Warszawska giełda zakończyła tydzień w wyraźnie dobrych nastrojach, notując historyczne poziomy głównych indeksów. WIG ustanowił nowy rekord wszech czasów, a WIG20 osiągnął wartości najwyższe od 2008 roku. W centrum uwagi znalazły się jednak nie same indeksy, lecz pojedyncza spółka, której akcje przekroczyły barierę symboliczną nawet dla doświadczonych inwestorów.

Historyczne poziomy indeksów

Piątkowa sesja przyniosła kulminację pięciodniowej fali wzrostów. WIG w trakcie notowań sięgnął ponad 114 tys. punktów, a WIG20 przebił istotne technicznie poziomy z jesieni, co część analityków interpretuje jako powrót do długoterminowego trendu wzrostowego. Co istotne, siła warszawskiego rynku ujawniła się mimo słabszych nastrojów na Wall Street, gdzie indeksy technologiczne traciły w trakcie europejskiego handlu.

LPP w centrum rynku

Największe emocje wzbudziły akcje LPP, które w trakcie sesji kosztowały ponad 20 tys. zł, ustanawiając nowy nominalny rekord cenowy na GPW. Ostatecznie kurs zakończył dzień powyżej tego poziomu, notując kilkunastoprocentowy wzrost. Impulsem były lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne, oczyszczone z jednorazowych odpisów, co rynek odebrał jako sygnał trwałej poprawy kondycji spółki. Skala obrotów na LPP wyraźnie zaburzyła jednak obraz całego rynku.

Siła dużych spółek, słabość reszty

Wzrosty koncentrowały się głównie na największych podmiotach. Małe i średnie spółki radziły sobie znacznie słabiej, co pokazuje, że obecny optymizm ma selektywny charakter. Wśród blue chipów zyskiwały m.in. spółki handlowe i bankowe, podczas gdy część technologii znalazła się pod presją podaży. To przypomina, że rekordy indeksów nie zawsze oznaczają równomierną poprawę sytuacji całego rynku, a inwestorzy coraz uważniej wybierają kierunek dla kapitału.

Źródło: bankier.pl