Prawo do bycia offline, które od początku stycznia obowiązuje we Francji bardzo spodobało się polskiej minister  pracy Elżbiecie Rafalskiej i niewykluczone, że podobne regulacje zaczną wkrótce obowiązywać również w Polsce.

Polska pójdzie w ślady Francji?

We Francji wspomniane prawo jest efektem dwóch lat debat społecznych. Francuzi pracują tylko 35 godzin w tygodniu i mają prawo do 6 tygodni płatnego urlopu w roku zyskali kolejny przywilej. W Polsce takich przepisów nie ma, co powoduje niestety wiele nadużyć ze strony pracodawców. Często zdarza się, że firmy zadręczają osoby zatrudnione w przedsiębiorstwie telefonami już po godzinach pracy, wymuszając na nich wykonywanie zadań z nią związanych. Mimo iż coraz częściej mówi się o rynku pracownika, a nie pracodawcy, to w tej grze w dalszym ciągu górą pozostają ci drudzy.

O tym problemie zdaje sobie sprawę Elżbieta Rafalska – minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Już w styczniu stwierdziła, że odbieranie służbowych telefonów oraz maili po godzinach pracy jest sprawą, którą powinna zająć się komisja kodyfikacyjna, pracująca nad nowymi kodeksami pracy pod przewodnictwem wiceministra Marcina Zielenickiego. Jednocześnie minister przyznała, że jej samej zdarza się kontaktować z dyrektorami podległej jej departamentów oraz wiceministrami o różnych porach, choć w przypadku tych drugich ich czas pracy – ze względu na piastowane funkcje – jest raczej nienormowany.

Będą zmiany?

Aprobata Elżbiety Rafalskiej to jedno, a drugie rzeczywisty stan rzeczy. Niestety resort nie prowadzi aktualnie żadnych prac mających na celu unormowanie aspektu związanego z kontaktem pracodawców ze swoimi podwładnymi po godzinach pracy. Nie wiadomo zatem, czy komisja kodyfikacyjna, której efekty pracy mają być przedstawione w marcu przyszłego roku, podzieli entuzjazm pani minister.

Warto również wspomnieć, że kwestia kontaktowania się firm z podległymi osobami nie znajduje odzwierciedlenia w statystykach Państwowej Inspekcji Pracy. Osoby zatrudnione w przedsiębiorstwach boją się zgłaszać takie incydenty, co w dużej mierze może wynikać z  ich obaw przed utratą pracy. Unormowanie tego aspektu będzie korzystne bardziej dla pracowników niż pracodawców. Osoba zmęczona i zniechęcona do piastowanej funkcji jest nieefektywna. Zajmowanie się obowiązkami zawodowymi w czasie z tym niezwiązanym może mieć poważne, szkodliwe konsekwencje. Należy jednak pamiętać, że w określonych sytuacjach kontakt między nimi po godzinach jest uzasadniony. Zgodnie z polskim prawem powinien być jednak potraktowany jako nadgodziny, za które należy się dodatkowe wynagrodzenie lub możliwość odebrania tego czasu w postaci urlopu.

Krok w stronę pracowników to dobry znak dla całego rynku pracy. Walka z nadużyciami na tym polu przysłuży się każdemu, nawet samym przedsiębiorcom. Pracownik, który nie jest obciążony długą listą obowiązków i zadań wykonywanych poza czasem pracy, będzie znacznie efektywniejszy. Do tego dochodzi także zmniejszenie prawdopodobieństwa wystąpienia wypalenia zawodowego, a nawet depresji. Takie przypadłości nie tylko generują koszty dla pracodawcy, ale są niebezpieczne dla zdrowia i życia samego pracownika.

Autor: GoWork.pl

Źródło zdjęcia: https://pl.123rf.com/photo_129277703_biznesmen-w-po%C5%9Bpiechu-pr%C3%B3buje-dotrzyma%C4%87-terminu.html?vti=mwueffrp43bgqa4pfn-1-106