Jak w każdej pracy zdarzają się wzloty i upadki jednak pracując już 2 lata mogę się wypowiedzieć. Przede wszystkim przydaje się ogarnięcie obsługi komputera, odnalezienie się w systemie wprowadzania zakładów i bezwzrokowe pisanie na klawiaturze, wtedy praca nie jest aż taka męcząca. Sporty wirtualne to najgorszy element pracy, o ile trafi się na klientów przesiadujących cały dzień. Jeżeli prezentujesz sobą chociaż niewielkie "ogarnięcie" i przystosowanie do pracy oraz nie dajesz wejść sobie na głowę klientom to masz możliwość "urządzenia" sobie pracy tak aby sprawiała przyjemność, a może i podbudować swoje umiejętności interpersonalne. Są klienci, których obecność będziesz wyklinać najgorszymi epitetami, a są tacy, z którymi przy mniejszych ruchu będziesz mógł tak zwyczajnie pogadać po przyjacielsku. Praca jest specyficzna, więc naturalnie będzie budzić wiele skrajnych opinii, ale koniec końców ja znalazłem swoje miejsce, gdzie robię to co lubię, jestem w tym dobry, a w trakcie wolnych dni nie jestem wypruty z energii i realizuję się w swoich prywatnych aktywnościach. Dla mnie na pewno plusem jest możliwość pracy samemu, bez współpracowników oraz bez ciągłej obserwacji przełożonych. Godziny pracy? Każdy wie z czym ma do czynienia. Osobiście jedynie na bardziej ruchliwych punktach rozważyłbym obłożenie punktów większą ilością pracowników pracujących krócej, ale wiadomo, że jest kwestia dojazdów, dyspozycyjności i nie każdemu mogłoby to odpowiadać, ale na pewno byłoby to efektywniejsze niż wyczekiwanie końca 12-godzinnej zmiany w sobotę przy 400-500 kuponach i klientach wirtualnych przez cały dzień. Poza tym w kwestii przełożonych: słowa uznania w stronę (usunięte przez administratora)z regionu mazowieckiego. Często są sytuacje pilne, dziury w grafiku i taka jest ich praca, żeby to wszystko złożyć do kupy. Ja nigdy nie odmawiałem pomocy i zastępstw. W zamian otrzymuję to samo. Wystarczy odrobina wzajemnej wyrozumiałości, bo większość punktów to jednak lokale jedno-stanowiskowe i zawsze w takich sytuacjach będzie sporo sytuacji losowych. Narzekacie, że ciężko o wzięcie pilnie wolnego, a jak trzeba coś dać od siebie to już jesteście ostatni do pomocy. Jeżeli nie traktujesz swojej pracy jak cieciowanie przy biurku to nie ma możliwości, żeby nie zostało to zauważone. Zarobki? Osoba na ruchliwym punkcie powie, że słabe, osoba na mniej ruchliwym punkcie powie, że akceptowalne. Sam przez wiele miesięcy byłem na czołowych pozycjach w ilości puszczanych kuponów w ramach programu premiowania. Uważam, że docelowo ilość kuponów powinna być zdecydowanie bardziej wynagradzana. Ale to już centrala pozostawi sobie wybór czy lepiej tworzyć kadry rotując i eksploatując pracowników czy może tworząc możliwości stworzenia większej ilości stanowisk/krótszych zmian na ruchliwych punktach i wyraźniejszego zaznaczenia na paskach wypłaty, że mimo tego samego stanowiska pracy to każdy z nas wykonuje różną pracę w zależności od dnia czy lokalizacji. Wtedy każdy mógłby wybrać czy ostro zasuwa na solidne pieniądze na ruchliwym punkcie, ostro zasuwa, ale w krótszym wymiarze godzinowym i mając więcej czasu wolnego czy też pracuje w pełnym wymiarze godzinowym, ale w spokojniejszej lokalizacji za adekwatnie niższym wynagrodzeniem. Może wtedy braki kadrowe i rotacja przestałyby być problemem? Może wtedy mielibyśmy poczucie tego, że wysiłek, który podejmujemy i wkład w obroty punktu, ma jakieś rzeczywiste przełożenie na pasku wypłaty? Problem z wynagrodzeniami jest wszędzie i trzeba by było wywrócić cały kraj do góry nogami, żebyśmy zarabiali godnie. W związku z tym pozostaje jedynie liczyć, że centrala firmy - już podobno o zasięgu europejskim - zacznie po europejsku traktować kwestię zarobków.
Do pracowników: polecam świadome uczestniczenie w swoich obowiązkach i swoim wkładzie w firmie. Warto też się zastanowić "co zrobiłem, żeby to miejsce było lepsze".
Do centrali: Ruchliwe lokalizacje, zmiany po 12h bez żadnej sensownej przerwy (15 minut to żart) w takich miejscach, praca siedząca w nieergonomicznych warunkach i efektywność? To się po prostu nie dodaje. Coś musi ucierpieć. Poza tym polecam bardziej ludzkie podejście do nas, "szeregowych" pracowników. Można na przykład odpisywać na maile (absolutne minimum, którego często nie spełniacie) na bieżąco prowadzić dialog na temat tego, co można usprawnić, co jest złe, a co dobre. Oprócz tego wspominanie jako wymówki na każdym kroku, że 99% Waszych dochodów pochodzi z zakładów online jest niesmaczne. Skoro tak to zlikwidujcie punkty stacjonarne. Jeżeli ktoś ma trochę oleju w głowie to ma możliwość wglądu obrotów danego punktu i stwierdzenia czy jest rentowny czy nie. Nie musicie szantażować nas zakładami online. Nie zapominajcie, że oprócz zysku tworzymy wartość w postaci najlepiej rozwiniętej sieci stacjonarnych punktów w całym kraju.
Do bezpośrednich przełożonych:
Z racji tego, że centrala ma nas gdzieś, będziemy z góry wdzięczni za przynajmniej Wasze wsparcie.