Początek 2026 roku ustawił metale szlachetne w zupełnie nowym porządku. Cena złota przebiła symboliczny próg 5000 dolarów, srebro osiągnęło ponad 100 dolarów za uncję, a w Polsce – nie tylko banki centralne, ale i inwestorzy indywidualni ruszyli do punktów sprzedaży. Boom, który jeszcze niedawno wydawał się chwilowy, nabrał tempa, którego trudno już ignorować.
Królewskie metale podbijają rynek
W polskich oddziałach Tavex ruch nie słabnie. Liczba transakcji w styczniu wzrosła o 126 proc. względem tego samego miesiąca rok wcześniej, a wolumeny sprzedaży biją kwartalne rekordy. Złoto notuje wzrosty o 155 proc., srebro – o imponujące 418 proc. Zainteresowanie nie ogranicza się przy tym do jednej strategii. Jedni akumulują, licząc na dalsze zwyżki, inni sprzedają, realizując zyski na fali euforii. Popyt podsycają czynniki globalne – od geopolityki, przez retorykę handlową USA, aż po zmiany w polityce monetarnej.
Globalna hossa, lokalne odbicie
Za rekordowymi cenami stoją twarde dane – złoto podrożało o 64 proc. w ciągu 2025 roku, a tylko od stycznia zyskało kolejne 17 proc. Jeszcze dynamiczniejszy skok zanotowało srebro, które przebiło barierę 100 dolarów, osiągając poziom blisko 110. Gdy banki centralne, w tym NBP, zwiększają rezerwy, a Chiny nieprzerwanie kupują od 14 miesięcy, nie sposób przejść obojętnie. W dobie „niepewności jako jedynej pewności”, jak zauważył Philip Newman z Metals Focus, fizyczny kruszec staje się punktem odniesienia – nie tyle modą, co ucieczką od chaosu.
Srebro znów na radarze
Zainteresowanie tym metalem nie dziwi, gdy zestawi się historyczne wskaźniki ceny złota do srebra. Jeśli trend z 1980 roku miałby się powtórzyć, cena srebra mogłaby wzrosnąć trzykrotnie. Michael Widmer z Bank of America mówi wprost: to opcja dla odważniejszych. Jednocześnie ostrzega, że rynek srebra – ze względu na jego przemysłowe zastosowania – reaguje gwałtowniej na zmiany nastrojów gospodarczych. Ale może właśnie dlatego tak przyciąga tych, którzy nie boją się ryzyka – i widzą w metalu coś więcej niż tylko błysk.
Źródło: money.pl