Czy złoty rzeczywiście jest najsilniejszy w swojej historii? Na pierwszy rzut oka, nominalne kursy głównych walut, przekraczające 4 złote za euro czy dolara, mogą temu przeczyć. Jednak analiza przeprowadzona przez prezesa mTFI, Pawłowskiego, ukazuje zupełnie inny obraz. Realny efektywny kurs walutowy (REER) złotego jest obecnie zaledwie 1 proc. poniżej historycznego maksimum, co wskazuje na rekordową siłę nabywczą polskiej waluty. Jakie konsekwencje niesie za sobą tak mocny złoty?
REER – prawdziwy wskaźnik siły waluty
Pawłowski w swojej analizie przypomina, że patrzenie wyłącznie na kursy walut w kantorach może być mylące. Kluczowy dla oceny faktycznej siły złotego jest wskaźnik realnego efektywnego kursu walutowego (REER). Uwzględnia on nie tylko relacje złotego wobec koszyka walut głównych partnerów handlowych Polski, ale także różnice w poziomach cen między krajami.
Jak wyjaśnia Pawłowski, wzrost REER oznacza, że eksport z Polski staje się droższy, a import tańszy. Z jednej strony to dobra wiadomość dla konsumentów, którzy zyskują większą siłę nabywczą za granicą, z drugiej jednak strony mocny złoty może osłabić konkurencyjność polskiej gospodarki na rynkach międzynarodowych. W praktyce oznacza to, że polscy eksporterzy muszą zmagać się z wyższymi kosztami i mniejszą atrakcyjnością cenową swoich produktów.
Ciekawym porównaniem Pawłowski ukazuje wpływ inflacji na REER. Wyjaśnia, że wzrost cen w Polsce o 5 proc., przy stabilnych kursach walutowych, sprawia, że dla zagranicznych konsumentów nasze produkty są automatycznie droższe o ten sam procent. To zjawisko, choć naturalne, podkreśla delikatność równowagi pomiędzy polityką monetarną a międzynarodową konkurencyjnością gospodarki.
Historyczny punkt odniesienia
Złoty nigdy wcześniej nie był tak silny pod względem siły nabywczej jak obecnie, co potwierdzają dane o REER. Autor analizy przypomina, że w 2008 roku kurs euro wynosił mniej niż 3,50 PLN, a dolar kosztował jedynie 2 PLN. W tamtych czasach niska inflacja oraz inne czynniki gospodarcze utrzymywały walutę w relatywnie stabilnym położeniu.
Obecna sytuacja jest jednak bezprecedensowa. Na koniec 2024 roku REER złotego był zaledwie 1 proc. poniżej swojego historycznego maksimum, co oznacza, że realna siła polskiej waluty osiągnęła poziom najwyższy od 2008 roku. W praktyce oznacza to, że nominalne kursy walut w kantorach nie oddają pełnego obrazu i mogą być dla konsumentów mylące.
Mocny złoty – zyski i straty
Co oznacza tak silny złoty dla przeciętnego Polaka? Pawłowski wskazuje, że większa siła nabywcza za granicą to jedna z głównych korzyści, szczególnie odczuwalna podczas wakacyjnych wyjazdów czy zakupów w zagranicznych sklepach internetowych. Jednak w kontekście makroekonomicznym sytuacja wygląda mniej optymistycznie.
Eksporterzy, którzy stanowią ważny filar polskiej gospodarki, mogą odczuć znaczące trudności w utrzymaniu konkurencyjności. Droższe produkty na rynkach międzynarodowych oznaczają potencjalny spadek zamówień i trudności w zdobywaniu nowych klientów.
W analizie pojawia się również aspekt polityki monetarnej. Mocny złoty działa hamująco na inflację, co w teorii mogłoby dać Radzie Polityki Pieniężnej większe pole do dalszych obniżek stóp procentowych. Jednak Pawłowski ostrzega, że połączenie silnej waluty z osłabionymi danymi makroekonomicznymi stawia RPP w trudnym położeniu. Decyzje podjęte w najbliższych miesiącach mogą mieć długofalowe skutki zarówno dla konsumentów, jak i dla przedsiębiorców.
„Za mało, by to odczuć”
Główny ekonomista Xelion, Piotr Kuczyński, przypomina jednak, że dla większości Polaków różnice w kursach walut o 2-3 punkty procentowe nie mają większego znaczenia. „Ile chcemy wymienić? Milion złotych? Wówczas taki spadek kursu ma znaczenie” – zauważa w rozmowie z money.pl. Dla przeciętnego Kowalskiego, planującego ferie zimowe lub wakacje, zmiany te są zbyt małe, by odczuwalnie wpłynęły na budżet domowy.
Z jednej strony mamy więc historyczny rekord siły złotego, z drugiej – realny wpływ na codzienne życie Polaków pozostaje niewielki. Pozostaje pytanie, czy ta sytuacja jest chwilowym zjawiskiem, czy początkiem dłuższego trendu.
Źródło: money.pl