W tym roku za pączka znów zapłacimy więcej, choć koszty jego wyprodukowania — przynajmniej w teorii — spadły. Rzeczywistość okazuje się jednak mniej cukierkowa, bo marże rosną tam, gdzie topnieją oszczędności.

Koszt składników spada, cena rośnie

Eksperci z Banku BNP Paribas policzyli: bazowe składniki jednego pączka kosztują dziś o 4 grosze mniej niż przed rokiem. Mąka staniała o 15%, masło o niemal połowę, a mimo to ceny w sklepach i cukierniach trzymają się mocno. Powód? Rosnące koszty pracy, transportu, energii i marketingu, które skutecznie pochłaniają wszelkie oszczędności surowcowe. Wzrost płacy minimalnej — najpierw o 9%, później o kolejne 3% — nie pozostaje bez wpływu na końcową cenę słodkiej przyjemności.

Targowisko smaków i cen

Ceny pączków w 2026 r. rozciągają się od 30 groszy do kilkunastu złotych — wszystko zależy od miejsca zakupu. Dyskontowe „wielopaki” potrafią zejść poniżej złotówki za sztukę, a sklepy wielkopowierzchniowe traktują je jako wabik, często sprzedając poniżej kosztów. Cukiernie rzemieślnicze idą w drugą stronę, stawiając na ręczne wykonanie i składniki z górnej półki — z odpowiednią dopłatą. A gdzieś między nimi są ci, którzy pączki smażą w domu, przekonani, że tak jest taniej. Może i tak — ale tylko pod warunkiem, że nie policzą własnej pracy.

Co pączek ma w środku, a czego nie ma?

Tradycyjna konfitura różana powoli ustępuje marmoladom o smaku róży — tańszym, łatwiejszym w produkcji, mniej wymagającym dla producenta. Jednocześnie cukier i masło tanieją, więc na lukrze i polewach nikt już nie oszczędza. Pojawiają się nowe smaki: red velvet, tiramisu, pistacja, słony karmel, a nawet popcorn. Ręka w górę, kto jeszcze pamięta, jak smakował pierwszy pączek — ten z czasów, gdy nadzienie miało smak, a nie „nutę inspiracji”?

Źródło: fakt.pl