Właśnie zostałem zwolniony z MarcPolu na al. Wilanowskiej (stanowisko sprzedawca dzial owoce warzywa) i niczego nie zaluje, wrecz przeciwnie. Od poczatku swojej pracy w tym chorym sklepie i z tym tepym kierownictwem i wrednymi pracownikami bylem posadzany o podjadanie i popijanie na zapleczu. Oczywiscie nic takiego z mojej strony nie mialo miejsca, to byl jedynie wymysl glupich starych oddanych i wiernych swoim katom pracownikow i kierownictwa. A jak przyszla ekipa z ochrony i mi rzekomo zaczela robic zarzuty i zastraszac karami rzedu 5 tys zlotych, policja i mandatami (oczywiscie mnie przy tym bezczelnie obrazajac poprzez wulgarne zwroty skierowane w moja strone) to juz zdecydowanie poznalem prawde o tych ludziach - pieskach starego komucha. Wywalili mi na stol wszystko co niby rzekomo ukradlem i musialem zaplacic za wszystkie papierki, opakowania, puszki i butelki. Dodatkowo zostalem juz totalnie falszywie skompromitowany, gdyz glowny kierownik zrobil mi zdjecie przy tym calym marasie z magazynu z zaplecza i ucieszony polecial sie pochwalic reszcie ekipy. Bylem wtedy otoczony przez bande osob z ochrony, obrazany i zastraszany karami pienieznymi i policja. Caly czas mowili ze maja wszystko na kamerach, a jak im mowilem, ze nie wierze i chce to zobaczyc to zaczeli mnie tak torturowac i zastraszac nawet, ze mnie zbija i nie wroce do domu - za wszelka cene, zebym przyznal sie bez dowodow na nagraniach, ktorych pewnie po prostu nie posiadali (a wszystko tylko zeby mieli mnie z glowy i pewnie dostali premie od starego). Ponadto kazali mi pisac slowo w slowo oswiadczenie do pana prezesa: co i ile ukradlem. Ciekawe ile za to dostali. Co do samej pracy to robi sie doslownie wszystko nie zaleznie od przydzielonego dzialu czy stanowiska. Ludzi zawsze brakuje, bo odchodza szybciej niz przyszli. Pracuja dluzej jedynie parobki starego komucha albo osoby, ktore z kierownictwem po pracy ida sie nachlac do knajpy. Warunki pracy tez pozostawiaja sobie wiele do zyczenia. Pelno przeterminowanych towarow na sklepie i duzy brud. Nie ma czasu dbac o porzadek i terminy waznosci towarow. Co do stanowiska miesnego (tzw. ciągu) to tam dopiero klamia. Sprzedaja mieso stare i przeterminowane nawet o tydzien czasu. Stare mieso przerabiaja na pasztety i parowki. Nie maja czasu myc komor miesnych wiec strasznie smierdzi tam nawet i starym rocznym miesem. Zostaje sie po pracy mimo iz za to nie placa. Ludzie maja po 100h urlopow nie wykorzystanych bo przeciez jak nie ma ludzi do pracy (nie ma sie co dziwic) to nie ma mozliwosci urlopow. Wyplaty czesto sa nie na czas, np. jak 10 dzien miesiaca wypada w sobote, albo w swieto tuz przed weekendem to wyplaty nalezy sie spodziewac dopiero w poniedzialek o 19:00. Na swieta dostalismy cale 50 zl dodatku. Grafik ukladany jest na ostatnia chwile. Jak przychodzisz ze zwolnieniem lekarskim to robia krzywe miny i pozniej sie na Tobie jedynie mszcza. Jedyne na czym im zalezy to niby na sklepie czyli premiach. Pracownicy sa tylko pionkami w tej calej brudnej grze. Jak mialem goraczke (39 stopni mierzone po powrocie do domu - ledwo sie do niego doczolgalem) o czym powiadomilem kierownika, to mimo to kazal mi sprzatac smieci na dworze w zime, gdy temperatura byla ujemna. Dostalem zapalenia pluc. Leczylem sie 3 tygodnie, cierpialem i wydalem ponad 100 zl na lekarstwa i stracilem 300 zl wyplaty. Na stanowisku pracy miales byc juz 15 min wczesniej, ale wyjsc mogles zwykle dopiero pol godz pozniej, gdy wypelniles wszystkie widzimisie kierownika, ktory na drugi dzien chcial miec wszystko idealnie i czysciutko i (usunięte przez administratora) go obchodzilo ilu ludzi jest danego dnia w pracy (bywalo ze byla tylko jedna plus kierownik i dwie nietykalne z wedlin). On sam grubas ma auto i jest w domu szybko, ponadto zarabia 3 x wiecej niz ja, a zamiast pomagac na sklepie to zazwyczaj przesiaduje godzinami za tym swoim zasyfionym biurkiem. Nie dostalem wyplaconych pieniedzy za 30h pracy. Z pierwszej wyplaty ucieli mi cale dwa dni mimo tego iz je przepracowalem i nie zdazylem sobie odebrac wszystkich godzin za niedziele i inne zostawania dluzej. Jesli czyta to ktos z tego sklepu to wiedz tylko jedno: to ten sklep okradl mnie, a nie ja jego. Ehhh jednymi slowy tragedia i pieklo! Nie polecam tej "pracy" nawet wrogom. Zmarnowalem tam pol roku swojego zycia i jeszcze wyszedlem na zlodzieja, ktory pod wplywem mobbingu i tortur musial sie falszywie przyznac do kradziezy. Ponadto zostalem ostatecznie totalnie skompromitowany na tle innych oraz oskarzony o wszystkie braki inwentaryzacyjne (bo to przeciez tylko ja "kradlem", reszts byla na 100% czysta). Ok koncze juz bo bylo tego o wiele wiecej - tyle, ze ksiazke bym mogl napisac. Aaa i jak za to co napisalem mi cos grozi to prosze bardzo. Posadzajcie mnie. Ale jak ja sprowadze na was sile wyzsza (mam w rodzinie prokuratora) i sanepid to gorzko tego pozalujecie. Pozdrawiam wszystkich czytelnikow i zycze dobrego wyboru swojej pracy. I ostatnia