Lenko Wilkowice to wiodąca firma i innowacyjna na skalę światową. Zarządza nią najlepszy dyrektor w Europie. Jest tak ekologiczny, że nawet mu słoma z butów wystaje. Niekwestionowany geniusz, który zarządza firmą z odległości ponad 200 km, i który potrafi robić cudzymi rękoma milionowe obroty samemu nie znając nawet ćwierci obcego języka. Każdego nowego pracownika zapewnia, że jest wyjątkowy i dlatego o niego walczył ze złą panią wilczycą. I każdego przenocuje na koszt firmy w średnio udanym hoteliku przez nocy kilka, aby po 2 tygodniach nowy pracownik otrzymał zdatnego do pracy laptopa. Wróćmy jednak do zarządzania. Swoisty minimalizm widać i czuć na każdym kroku. Aby nie kłopotać pracowników nadmiernymi obawami co do nowych technologii, w Lenko wszyscy pracownicy do komunikacji z kolegą siedzącym z tyłu i z koleżanką siedzącą z przodu korzystają ze sprawdzonej 20 letniej technologii, czyli poczty elektronicznej. Nie trzeba męczyć się nowymi wynalazkami typu Teamsy czy innymi Discordami. W samym Lenko w Wilkowicach króluje jeden lew. Ostatni sprawiedliwy. Jedyny człowiek, który wie, co się tam produkuje i kiedy. Jedyny, który łapie się w zestawie reguł, które sam stworzył, aby trudno go było zastąpić. Wierzy jednak w każdą nową osobę, która będzie miała szczęście usiąść naprzeciwko i jak już wiadomo, odbierać perfekcyjnie skonstruowane e-maile z poleceniami w formie ubogiej w słowo, żeby nie rzec skrajnie minimalistycznej. Nie trzeba się jednak obawiać, w końcu sam sprawiedliwy twierdzi, że logiczna jest sytuacja, gdy jego podwładny nie rozumie jego wiadomości. Czasem żartobliwie koresponduje z najlepszym dyrektorem w Europie, śmiejąc się życzliwie z potknięć podwładnego. Nie ma jednak obawy o stres, bo wszystkie twoje potknięcia do najlepszego dyrektora w Europie wyśle w kopii ukrytej, a przecież wiadomo, co z oczu to i z serca. Od czasu do czasu do zakładu wpadnie jakiś inny najlepszy dyrektor, ale nie tak najlepszy jak ten od słomy, bo ten jest najlepsiejszy i nie ma mowy, żeby mogło być inaczej. Dowód? Proszę bardzo! W przeciągu zaledwie kilku miesięcy jedyny sprawiedliwy miał dzięki nieustannym wysiłkom najlepszego dyrektora Europy szansę wyszkolenia już dobrych kilku osób. Niestety, ludzie to wilki i co chwilę pod byle pretekstem przeszkoleni, gotowi na głębokie wody pracownicy opuszczają mury tego znamienitego zakładu pracy. Być może stan osobowy zakładu byłby bogatszy, gdyby najlepszy dyrektor w Europie nie dopuszczał do gwałtownego, nie do końca inicjowanego przez pracowników osierocenia zakładu dwa dni po tym, jak nazywa ich liderami, przyszłością i kim tam jeszcze mu przyjdzie do głowy. Podsumowując, polecam pracę w Lenko każdemu, kto w następnej pracy chce czuć, że jego życie mogło się potoczyć o wiele mniej fortunnie. I masochistom. I jeszcze tym, którzy lubią klimatyzację, bo to jedyny wydajny produkt w tym zakładzie.