Tak dostajemy 1100 zł i nie wolno nam komentować tej sytuacji przy ktorymś z przełożinych, bo może się to dla nas źle skończyć. Gdyby tylko na tym sie kończyło. Atmosfera w pracy jest nie do zniesienia, donosicielstwo i terroryzm. Liczy sie tylko ten pracownik kto ma ciotkę, wujka, dziadka, siostrę, brata w Dyrekcji. Taki pracownik nie musi wcale się przykładać do pracy. Coś zrobi niewiele i stoi z założonymi rękami i słucha, a następnie lata do przełożonych i donosi. Dobrzy pracownicy są za nic, za byle co awantury i po premii. Przełożeni mogą przychodzić do pracy na którą chcą i wychodzić kiedy chcą. Chodzą tylko na pierwszą zmianę, bo druga jest dla nich zbyt uciążliwa. Nie można tego zgłosić Dyrektorowi , bo jak się przełożony w Urzędzie dowie to prześladowań nie będzie końca. Na Naczelników wybiera się osoby po protekcjach, bez sprawdzenia czy mają specjalne predyspozycje. Efektem tego jest zła atmosfera w pracy, terroryzm i znoszenie humorów przełożonych. Nie jest przez to możliwa efektywna wydajna praca. Powoduje to szkodę dla Poczty i wściekłość klientów. Jak pracownicy mogą dobrze obsługiwać klientów w takich warunkach? Dlatego apeluję do klientów bo do Dyrekcji to wolne żarty: Kochani Klienci miejcie wyrozumiałość do nas zwykłych pracowników to nie nasza wina, że stoicie w kolejkach godzinami.