Dla milionów Polaków zarabiających pensję minimalną to temat, który budzi niepokój. Do tej pory komornik nie mógł potrącić z niej ani złotówki – chyba że chodziło o zaległe alimenty. Teraz ten przywilej może zniknąć. Związek Przedsiębiorstw Finansowych (ZPF) apeluje o ograniczenie ochrony dłużników, argumentując, że obecne przepisy faworyzują nieuczciwych, a szkodzą gospodarce i wierzycielom.

Pensja minimalna pod ochroną – czy zbyt dużą?

Zgodnie z obecnymi przepisami, komornik nie może zająć wynagrodzenia w wysokości płacy minimalnej, niezależnie od wysokości długu. Dla wielu zadłużonych oznacza to bezpieczną przystań, a dla wierzycieli – niemal całkowity paraliż egzekucji. W praktyce dłużnik zarabiający najniższą krajową jest nietykalny, co – jak twierdzi ZPF – prowadzi do nadużyć. Część osób ma rzekomo wybierać zatrudnienie za minimalne wynagrodzenie tylko po to, by uniknąć spłaty zobowiązań.

Prezes ZPF, Marcin Czugan, zwraca uwagę, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Minimalne wynagrodzenie rośnie znacznie szybciej niż koszty podstawowych potrzeb, dlatego ochrona, która kiedyś miała sens socjalny, dziś pozwala dłużnikom funkcjonować bez realnej odpowiedzialności. Z danych wynika, że od 2020 roku płaca minimalna wzrosła o ponad 80 proc., co oznacza, że coraz większa grupa zadłużonych korzysta z pełnej nietykalności komorniczej.

Postulat zmian: potrącenia z 75 proc. pensji minimalnej

Związek Przedsiębiorstw Finansowych postuluje, by komornik mógł potrącać należności z części wynagrodzenia minimalnego, pozostawiając dłużnikowi 75 proc. jego wartości. Rodzaj zadłużenia – alimentacyjny czy konsumencki – nie miałby już znaczenia. ZPF proponuje też, by kwota wolna była wyższa w przypadku rodziców – zwiększana o 5 proc. na każde dziecko, maksymalnie do 95 proc. płacy minimalnej.

Zdaniem organizacji, takie rozwiązanie pozwoliłoby przywrócić równowagę między dłużnikiem a wierzycielem i skierować do obiegu gospodarczego miliardy złotych zamrożone dziś w nieściągalnych zobowiązaniach. Jednocześnie – jak przekonują autorzy postulatu – zachowana zostałaby ochrona podstawowych potrzeb dłużników.

Debata o granicach odpowiedzialności

Rosnące wynagrodzenia i równie szybki wzrost kosztów życia tworzą trudny kontekst dla całej dyskusji. Z jednej strony wierzyciele wskazują, że brak skutecznej egzekucji długu sprzyja patologiom i podważa zaufanie do systemu, z drugiej – przeciwnicy zmian ostrzegają, że potrącenia z minimalnej pensji mogą zepchnąć najbiedniejszych w spiralę ubóstwa.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że podobne postulaty trafiły już do Sejmu – wraz z petycją w sprawie zmiany art. 87 Kodeksu pracy. Jej autorzy podkreślają, że skuteczność egzekucji to problem nie tylko banków, ale też gmin i spółdzielni mieszkaniowych, które nie mogą odzyskać należności od lokatorów zalegających z czynszem. W efekcie koszt tej ochrony ponosi całe społeczeństwo – również ci, którzy z długami nie mają nic wspólnego.

Źródło: onet.pl