Było różnie, raz lepiej, raz gorzej. Najtrudniejszy czas, to okres "współpracy" z panem koordynatorem Maciejem S. Jakiś były trep, który wprowadził totalną dezorganizację. Oczekiwanie na zapowiedziane wizyty księcia Maciej kończyły się na telefonie, że jednak dziś nie dotrze. Oczekiwania były gorliwie, ponieważ każdy chciał dostać umowę, której na oczy nie widział. Nie potrafił dostarczyć ponad połowy umów, jak już docierał na miejsce, to opowiadał o swoich włościach - a to konie, a to willa mu się buduje, a to traktor. Tyle meretoryki z jego strony. Oprócz tego konflikty z większością pracowników. W firmie, w której pracowaliśmy, także postrzegany źle, ponieważ nigdy się nie ujawnił, nigdy go tam nie było, zero kontaktu z człowiekiem i te pytania kierownika, kiedy ten człowiek wreszcie się pokaże. Telefony do firmy w sprawie niedostarczonych dokumentów, można sobie darować, bo nikt się tym nie przejmował, ważne że pracują, a firma ma pieniądze z tego. Odsyłali do koordynatora. Proszenie się tego pana o dochowanie różnych formalności, także nie zdawało egzaminu, bo jeszcze z tego powodu uprzykrzał życie np. kary finansowe, na podstawie uchybień w żaden sposób nieudokumentowany, wręcz wyimaginowanych. Koniec końców sprawą zajęła się inspekcja pracy. Polecam wszystkim tą instytucję, jeśli ktoś nie może się doprosić jakichkolwiek dokumentów. Myślę, że gdyby nie ten pan, współpraca potoczyłaby się nieco inaczej. Czasem jeden lub kilka chwastów zatruwa całą firmę.