Marcowa waloryzacja emerytur i rent w 2026 roku okaże się bardziej kosztowna, niż zakładał budżet państwa – wskaźnik wzrośnie do poziomu 5,3 proc., co przełoży się na łączny koszt bliski 25 miliardom złotych.

Wyższy wskaźnik, większy koszt, bez paniki

Wskaźnik waloryzacji świadczeń z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych osiągnie w marcu 2026 r. poziom 5,3 proc., co wyraźnie przekracza zakładane wcześniej 4,88 proc.. Taką informację przekazał publicznie Łukasz Kozłowski, członek rady nadzorczej ZUS z ramienia pracodawców. Wzrost – choć liczbowo może wydawać się symboliczny – przekłada się na dodatkowe 2 mld zł obciążenia dla systemu emerytalnego, zwiększając całkowity koszt waloryzacji do około 24,8 mld zł.

Nie oznacza to jednak konieczności sięgania głębiej do budżetowej kieszeni. Kozłowski przypomina, że Fundusz dysponuje rezerwami – tzw. „zakładkami” – które w ostatnich latach sięgały nawet 15 mld zł. W tym kontekście wzrost wydatków nie będzie wymagał zwiększania dotacji z budżetu państwa, co z jednej strony uspokaja, z drugiej jednak nie usuwa pytań o długofalową stabilność finansową całego systemu.

Podwyżki emerytur pociągną za sobą kolejne miliardy

Marcowy wskaźnik waloryzacji oddziałuje nie tylko na regularne świadczenia, lecz także na dodatkowe wypłaty – tzw. trzynastki i czternastki. Wyższe emerytury to automatycznie wyższe dodatki, a to z kolei generuje kolejne koszty. Według Kozłowskiego, budżet będzie musiał dołożyć dodatkowe 2 mld zł na wypłatę podwyższonych trzynastych i czternastych emerytur. Nie jest to kwota, która przechodzi niezauważenie – zwłaszcza w kontekście innych napięć fiskalnych.

Źródło: money.pl