Zostałam zaproszona na rozmowę na stanowisko asystentki biurowej, jednak podczas spotkania okazało się, że oferowane stanowisko to tak naprawdę asystentka zarządu, co już na początku wzbudziło moje zdziwienie. Przyszłam na rozmowę trochę wcześniej i w czasie oczekiwania poznałam inną kandydatkę, która była przed mną. Podczas naszego oczekiwania trwała rozmowa z jeszcze inną kandydatką i trwała na prawdę dosyć długo. Podejrzewam, że ok 30 min. Po jej zakończeniu Pan prezes zaprosił dziewczynę z którą czekałam, a jej rozmowa trwała zaledwie 5 min. Zdziwiona zapytałam się jej co się stało, że tak szybko wyszła z rozmowy i powiedziała, że jej jedyne zadanie polegało na krótkim przedstawieniu siebie. Gdy skończyła zapytała o to, czy Pan prezes ma do niej jakieś pytania i w odpowiedzi usłyszała, że nie i czy ona może jakimiś go zaskoczyć… Porażka. Wydaje się, że rekrutacja nie była dobrze zorganizowana, biorąc pod uwagę, że kandydatka czekała dłużej, niż trwała jej rozmowa…Podczas mojej rozmowy dowiedziałam się, że zakres obowiązków znacznie odbiega od tego, co było opisane w ogłoszeniu. Okazało się, że praca polega głównie na asystowaniu zarządowi w czynnościach takich jak kupowanie biletów lotniczych, parzenie kawy, a także tankowanie i prowadzenie samochodu służbowego. Padło też pytanie o zdolność skonstruowania podstawowej umowy zlecenie. Nie wiem w jakim celu osoba na tym stanowisku miałaby się tym zajmować… W ogłoszeniu natomiast była mowa o standardowych obowiązkach biurowych i to wprowadziło mnie w błąd.
W międzyczasie dołączyła do nas podejrzewam, że Pani Magdalena (marketing) i zaczęła się rozmowa w kwestii wynagrodzenia. Kiedy zapytałam o kwotę, zaproponowano mi stawkę 3,5 tys. zł, co jest równoważne z wynagrodzeniem minimalnym. Moja propozycja wynagrodzenia w wysokości 4-4,5 tys. zł na początek została odrzucona.
Dodatkowo, podczas rozmowy padło pytanie o moje wykształcenie i brak ukończenia studiów, co mnie zaskoczyło, zwłaszcza że pracodawca nie wymagał wykształcenia wyższego. Zastanawiam się, jak firma może oczekiwać wykształcenia wyższego, oferując jednocześnie tak niską pensję za stanowisko, które, według opisu, nie wymaga, aż tak dużych kwalifikacji. Po za tym wyglądało to tak, jakby pracodawcy wgl nie zapoznali się moim CV co sugerowały pytania o studia.
Podsumowując, rozmowa kwalifikacyjna była rozczarowująca. Nie tylko oferta pracy odbiegała od rzeczywistości, ale również sposób prowadzenia rekrutacji oraz propozycja wynagrodzenia były nieadekwatne do oczekiwań. Ponadto zostałam poinformowana, że skontaktują sie z kandydatami i podzielą się decyzją chęci bądź nie chęci nawiązania współpracy. Oczywiście nikt nigdy nie zadzwonił. Zdecydowanie odradzam.