5 lat nadal będziesz walić głowa w ten mur,a mur jak stał tak będzie stał, a Ty się będziesz tylko dziwił dlaczego Cię głowa boli.