Robię w ochronie ładnych kilka lat , niedługo już będzie 10-lecie :) Pracowałem w firmie Asysta Bis ze Świebodzina mIło wspominam . Lecz nie można było w tamtej firmie pracować niż 168h w miesiącu aby na rachunki zarobić :) po poszukiwaniach i rozmowie telefonicznej podpisałem z Juwentusem śmieciówkę ciągle mając umowę o prace a Asystą . Po 4 miesiącach pracy na dwa etaty ustaliłem z pracodawcami iż przejdę do juwe na umowę o prace aby być w jednej firmie i mieć określoną liczbę godzin 300h /mc z czego 168h to UP a reszta śmieciówka. Jako świeżak na obiekcie , zresztą na każdym, (brak przeszkolenia przez przełożonego , brak zakresu obowiązków na obiekcie ) , dochodziło do sytuacji których końcowym efektem jest "zawsze " winny pracownik który nie ma żadnych praw. Przykłady Poznań ul kościelna wspólnota mieszkaniowa , zarządca z Astmy dostarczył miejsca parkingowe które nie zostały wykupione i nikt nie ma prawa tam stać podczas obchodu zauważono kolejny raz na tym samym miejscu te same pojazdy powiadomiono administratora który wydał zgodę telefoniczną na zamieszczenie informacji na pojazdach (naklejka na szybę z około100 elementami czyli 1h skrobania) aby tu nie parkowali bo to nie ich miejsce . Sprawa skończyła się tym iż zostałem oskarżony o niszczenie czudzej własności a administrator wyparł się rozmowy a koordynatorzy zrobili to co umią tylko w tej firmie zabrać pracownika gdzie indziej i zastąpić go innym . następny obiekt to siłownia gdzie zarządzająca nią kobieta pozostawiła na stołówce dokumenty i idąc na przerwe chcąc nie chcąc siedzę przy jedynym stoliku i jem patrząc na te dokumenty z których jeden dotyczył mojej osoby nawet nie dotykając przeczytałem co na mój temat pisze okazało się nieprawdą więc spytałem się administratorki kto takie kłamstwa pisze na mój temat to zero odpowiedzi i następnej służby już nie było. Kolejny obiekt to ponownie wspólnota tu akurat firmy już nie chcieli za całokształt bo tatuś był w radzie wspólnoty a synek był ochroniarzem w juwentusie i jak każdy wie ucho prezesa wszystko notowało i przekazywało posłusznie tatusiowi ,więc nie przedłużono umowy . kolejna wspólnota była z moich działań zadowolona że nawet po zabraniu mnie z obiektu wysyłali e-mail do firmy o to bym wrócił a przyczyną było po raz kolejny "gumowe ucho prezesa " tym razem to inna osoba, oraz deweloper który na sąsiedniej działce stawiał budynki. Pomimo iż budowa nie ma nic wspólnego ze wspólnotą mieszkaniową ich zdanie na mój temat było bardzo mile widziane w juwentusie. Przyczyna jaką podaje koordynator jest mówienie przyszłym lokatorom o wadach na jakie muszą się nastawić przyszli właściciele bo deweloper przecież nie powie że 2/3 razy w miesiącu bedzie pani zalana bo rury bez atestu i zawory z czasów Gierka zamontowaliśmy. Lepiej niech te 200 000- 500 000 zł umoczy klient niż mu powiedzieć co go czeka a że niektórych żal mi było to i na zadane pytanie czy są tu awarie odpowiadałem i to sporo według faktów i radziłem aby brali na ostatniej kondygnacji wtedy mogą spać spokojnie .Jak widać niesienie pomocy innym odbija się czkawką na nas samych . kolejny obiekt to budowa tu pomimo krótkiego pobytu (koniec budowy) kierownik był ze mnie bardzo zadowolony . Gdy bylem na w/w budowie miałem iść na zastępstwo za super stawkę 15zł na rękę na McDonalda 24h/7d na głównym w Poznaniu gdzie tylko na noc 19-7 była służba . Kobieta pełniąca funkcje kierownika obiektu to zwykła rodzinka na fotelu . Lecz problem polegał na tym iż jest to lokal gastronomiczny a ona zrobiła z niego noclegownie i caritas dla bezdomnych i podróżnych nie raz bezdomny przyszedł i załatfił swoje potrzeby fizjilogiczne w MC -u na fotelu spokojnie śpiąć jedząc resztki lub siorbać kawe przez całą noc aby się ogrzać najeść za darmo i zeszczać na fotel bo zachlany w 3 du py jak to żul . Lecz to był mały problem większym byli podróżni którzy z walizami okupowali mcdonald od 20 do 4 rano w oczekiwaniu na pociąg nie dokonując żadnych zakupów. Takie zachowanie było akceptowane przez kierowniczkę jak i menadzerki/ów co więcej zamiast darmozjadów wywalić z lokalu to jeszcze nie raz w ich obronie stawali . Dodam iż to okres zimowy więc legły do mcdonalda jak muchy do gówna bo nic w okolicy nie było otwarte . Po mcdonaldzie na przemian z budową skierowano mnie na magazyn gdzie ku mojemu zdziwieniu po pewnym czasie koordynator pochwalił moją pracę bo napisał kierownik magazynu do niego . Ta sielanka długo nie trwała bo pracownicy byli bezkarni i co róż łamali zasady na obiekcie i rzecz jasna kradli w biały dzień . O tych nieścisłościach byli informowani kierownicy zmian jak i sam kierownik magazynu lecz wszystko było "zamiatane pod dywan " Również kradzież przez jednego z kierowców złapanego w biały dzień i przekazanemu kierownikowi magazynu sprawa została zamieciona pod dywan a po pewnym czasie inny kierowca zaczął grozić mojej osobie obrażając mnie i naruszając moją nietykalność CDN...