To może być tydzień, który przyniesie ulgę tysiącom kredytobiorców. Rada Polityki Pieniężnej rozpoczęła dwudniowe posiedzenie, a jej decyzja może wyznaczyć nowy etap polityki pieniężnej w Polsce. Inflacja, która w listopadzie spadła do 2,4 proc., zaskoczyła nie tylko ekonomistów, lecz także samych członków Rady. Jeszcze niedawno prezes NBP Adam Glapiński tonował nastroje, zapowiadając, że na obniżki przyjdzie czas dopiero w 2026 roku. Teraz jednak dane makroekonomiczne wywracają ten scenariusz do góry nogami.

Inflacyjny zwrot akcji

Listopadowe dane GUS okazały się prawdziwym „mikołajkowym prezentem” dla gospodarki. Inflacja po raz pierwszy od ponad roku znalazła się poniżej celu NBP, a koronny argument jastrzębi — obawa przed powrotem drożyzny — przestał mieć realne znaczenie. W efekcie ekonomiści największych banków zaczęli niemal jednogłośnie mówić o konieczności obniżki stóp procentowych już w grudniu. W opinii Piotra Kuczyńskiego z Xelionu, cięcie o 25 punktów bazowych do poziomu 4 proc. byłoby logicznym ruchem, choć decyzja ostatecznie należy do Rady.

Niektóre instytucje — jak Santander Bank Polska — uznają ten scenariusz za właściwie przesądzony. Wskazują, że niższa inflacja i spowolnienie dynamiki płac tworzą bezpieczne warunki do rozpoczęcia cyklu łagodzenia polityki pieniężnej. Ich prognozy sięgają nawet 2026 roku, kiedy stopa referencyjna mogłaby spaść do 3,5 proc.

Gospodarka hamuje, ale bez paniki

PKO BP i Bank Pekao widzą w obecnej sytuacji stabilizację, nie kryzys. Inflacja bazowa — po wyłączeniu cen żywności i energii — spadła do poziomu niewidzianego od 2019 roku, co sugeruje, że presja cenowa faktycznie słabnie. Według ekonomistów Pekao Polska działa dziś poniżej swojego potencjału, co naturalnie studzi wzrost cen. Mówiąc prościej: popyt nie dogania podaży.

Ten chłodniejszy klimat gospodarczy daje Radzie pewien komfort. Możliwość cięcia stóp bez ryzyka gwałtownego odbicia inflacji brzmi jak rzadki przywilej w ostatnich latach. Analitycy Banku Millennium dodają, że trzy kolejne pozytywne odczyty inflacyjne to wystarczający sygnał, by przestać zwlekać z decyzją.

Co to oznacza dla zwykłych ludzi?

Jeżeli RPP zdecyduje się na obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych, pierwsze efekty zobaczymy w ratach kredytów hipotecznych. Mniejszy WIBOR oznacza niższe oprocentowanie, a tym samym – choćby symboliczne – odciążenie domowych budżetów. To może nie być rewolucja, ale po miesiącach stagnacji i niepewności, każda ulga jest mile widziana.

Oczywiście, druga strona medalu to spadek oprocentowania lokat i kont oszczędnościowych. W świecie finansów nic nie przychodzi bez ceny. Mimo to trudno oprzeć się wrażeniu, że grudniowa decyzja Rady może stać się symbolem końca najdroższego okresu kredytowego w ostatnich latach. Wreszcie — można zacząć mówić o nadziei na oddech, nie o przetrwaniu.

Źródło: money.pl