Pracowałem już w kilku firmach, zawsze zwalniałem się sam z powodu małych zarobków, albo organizacji pracy i gonitwy produkcyjnej, ale pierwszy raz wystawiam opinię zakładowi pracy i robię to tylko po to by przestrzec innych mających zamiar tam podjąć pracę !!!!
W poprzedniej firmie miałem umowę na czas nieokreślony, 4 lata pracy a co za tym idzie zaufanie i dobrą opinie u przełożonych, pewne stanowisko, dobrze płatne, zarobki w pełni określone w umowie o pracę, składki pełne odprowadzane zgodnie z prawem, co roku wypłacane "wczasy pod gruszą" oraz "karpik" na święta.
Poszedłem do "Kalmetu" na rozmowę po namowach znajomego, który też się tam przyjmował. miałem zostać brygadzistą w nowo tworzonej brygadzie, zarobki na początku takie same jak w poprzedniej firmie, a po 3 miesiącach próbnych umowa na czas nieokreślony oraz zarobki podniesione, do ustalonej stawki do 30% premii co razem wychodziło całkiem nieźle.
Jako, że nie byłem pewien czy poprzedni pracodawca pójdzie mi na rękę i zgodzi się na skrócony czas wypowiedzenia kierownictwo "Kalmetu" zaproponowało, że mogę przecież zrobić "porzucenie pracy" oni i tak chcą mnie przyjąć i w ogóle nie będą na to zwracać uwagi. Na szczęście dogadałem się z pracodawcą i w dobrej atmosferze podpisano mi wypowiedzenie z wcześniejszym terminem.
Przyszedł czas na podpisanie umowy o pracę w "Kalmecie", na umowie nieoczekiwanie jakaś dziwnie mała stawka miesięczna brutto plus premia uznaniowa ... dla czego taka mała stawka, umawiałem się na co najmniej 2 razy tyle. Zaczęło się chodzenie do prezesa, wiceprezesa z pytaniem o co chodzi w tej umowie, nie tak przecież żeśmy się umawiali, w odpowiedzi słyszałem tylko: "nie wiem jak to mogło tak wyjść do końca tygodnia to wyjaśnimy", w kolejnym tygodniu: "tak, tak mam to na uwadze muszę tylko uzgodnić to z główną kadrową", w kolejnym tygodniu: "niestety nie miałem czasu bo wyjazdy i zebrania, ale do końca miesiąca sprawa będzie na pewno wyjaśniona, co obiecałem tego dotrzymam". Znudziło mi się te zbywanie mnie, po rozmowie z pracownikami "Kalmetu" okazało się, że każdy tam ma taką umowę, na której jest jakaś (niewielka) stawka miesięczna brutto, ale stawka godzinowa jest ustalona inna i jest wypłacana zgodnie z umową, a z premią to różnie, z reguły zawsze znajdzie się powód żeby premia była niska.
Oczywiście moja umowa nie została zmieniona, za to przyszło co do czego i miała się zacząć produkcja okazało się, że płaca ma być liczona w akordzie, czyli określona kwota za wyprodukowanie określonego wyrobu. Po obliczeniu możliwości produkcyjnych wyszło na to, że żeby zarobić tyle co w poprzedniej firmie za gołe godziny, w "Kalmecie" muszę przepracować w miesiącu dobrych kilka nadgodzin, za to moi koledzy spawacze wychodzą na tym duuuuużo gorzej.
Jeśli pójdzie się na L4 wypłata będzie naliczana wg stawki na umowie ... czyli grosze no i premia za cały miesiąc przepada nie ważne ile godzin i nadgodzin się przepracowało. Skorzystanie z urlopu zmniejsza premię, nie ważne ile się przepracowało godzin i nadgodzin to premia będzie i tak obniżona.
Jeżeli KTOKOLWIEK chce podjąć pracę w tej firmie radzę się jeszcze raz albo i dwa razy zastanowić, poszukać jeszcze może w innych miejscach, a na pewno NIE DAĆ SIĘ SKUSIĆ I ZAUFAĆ OBIECYWANIOM ŻADNEGO PREZESA I WICEPREZESA !!!!!!!! ... bo na obiecywaniach się kończy.