Wszystko wskazuje na to, że marzenia deweloperów o dalszym wzroście cen mieszkań, napędzanym przez rządowy kredyt 0%, nie zostaną spełnione. Minister rozwoju Krzysztof Paszyk ogłosił w Radiu Zet, że projekt zostaje ostatecznie wycofany. Choć rządowa obietnica o tanich kredytach na zakup mieszkań miała być ratunkiem w trudnych czasach, okazała się zbyt kosztowna i mało realna. Co to oznacza dla rynku nieruchomości i deweloperów?

Decyzja rządu – brak kredytu, brak nadziei na wzrost cen mieszkań

Rządowe zapowiedzi, które przez pewien czas dawały deweloperom nadzieję na dalszy wzrost cen mieszkań, ostatecznie zostały rozwiane. Wycofanie kredytu 0% z rynku wstrząsnęło nadziejami tych, którzy liczyli na dalszy popyt napędzany przez tani kredyt. Minister Paszyk podkreślił, że program nie będzie kontynuowany – decyzja ta wynika z trudnej sytuacji budżetowej, która nie pozwala na realizację kosztownego projektu. Kredyt 0% miał kosztować aż 21,5 miliarda złotych w ciągu dziesięciu lat. Te środki, jak się okazuje, nie miały szans na znalezienie się w państwowej kasie w obliczu rosnącego deficytu.

Choć rząd uzasadnia swoje decyzje realnym zagrożeniem dla stabilności finansów publicznych, komentatorzy już od dawna mieli wątpliwości co do celowości programu. Krytycy wskazywali, że kredyt 0% w zasadzie byłby korzystny głównie dla banków i deweloperów, a nie dla szerokiego kręgu obywateli. Zamiast poprawy dostępności mieszkań, program skutkowałby głównie napędzaniem dalszego wzrostu cen. Po wycofaniu programu popyt na mieszkania nie wzrośnie tak skokowo, jak liczyli deweloperzy.

Spokojna reakcja rynku – deweloperzy bez paniki

Choć decyzja rządu była sporym ciosem dla deweloperów, reakcja giełdy była stosunkowo spokojna. Indeks WIG-Nieruchomości obniżył się tylko o 0,2%, a akcje największych graczy na rynku nieruchomości, takich jak Dom Development, spadły jedynie nieznacznie. W tym kontekście ciekawie prezentuje się sytuacja Archicomu, który zanotował największy spadek akcji (4,8%). Można tu zauważyć, że sytuacja na rynku nie jest aż tak dramatyczna, jak mogłoby się wydawać. Wiele firm już wcześniej brało pod uwagę możliwość wycofania kredytu 0%, a obecne ceny akcji uwzględniały tę realną możliwość. Na rynku wciąż pozostaje szereg czynników, które mogą wpływać na popyt na mieszkania, choć raczej nie w tak dynamiczny sposób, jak obiecywały pierwotne plany.

Co ciekawe, nie wszyscy deweloperzy reagowali negatywnie. Wzrosty akcji odnotowali Interbud Lublin, Murapol czy PHN, mimo że ten ostatni nie specjalizuje się w mieszkaniach. Ich sytuacja pokazuje, że rynek nieruchomości w Polsce jest zróżnicowany, a niektóre firmy mogą odnaleźć swoją niszę, nawet bez wsparcia rządowego programu kredytów preferencyjnych.

Nowa rzeczywistość na rynku nieruchomości

Rynki nieruchomości czeka więc najpewniej „normalność rynkowa”, co oznacza, że o dalszy wzrost popytu będzie trudniej. Do jego zwiększenia mogą przyczynić się jedynie zmiany demograficzne, migracja ludności, wzrost płac czy zmiana preferencji mieszkaniowych. Kredyt 0% miał być katalizatorem, ale jego brak nie oznacza katastrofy. Nieruchomości w Polsce pozostaną drogimi dobrami, ale rynek nie będzie napędzany sztucznie przez programy kredytowe. Jaką przyszłość czeka nasz rynek nieruchomości? To pytanie, które stawia sobie wielu analityków. Jedno jest pewne – teraz będzie musiał się oprzeć na bardziej naturalnych mechanizmach.

Źródło: businessinsider.com.pl