Pracowałam w tej firmie ponad 2 lata i widziałam jak firma powoli, ale sukcesywnie upada nie tylko finansowo, ale i moralnie. Praca od strony praktycznej była super. Pozostałe aspekty pozostawiały wiele do życzenia.
1. Wielokrotnie nieopłacone rachunki za telefon i internet, które skutkowały brakiem możliwości wykonywania czynności służbowych. Pracownicy zmuszani byli do korzystania z prywatnych telefonów do celów służbowych (kontakt z kierownictwem, zamówienia, kurierzy), aby nie złamać postanowień umowy.
2. Nierealne targety - ciężko utrzymać stałą sprzedaż, a tym bardziej stałych klientów, gdy nieopłacone faktury powodują blokady na zamówienia u dostawców. Ciężko osiągnąć cel sprzedażowy nie mogąc zamówić produktów. Bez produktów nie ma sprzedaży, bez sprzedaży nie ma targetów, bez targetów nie ma zarobku, bez zarobków nie ma opłacanych faktur u dostawców i koło się zamyka.
3.Zmuszanie pracowników do przejęcia odpowiedzialności konwojentów, z których firma zrezygnowała. Pracownicy zmuszani byli do samodzielnego zabezpieczenia utargów i wysyłania ich przekazem pocztowym. Warto też nadmienić tutaj wzięty z życia, ciekawy pomysł koordynatorki, która zaproponowała, aby utarg wziąć do domu i wykonać przelew ze swojego konta.
4. Błędne formuły w raportach i formatkach. Pracownicy punktów sprzedaży nie zostali przeszkoleni w zaawansowanej obsłudze programu Excel. Źle skonfigurowane arkusze powielały błędy miesiącami, co skutkowało bałaganem w dokumentacji. Rzecz jasna, za złe obliczenia winą obarczani byli pracownicy na najniższym szczeblu - ci, którzy na formuły nie mają najmniejszego wpływu a przeszkoleni byli tylko od strony praktycznej - wypełniania arkusza danymi.
5. Firma oszczędza na wszystkim, tylko nie na tym, na czym zdecydowanie można oszczędzić. Mowa tutaj o serwisie - włodarze chętnie wysyłają pracownika z Wrocławia oddalonego o blisko 400 km zamiast zatrudnić pracownika na miejscu, który naturalnie wystawiłby fakturę.
6.Zupełny brak przepływu informacji miedzy kierownikami. Czasem kierownictwo wymagało ponownego przekazania informacji zamiast odczytać wiadomości już wysłane i zarchiwizowane na poczcie.
7. Stan punktu sprzedaży. W malutkiej klitce z miesiąca na miesiąc pojawiały się dodatkowe urządzenia, więcej lodówek, rollery do parówek (sic! parówki w sklepiku z ciastkami), ekspres do kawy, więcej lodówek. W pewnym momencie wyjęcie rozgrzanych blach z pieca stawało się niebezpieczne ze względu na brak miejsca na ich składowanie. Słaby stan instalacji elektrycznej oraz brak okresowych przeglądów urządzeń elektrycznych skutkował częstymi awariami. Podobnie z urządzeniami sanitarnymi. Pozostawiam wyobraźni czytelnika co znaczy dla bezpieczeństwa pracownika zły stan hydrauliki i elektryki jednocześnie.
Do napisania opinii o firmie Fornetti zabierałam się już od dłuższego czasu. Jednak powyższe 7 punktów ciągle nie wydawało mi się wystarczające aby to zrobić. Ciągle tłumaczyłam to sobie ciężkim czasem dla firmy, trudnym okresem dla gospodarki itd. Czarę goryczy przelał jednak następny punkt: 8. OPÓŹNIENIA W WYPŁACIE PENSJI. Warto wspomnieć, że wypłaty dla pracowników realizowane są przez zewnętrzną firmę. Dział kadr w tej kwestii milczy, lub odsyła do prezesa. Prezes milczy jeszcze uporczywiej. Zaczęło się kilka miesięcy temu, niewinnie, kilka dni opóźnienia, czasem tak bywa. Później o swoje trzeba było walczyć - o ile udało się dodzwonić do kadr, wypłata była już w kilka godzin po upomnieniu się o swoje ciężko wypracowane pieniądze. Moja ostatnia wypłata pojawiła się na moim koncie w 2 ratach, po wysłaniu do firmy przedsądowego wezwania do zapłaty. Pojawiła się oczywiście bez odsetek. Skąd odsetki? Walka o wypłatę trwała dokładnie 2 miesiące i 8 dni. Czy będę walczyć o odsetki? Nie. Dlaczego? Nie chcę mieć z nimi już nic do czynienia. Nic.