Moja przygoda z Rytexem nie trwała długo, a podobno nie tylko moja. Z pozytywnych rzeczy mogę powiedzieć jedno: firma ma świetną stałą ekipę serdecznych, pomocnych ludzi którzy wiedzą co robią. I tylko ich mi żal zostawiać. Jak chcesz spróbować swoich sił - może właśnie Tobie się uda, ale szczerze nie polecam. Współpraca z Prezesem Zarządu jest łagodnie mówiąc nieprzyjemna, chaotyczna i często... Zbędna. P. Prezes lubi się angażować w sprawy, o których nie ma pojęcia i nie chce się nauczyć. Na każdym kroku lubi podkreślać "ekologiczność" firmy, podczas gdy trzeba mu drukować maile, przepisywać jego ręcznie pisane notatki i je również drukować. Drukowaliśmy strony internetowe, formularze kontaktowe które należało później uzupełnić w internecie... Bardzo ekologicznie, bo dwustronnie przecież :) P. Prezes domaga się również wielu rozbudowanych konspektów, planów, adnotacji, tabel i baz danych (do druku), których później nie czyta - masz szczęście, jeśli przekaże je komuś innemu. Możesz też otrzymać promocyjny artykuł z gazety, na którym p. Prezes opiera swój najnowszy pomysł na biznes. Uwaga: zwykle to nie zadziała, bo albo firma nie spełnia kryteriów, albo tekst dotyczy czegoś zupełnie innego. Bardzo szkoda, bo marka miałaby ogromny potencjał, gdyby ktokolwiek mógł z nią coś zrobić. P. Prezes wymaga od pracowników lojalności i szacunku, z czego żadnej z tych rzeczy nie okazuje w zamian. Po zwróceniu się do niego w tym samym tonie, którego używał wobec mnie, zostałam posadzona o obrażanie i lekceważenie całej firmy. Oczywiście, prezesów nie trzeba lubić, ani oni nie muszą lubić nas, ale jednak pewien profesjonalizm należy zachować. A przerywanie wypowiedzi, krzyki przez telefon, wypieranie się własnych słów przy konfrontacji o obgadywanie (sic!) pracowników, to nie jest cyrk, w którym chcę uczestniczyć. Ciągle poniżanie i protekcjonalne traktowanie, a także agresywny ton przy zaznaczaniu, że "buduje się pozytywną atmosferę w firmie", nie pomagają w utrzymaniu tej iluzji. Sam przyjazd p. Prezesa wywołuje nerwowość i stres w firmie, bo prawdopodobnie trzeba będzie poświęcić cały dzień na pisanie tego samego, co tydzień temu, zamiast wykonywać swoją pracę.
Dzięki pracownikom firma radziła sobie bardzo dobrze do pandemii, teraz jest już dość ciężko. Nie ma co liczyć na podwyżki albo jakikolwiek rozwój, czy szkolenia. Firma nie oferuje nic od siebie, możesz też liczyć na to, że cokolwiek zostało ustalone na rozmowie o pracę w zakresie obowiązków, to wkrótce będziesz musiał/musiała robić absolutnie wszystko inne. Przykro patrzeć, jak biznes z tradycją upada, ale nie da się nadrobić 20 lat zaniedbań.
Jeśli chodzi o przestrzeń do pracy to osoby z wrażliwymi płucami powinny omijać to miejsce - pomieszczenia są bardzo zimne, w niektórych miejscach wychodzi grzyb, meble biurowe pamiętają czasy świetności tej firmy i są wypełnione różnego rodzaju śmieciem. Brak showroomu albo porządnych próbników, nie ma co pokazać klientom. I nie widać w Zarządzie chęci zmian w tej kwestii, żeby chociaż dobić do poziomu konkurencji, bo "od lat tak było". Firma marnuje potencjał ludzi, którzy od lat jej się poświęcają, nie wynagradzając ich należycie za pracę ani nie inwestując w ich rozwój.
Podsumowując: może kiedy zmieni się Zarząd, Rytex stanie się przyjaznym środowiskiem pracy - dzięki ludziom, którzy tam teraz pracują (pozdrawiam, wiem, że czasem czytacie opinie!). Próby szczerej rozmowy, troska o dobre imię firmy ani rzetelna praca, żeby coś zmienić na lepsze niestety nie trafiają do organów decyzyjnych. A szkoda. Bardzo szkoda.