Ta obiektywna opinia dotyczyc bedzie pracy w HARTEVELT w DE MEERN oraz lokacji w EDE.
Zacznijmy od poczatku. Opinia ta bedzie w 100% negatywna ale postaram sie nie uniesc sie emocjami i opisac agencje w 100% obiektywnie. Przede wszystkim prosze nie sugerowac sie nazwa. To nie jest zadne Workstead tylko VDB. Agencja zmienila nazwe poniewaz (co nie jest nawet zadna tajemnica) w calym Internecie az huczalo od negatywnych opinii, a ludzie, ktorzy nawet nigdy nie pracowali przez VDB ostrzegali nas przed ta agencja. Niestety zmiana nazwy nic Panstwu nie da. Razem z chlopakiem zostalismy zrekrutowani przez p. Gosie. Pani byla PRZEMILA, PRZEUPRZEJMA, naobiecywala nam gruszki na wierzbie i byla wrecz na kazde nasze zawolanie. Poinformowala nas, ze stawka (10 euro brutto) zmieni sie w przeciagu 2 tygodni, jak tylko pracodawca bedzie z nas zadowolony. Obiecala ogromna ilosc godzin i KAZDA sobote pracujaca. Oczywiscie juz po przyjezdzie zycie zweryfikowalo wszystkie jej obietnice. Godzin bylo sporo, owszem, ale tylko przez krotki okres czasu. Sobot zadnych (co prawda udalo nam sie zapisac na kilka z nich, ale wg stalych pracownikow byl to zupelny wyjatek - "zwykle w ciagu roku trafiaja sie moze 2 soboty"). Na wiadomosc, ze czekamy na podwyzke ludzie reagowali smiechem. "Goska nawciskala wam kitu o podwyzce?" - slyszelismy od pracownikow, ktorzy po roku nadal pracowali za, UWAGA, 10 EURO BRUTTO..... Nadgodziny byly oczywiscie obowiazkowe. Dla nas nie byl to problem, ale dla innych juz tak. Czy chcieli czy nie musieli zapierzac jak dzikie osly od 6 do 16:30 dzien w dzien. Teraz najlepsze: SOBOTY PLATNE DODATKOWO.... 0%!!! Tak, to nie jest zart. 0 dodatkow, 0 dodatkow za prace w soboty, gole 10 euro na godzine. Oczywiscie juz po tygodniu szukalismy innej pracy. Gdy dowiedziala sie o tym szefowa i wspomnoana wtzej p. Gosia, obydwie zaxzepialy nas w pracy i dzwonily PROSZAC bysmy zostali, bo sa z nas tak bardzo zadowoleni. "Skoro jestescie z nas zadowoleni, liczymy na podwyzke" - odpowiadalismy. Szefowa miala o niej "pomyslec", ale chyba mysli do tej pory bo do konca pracy nie dostalismy ani centa wiecej. Praca o dziwo nie byla ciezka fizycznie. Wlasciwie nie byla ciezka W OGOLE. Zadnych norm, targetow, niczego. Wprost przeciwnie - maszyny sie psuly, skanery nie dzialaly, w razie problemu nikt nic nie wiedzial, kazdy odsylal do kogos innego. Czasem kilka godzin dziennie nie robilam NIC, chowalam sie w toalecie lub po prostu udawalam, ze cos robie. ABSOLUTNIE NIE DLATEGO, ZE NIE CHCIALAM PRACOWAC!!! Po prostu pracy nie bylo lub nie dzialal system i czasem nawet po kilku takich zgloszonych uwagach, kierownik magazynu Danny mial to za przeproszeniem GDZIES. UWAGA!!! AGENCJA NIE WYPLACA ZADNYCH DODATKOW ZA NYCIE KIEROWCA. Osobiscie nie przyznalismy sie z chlopakiem, ze mamy prawo jazdy. Kolezanka robila dziennie 160,km ZA FRIKO (praca od 6 do 16:30, do pracy bylo okolo 40km, a ona codziennie wstawala o 4 i musiala odbierac ludzi z roznych lokacji, po pracy ich odwozic i w rezultacie w domu byla po 18. ZA DARMO,!!! Ostatecznie ztezygnowalismy z uwagi na sytuacje, ktora miala miejsce na magazynie. Nie byla to zadna strata, poniewaz incydent mial miejsce w srode, a od piatku i tak oficjalnie mielismy z pracy odejsc, poniewaz mielismy juz druga prace rozpoczynajaca sie od piatku (w ktorej jestesmy do tej pory :) Krotko mowiac, spotkalam sie z obrzydliwym brakiem szacunku do pracownika (mnie), obrazeniem mnie i wyzwaniem. Sprawe zglosilam kierownikowi, ktory tradycyjnie mial to gdzies wiec w tym samym momencie razem z chlopakiem wyszlismy z magazynu. I tutaj zaczyna sie problem wlasciwy, po iewaz rzuconej pracy nikt z nas nie zalowal. Pani Gosia, ta przepomocna wczesniej koordynatorka, zmienila ton o 180 stopni. Chcac poinformowac ja co sie stalo zadzwonilam i uslyszalam jedynie, ze to moj problem, ze mam sie (cytuje) jeszcze dzis wynosic z lokacji. Prosilam ja o uspokojenie sie chcac wyjasnic sytuacje (w zalozeniu agencja i koordynator SA DLA NAS, NIE MY DLA NICH. MAJA NAM POMAGAC ZWLASZCZA JESLI MAMY DOCZYNIENIA Z OBRZYDLIWYM MOBBINGIEM W PRACY!!! W praktyce oczywiscie koordynator ma nas w 4 literach, ma doic z nas kase i oczywiscie wchodzic Holendrom w 4 litery - piekny opis koordynatorki Gosi w 1 zdaniu). Na pytanie czy mozemy zostac na lokacji chociaz jeden dzien (byla sroda, od piatku mielismy juz nowa prace), odkrzyknela, ze absolutnie nie. Z czystej ciekawosci spytalam zatem, czy moze moga nam zaproponowac inna prace - tutaj reakcja identyczna. Domagalam sie tez odpowiedzi na pytanie ile agencja odciagnie nam z salarisa za przemieszkane 3 dni i chociaz nie bylo dla niej najmniejszym problemem odpowiedziec nam grzecznie, chocby w przyblizeniu, oczywiscie zlosliwie nam nie chcisla odpowiedziiec. Naprawde zalosne. Podsumowujac: stanowczo odradzam agencje i prace. Lokacja w Ede bardzo przyzwoita i dosc zadbana. Brak patologii. Pieniadze rowniez na czas jednak zdarzaly sie czesto "pomylki", np 200 euro podatku przy 30h pracy...