Jestem studentem III roku Informatyki na SGGW w Warszawie i byłem na rozmowie w sprawie praktyk w Accenture jako programista. Zdecydowanie NIE polecam praktyk w tej firmie. A teraz dlaczego.
Składałem CV na stanowisko Programista Java. Zadzwoniła do mnie rekruterka z wyświechtanym tekstem, że w chwili obecnej nie mogą mi zaoferować pracy na tym stanowisko- tylko praktyki. Powiedziałem, że jestem zainteresowany (w końcu iść na rozmowę nie zaszkodzi nawet jeśli się nie dostanę). Kolejne pytanie mnie zaskoczyło, bo zamiast pytać o umiejętności, zapytano mnie tylko o oczekiwania finansowe. Niewiele się zastanawiając, powiedziałem: 1200zł.
Pani pokręciła chyba nosem, że za dużo i powiedziała, że będzie się ze mną kontaktować. Po 3 tygodniach znów zadzwoniła. Nie pytała w ogóle o moją dyspozycyjność tylko rzuciła od razu 2 możliwe terminy oba o 15.00
Rozmowa to była MASAKRA. Rekruter trochę się spóźnił, ale nie było strasznej tragedii. Zadawał różne pytania: trochę z programowania, trochę z Linuxa i komend SQL, pytania były od raczej dość łatwych do przesadnie trudnych jak na osobę bez praktycznego doświadczenia. Pytania były dość chaotyczne wymyślane na bieżąco bez wcześniejszego przygotowania.
Rozmowa trwała ponad 70 minut- nie padły prawie ŻADNE konkrety poza tym, że decyzję podejmą w ciągu tygodnia. Ani słowa odnośnie obowiązków ani prac jakie będę wykonywał. Nie było ani słowa o tym, kiedy ewentualnie mógłbym zacząć praktyki ani ile płacą. Byłem trochę tym zdezorientowany. Dowiedziałem się tylko, że będą wszystko "analizować" i zajmie im to góra tydzień. Ponad 1h po to, żeby rozwiązywać różne zadania i nie dowiedzieć się w zasadzie niczego. Żadnej informacji zwrotnej ze strony rekrutera, ani słowa czy wypadłem raczej pozytywnie czy nie "będziemy wszystko analizowali" (wszystko- czyli co?????).
Nie dostałem żadnej odpowiedzi ani nie udało mi się do nich dodzwonić. Domyślam się, że moje oczekiwania finansowe były za duże. Płacą śmieszne grosze praktykantom. Późniejsza rozmowa z innym praktykantem z mojej uczelni mnie w tym utwierdziła. Rekruter przez całą rozmowę coś robił na swoim laptopie i zachowywał się momentami trochę lekceważąco. Pytał też chyba ze 2 razy o to, czy będę mógł zostać dłużej godzinę czy 2 jakby zaszła potrzeba i pytał o to, czy nie miałbym nic przeciwko jakbym musiał zajmować się testowaniem. Niby nic, ale zacząłem wątpić w sensowność tych praktyk.
Praktyki trwają aż 6 miesięcy (!!!!) a Ty przez te 6 miesięcy pracując za grosze musisz być dyspozycyjny przez min. 4 dni w tygodniu po ok 8h i w gotowości na nadgodziny. Dla mnie wymagania trochę bez sensu, mało czasu na studia i inne zajęcia a Ty wykonujesz różne zadania- często mało związane lub w ogóle z tym co chcesz robić (testowanie funkcjonalne nie wymaga żadnej wiedzy o programowaniu- nie dotyczy samego kodu).
Stwierdzam, że rozmowa rekrutacyjna była raczej bez sensu bo nie dostałem się raczej wyłącznie z uwagi, że za duże oczekiwania zadeklarowałem przez telefon- na samej rozmowie nie było o tym żadnej wzmianki. Wypadłem bardzo dobrze i byłem raczej zdziwiony, że się nie odezwali. Dodam, że wiedza z zakresu programowania jak i baz danych kolegi, który się dostał, jest dużo mniejsza od mojej- wszystko rozchodziło się tylko i wyłącznie o pieniądze. Na zasadzie- przyjmiemy tych, którzy krzykną najmniej.
Także nie polecam startować na praktyki w Accenture, bo to pół roku „wyjęte z kalendarza”. Niby się zarzekają, że rekrutują na nie z myślą o zatrudnieniu po tych 6 miesiącach- ale biorąc pod uwagę
jak dużo studentów na nie przyjmują- szansa na zatrudnienie są raczej niewielkie.
Nie żałuję, że się nie dostałem, bo chyba nie ma czego. Dziwi mnie tylko, że uczelnia nie weryfikuje firm pod kątem jakości oferowanych praktyk i promuje praktyki w Accenture.
Niestety wiele firm traktuje praktykantów głównie jako tanią siłę roboczą i wbrew temu, co mówią uczelnie i rekruterzy- praktyki zamiast prowadzić do zdobycia dobrej pracy i wartościowego doświadczenia, mogą być zwykłym marnowaniem czasu.